Oszusta możecie znaleźć pod oryginalnym tytułem Wardriver. Tłumaczenie zaiste dziwne, chociaż po prawdzie pasuje idealnie do fachu głównego bohatera. Kim jest? Już wiecie – oszustem.
Ale zanim o nim i zanim przejdziemy do filmu, muszę napisać trochę o samej produkcji, a raczej o tym, jak jest sprzedawana na rynku. Jest bowiem sprzedawana bardzo źle, a zaczęło się od plakatu. Wprawdzie nie ocenia się treści po okładce, ale tutaj popełniono wszystkie grzechy.
I idąc dalej – źle jest również przy zwiastunie. Tam, w zapowiedzi, film jakby ten, ale w zupełnie innej tonacji. Taki najtańszy streaming, sensacyjny Hallmark (w zwiastunie!). Dodatkowo produkcja reklamowana jest nazwiskiem Daniela Caseya, który był autorem scenariusza do Szybcy i wściekli 9 (tak, jakby to miał być konkretny wabik).
Osobliwy, ale dziwnie nęcący.
I jak to się stało, że pomimo tylu znaków ostrzegawczych jednak skusiłem się na seans? Gdyby z filmem było naprawdę coś nie tak, odpuściłbym po kilku minutach, a Wy, czytelnicy, w życiu byście o nim nie usłyszeli. Ale minuty mijały, minął kwadrans, a ja oglądałem dalej…
Teoretycznie to kolejny film o ludziach poza systemem, bardzo podobny do kinowego Crime 101. Tutaj jest Cole (Dane DeHaan) – haker, ale haker bardzo niechlujny. Ma umiejętności, ale nie dba o swoje bezpieczeństwo, tak w przenośni, jak i dosłownie. Typ nastolatka już w ciele dorosłego, ponury, mieszkający sam w domu na przedmieściach, łatwy do namierzenia. Obżera się chipsami, pali elektroniczne papierosy, raz dziennie zrobi pompkę.
Ale istotą filmu jest to, że o wiele więcej dzieje się poza historią główną. Istotne są pytania, na które nigdy nie dostaniemy odpowiedzi. I to działa. Dlaczego jest sam? Kim jest ta rodzina z naprzeciwka, której pomaga? Jakie są jego prawdziwe motywacje?
Neo-noir, pełen schematów, ale jakby z własnym kolorem.
Gatunkowo Wardriver (pozostanę przy oryginalnym tytule) to neo-noir. Postaci w filmie to tylko kryminaliści na różnym etapie złej drogi – zawsze poza wspomnianym systemem. Podejmują ryzyko w wielu kwestiach, jakby nieświadomi tego, jak bardzo igrają ze śmiercią.
Film jest bowiem tak skonstruowany, że owszem, intryga rozwija się na pierwszym planie, ale prawdziwe rekiny nigdy się nie pokażą. O wiele gorsze rzeczy są tam, za ścianą.
Intryga krąży wokół femme fatale, młodej dziewczyny, która ma swój pomysł na przeżycie w tym brudnym świecie. I jest ten haker. I były kryminalista, który postanawia hakera wykorzystać. No i jest facet przy kasie, który ma sporo złego za uszami. To on utrzymuje dziewczynę i to jemu giną pieniądze. A później jest tylko gorzej.
Ciekawy, intrygujący, z mocną mroczną atmosferą. Trochę w stylu lat 90., z wieloma uproszczeniami. Wszystko jednak w jakiś sposób działa, bo jest sprawnie nakręcone i ma dobrych, przekonujących aktorów.
Czas trwania: 94 min
Gatunek: dramat, thriller, neo-noir
Reżyseria: Rebecca Thomas
Scenariusz: Daniel Casey
Obsada: Dane DeHaan, Sasha Calle, William Belleau, Karina Gale, Cameron Lee Price, Mamoudou Athie, Jeffrey Donovan
Muzyka: Mark Hardison Garbett
Zdjęcia: Htat Htut

