Wojna w Bośni i Hercegowinie i 11 filmów, które musisz obejrzeć

To zestawienie jest dla mnie wyjątkowo wymagające. Wymagające, bo filmy, które tu omawiam, dotykają jednego z tych najbardziej bolesnych epizodów najnowszej historii Europy.

Wojna w Bośni i Hercegowinie trwała niemal cztery lata, lecz nie zamierzam w tym miejscu prowadzić wykładu historycznego. Wystarczy przypomnieć, że jej wybuch był konsekwencją narastających antagonizmów narodowościowych. Bałkański kocioł wrzał od dawna, aż w końcu eksplodował, odsłaniając piekło: sąsiad zwrócony przeciw sąsiadowi, najpodlejsze wojenne okrucieństwa, bezradność sił ONZ i wreszcie interwencję NATO.

To wciąż świeża rana. Nie wiem, ilu z Was pamięta wieczorne wiadomości o kolejnych nalotach – ja pamiętam doskonale. Nie mam osobistych powodów, by tak uparcie wracać do tego konfliktu, a jednak coś mnie tam ciągnie. Relacje świadków przypominają sceny z najgorszych horrorów; do dziś trudno pojąć, że ludzie zmuszeni są mieszkać tuż obok oprawców swoich bliskich.

W tym zestawieniu przyglądam się różnym sposobom przedstawiania wojny. Wybrane filmy obejmują zarówno czas samego konfliktu, jak i momenty go poprzedzające oraz lata po jego zakończeniu. Znajduje się tu kino hollywoodzkie, ale przede wszystkim dzieła twórców z tamtego regionu (to te najważniejsze tytuły(, którzy znają tę historię od środka, z własnego doświadczenia i pamięci zbiorowej. To jedenaście znakomitych filmów – trudnych, surowych, dramatycznych, momentami upiornych, a niekiedy groteskowych, bo sam konflikt, w swojej absurdalnej brutalności, był właśnie groteską w najczystszej postaci.

Harrison's Flowers - Kwiaty dla Harrisona (2000), reż. Elie Chouraqui
Harrison’s Flowers – Kwiaty dla Harrisona (2000), reż. Elie Chouraqui

Francuskie Kwiaty dla Harrisona z anglojęzycznymi aktorami w reżyserii Élie Chouraqui są jednocześnie najbardziej znanym filmem w jego dorobku. Swoją premierę miał na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w San Sebastián w 2000 roku. Film nie odniósł wielkiego sukcesu i chociaż nie wypada pisać o nim, że jest obrazem niedocenianym, to mimo wielu mankamentów, jest też pod wieloma względami udany.

Historia rzeczywiście wiąże losy kilku wojennych korespondentów. Poznajemy ich na kolejnej gali na Manhattanie, gdzie odbierają nagrody za swoją pracę. Już bezpiecznie, w Stanach Zjednoczonych, niechętnie opowiadają o swojej pracy. Byli wszędzie. Dostarczali zdjęcia z Rwandy, Afganistanu, a teraz dochodzą pierwsze wzmianki o „zamieszkach” na Bałkanach. Harrison już nie chce odwiedzać tych miejsc, tylko oddać się rodzinie i swojej szklarni z kwiatami. Traci powoli kontakt z synem, a i sam zaczyna się zmieniać. Przerażające obrazki, który raz za razem zdołał uchwycić na kliszy, odbijają na jego psychice. Leci jednak do rozpadającej się Jugosławii, a do redakcji Newsweeka, w której pracuje jego żona, dociera informacja, że Harrison zginął podczas bombardowania. Sarah w to nie wierzy i na własną rękę próbuje go odnaleźć. CZYTAJ WIĘCEJ

Quo vadis, Aida? -  Aida (2020), reż. Jasmila Žbanić

Quo vadis, Aida? –  Aida (2020), reż. Jasmila Žbanić

Widziałem już wiele obrazów traktujących o wojnie w Bośni i Hercegowinie i za każdym razem wnioski są takie same (choć i podobne są i przed seansami). To bratobójcza, absurdalna wojna i konflikt, w którym stawali naprzeciw siebie sąsiedzi, koledzy z podwórka, uczeń przeciwko własnej nauczycielce (którą lubił i szanował). Aida Jasmily Žbanić stoi po stronie kina bolesnego rzecz jasna, ale też pozbawionego tej charakterystycznej dla kina bałkańskiego smutno gorzkiej wymowy zakropionej czarnym humorem. Tutaj bowiem jest tylko smutek, a Žbanić w odróżnieniu od innych reżyserów z regionu, rzeczywiście nie doprawia swojego kina ironią i satyrą. Nie stawia to rzecz jasna Aidy wyżej, ale to inny rodzaj terapii.

Główną bohaterką jest Aida, tłumaczka pracująca w kontyngencie ONZ, w tak zwanej „bezpiecznej strefie”. I już przy tej „bezpiecznej strefie” warto się zatrzymać, bo wyrażenie stanowi o istocie oskarżycielskiego tonu. ONZ bowiem, chociaż intencje miała dobre, absolutnie nie sprostało oczekiwaniom ludności cywilnej. Oczywiście Jasmila Žbanić opowiada głównie o masakrze w Srebrenicy i wskazuje wojska serbskie jako odpowiedzialne za to, ale rozprawia się również z tym, że błękitne hełmy, jednostki Organizacji Narodów Zjednoczonych nie zrobiły nic ze swoimi związanymi rękoma. To oczywiście trudny temat, bo umowy, rezolucje i pakty, ale możliwości były, zabrakło tylko odwagi. Wracając do Aidy jako filmu, który stopniowo intensyfikuje napięcie (rodem z thrillera), robi to pierwszorzędnie jeżeli chodzi o reżyserską robię; Kobieta pracuje jako tłumaczka i teoretycznie ma zielona kartę, możliwość wejścia do bazy z uzbrojonymi żołnierzami, którzy teoretycznie stanowią o pokoju w tej strefie, a nawet możliwość ewakuacji. Ona ma to wszystko, ale nie jest w stanie zagwarantować nic dla swoich najbliższych, męża i dwóch synów, którzy są już praktycznie dorosłymi mężczyznami. Tak samo jak inni w tym wieku, chłopcy dorośli w ciągu kilku tygodni. Cały natomiast film polega na dramatycznych próbach ewakuowania rodziny. CZYTAJ WIĘCEJ

Sivi kamion crvene boje - Szara ciężarówka w kolorze czerwonym (2004), reż. Srđan Koljević

Sivi kamion crvene boje – Szara ciężarówka w kolorze czerwonym (2004), reż. Srđan Koljević

Czerwiec 1991 roku, ostatni spokojny czas przed wybuchem wojny i rozłamem pięknej Jugosławii. Z więzienia wychodzi Ratko, Bośniak (imponujący w tej roli, zresztą jak zawsze, Srdjan 'Zika’ Todorovic, aktor Kusturicy, pamiętny Dadan Karambolo z filmu „Czarny kot, biały kot”). Jest daltonistą, co swego czasu uniemożliwiło mu zdobycia prawa jazdy. Do wojska też go nie wezmą („to nieważne, że nie rozróżniasz kolorów, powinieneś iść na front, w tej wojnie domowej i tak nie wiadomo kto jest kim”, usłyszy w pewnym momencie Ratko). Jest złodziejem aut, jego wielką pasją (nałogiem) są ciężarówki. Kradnie taką jedną, wielką, a na stopa zabiera Suzane (Aleksandra Balmazovic). To młoda energiczna dziewczyna, która chciałaby się zachłysnąć wolnością, muzyką, beztroską. Żyje z dnia na dzień, śpiewa w rockowym zespole w Belgradzie. Gdy dowiedziała się, że jest w ciąży, zabrała kilka swoich obrazów i ruszyła do Dubrownika. Chce je sprzedać i zarobić na zabieg aborcyjny.

Chyba w żadnym innym regionie na świecie filmowcy nie potrafili tak rozliczać się z narodowymi traumami. Srdjan Koljevic to kolejny reżyser (po Srdjanie Dragojevicu, Emirze Kusturicy czy Goranie Paskaljeviciu), który opowiedział swój osobisty film o wojnie nie skupiając się jednak na frontowych przeżyciach. CZYTAJ WIĘCEJ

 Demony wojny (1998), rez. Władysław Pasikowski

 Demony wojny (1998), reż. Władysław Pasikowski

Polski oddział stacjonujący w Bośni, pod dowództwem majora Kellera (Bogusław Linda) rusza na pomoc załodze śmigłowca. Jednostka w poszukiwaniu rozbitków zapuszcza się na tereny kontrolowane przez partyzanckie bandy. Trochę łez, patosu, krzyku. Pasikowski rzucił się na głęboką wodę i znowu zgrabnie przepłynął przez rwący nurt. Świetnie sfilmowana przez Edelmana nocna akcja w bośniackiej wiosce. Muzyka Marcina Pospieszalskiego idealnie komponuje się z dramatycznymi wydarzeniami. Najmocniejsze tutaj są jednak kreacje aktorskie. W Demonach wojny wg Goi zabrakło tylko Cezarego Pazury, jednak brat – Radosław, z powodzeniem go zastąpił. Dobre wojenne, a raczej antywojenne kino.

Буре барута - Beczka prochu (1998), reż. Goran Paskaljević

Буре барута – Beczka prochu (1998), reż. Goran Paskaljević

Mężczyzna zabija najlepszego przyjaciela, wariat porywa autobus z pasażerami wygrażając całemu światu, ktoś przebacza byłemu oprawcy, zwykła stłuczka doprowadza do najścia i zdemolowania mieszkania. Dla kronik policyjnych ciąg takich zdarzeń to nic nowego, jednak w filmie Gorana Paskaljevicia wszystkie incydenty mają znamienną wymowę. Rozgrywają się bowiem w ciągu jednej nocy w Belgradzie, w okresie dla narodu serbskiego niezwykle ważnym. Gdy na ulicach ludzie skaczą sobie do gardeł, inni cieszą się, tak naprawdę wszyscy czekają w napięciu, chociaż w filmie, kluczowe słowo „wojna” nie pada ani razu. Na drugim krańcu świata bowiem, w bazie amerykańskich sił powietrznych w Dayton trwają rokowania dotyczące podpisania układu pokojowego i wytyczenia nowych państwowych granic na Bałkanach. Belgrad to beczka prochu, gotowa pogrążyć kolejne istnienia, ale też po wybuchu, dać nadzieję na nowy ład i porządek.

Goran Paskaljević z niezwykłą gracją przechodzi od epizodu do epizodu, od radości, przez grozę, po smutek. Jego Beczka prochu to niezwykły korowód zdarzeń, często tragicznych, nierzadko zabawnych, zawsze uderzających w przejmującą szczerą nutę. Stało się tak głównie dzięki zaangażowanym aktorom, którzy zdawali sobie sprawę, że ich ekranowe potyczki stanowią metaforę do kluczowych dla ich ojczyzny, ale i całego regionu, wydarzeń. CZYTAJ WIĘCEJ

Rane - Rany (1998), reż. Srđan Dragojević

Rane – Rany (1998), reż. Srđan Dragojević

Tytułowe rany nie odnoszą się dosłownie do uszkodzeń ciała antybohaterów filmu Srđana Dragojevicia (chociaż tych będą mieli całkiem sporo), a głównie do ran, które odniosły Bałkany w latach 1991–1995 w czasie wojny w Bośni i Hercegowinie. Obraz Dragojevicia łączy w sobie gorzką prawdę o młodym pokoleniu, które nie rozumiało konfliktu (nie chcieli go zrozumieć), a jako film łączy w sobie groteskę, wulgarność, przemoc, zezwierzęcenie i śmierć. Akcja rozgrywa się na tle ponurych wojennych przekazów z telewizorów stojących w mieszkaniach najczęściej ziejących propagandą, propagujących jednocześnie zbrodnie, przestępstwa, gloryfikując kryminalistów i zbrodniarzy.

Rany są również o tyle wściekłe, że Srđan Dragojević nakręcił film nie uciekając od wisielczego humoru, który w rezultacie (i w zamierzony sposób) pokazuje farsę i grotekę, a tą trzeba łączyć z narodowymi antagonizmami. Rany okazały się wielkim hitem, praktycznie zaś były niemalże reportażem, bo kręcone kilka lat po zakończeniu wojny przedstawiały aktualną kondycje państwa i wiarygodnie oddawały ducha narodu oraz to, z czym Dragojević (nic się nie zmieniło od nakręconego kilka lat wcześniej Piękna wieś pięknie płonie) swoją ojczyznę utożsamiał – ze zbrodnią, biedą, kłamstwem, łapówkarstwem, sprzedajnymi urzędnikami. Film Dragojevicia to nie tylko filmowy utwór, a kamień rzucony w rządowy budynek, prosto we frontową szybę. CZYTAJ WIĘCEJ

Lepa sela lepo gore - Piękna wieś pięknie płonie (1996), reż. Srđan Dragojević

Lepa sela lepo gore – Piękna wieś pięknie płonie (1996), reż. Srđan Dragojević

Nakręcony został na zgliszczach wsi i miast, krótko po zakończeniu wojny, kiedy ludzie dopiero zaczęli się podnosić i przecierać oczy. Wykorzystując formułę charakterystyczną dla kina serbskiego, reżyser Srđan Dragojević pokazał prawdę o wojnie daleką od prób upiększania czegokolwiek. To obraz surowy, a zabawny poniekąd ton służy tylko do przepracowania traumy. Piękna wieś pięknie płonie to narodowe katharsis, ale co bardzo ważne opowieść bardzo bolesna dla każdej ze stron konfliktu z oskarżeniami rzucanymi w każdą stronę. Nie jest więc ani proserbski, ani antyserbski, jest jednym z najważniejszych antywojennych obrazów, który po dziś dzień robi piorunujące wrażenie nie tylko dlatego, że potrafi być bardzo okrutny i szczery, ale głównie dlatego, że pokazuje bez komentarza cały bezsens bratobójczej wojny w kraju, którego już nie ma.

Piękna wieś pięknie płonie pokazuje uczestników konfliktu i jako oprawców i jako ofiary jednocześnie. To niezwykle gorzki utwór o tym do czego doprowadzają nacjonalistyczne nawoływania, dzisiaj wciąż aktualny. Dalszy ciąg do filmu dopisywany jest co kilka lat. W 2001 roku w biały dzień został zamordowany w Belgradzie Dragan Maksimović odtwórca roli „profesora”. Serb od dziada pradziada, który przez swoją ciemną karnację został wzięty za Roma przez grupę serbskich skinheadów. CZYTAJ WIĘCEJ

Welcome to Sarajevo - Aleja snajperów (1997), reż. Michael Winterbottom

Welcome to Sarajevo – Aleja snajperów (1997), reż.  Michael Winterbottom

To ten jeden z popularniejszych obrazów w zestawieniu. Głównie dlatego, że był również tym popularnym tytułem w wypożyczalniach. W sposób emocjonalnie intensywny podejmuje temat medialnej reprezentacji wojny w Bośni. Reżyser  splata materiały archiwalne z inscenizowanymi scenami, tworząc hybrydową strukturę narracyjną. W centrum opowieści umieszcza dziennikarzy relacjonujących oblężenie Sarajewa, ukazując ich jako świadków i zarazem uczestników konfliktu – uwikłanych w etyczne dylematy, wynikające z napięcia między zawodowym obowiązkiem a moralną potrzebą reagowania na cierpienie. Winterbottom świadomie eksponuje medialną infrastrukturę: kamery, transmisje, konferencje prasowe.

W podsumowaniu Aleja snajperów jawi się jako poruszające studium wojny oglądanej przez pryzmat mediów i moralnych napięć, które rodzą się w sytuacji skrajnej. Winterbottom tworzy opowieść o reporterach zmuszonych do konfrontacji z własną bezsilnością, a jednocześnie o mieście, które mimo codziennego zagrożenia zachowuje resztki normalności.

Teret - Ładunek (2018), reż. Ognjen Glavonić

Teret – Ładunek (2018), reż. Ognjen Glavonić

Grupka młodych ludzi na dźwięki przelatujących samolotów zadziera głowy w kierunku zachmurzonego nieba. To bombowce NATO i chociaż piloci na cywilne cele nie mają rozkazu zrzucać bomb, to przecież bywa różnie. Tym razem na wietrze łopocze tysiące ulotek. Agitki sił sprzymierzonych informują w prostych słowach, że arsenału demokracji starczy na lata walk. Nie wiem jakie nastroje miały wzbudzić zrzucane notki, ale podejrzewam, że reżyser Ognjen Glavonic przedstawił te autentyczne, czyli obojętność. Ludzie wracają do swoich zajęć, czyli do robienia niczego, a raczej udawania i prób egzystowania w smaganej wojenną zawieruchą Serbii.

Ładunek to film rozliczeniowy i kolejny przykład obrazu twórcy, który chciałby porozmawiać o historii własnego kraju. Ognjen Glavonic, debiutant urodził się w 1985 roku w Pancevie w Serbii, rzut kamieniem od Belgradu. Wydarzenia w filmie rozgrywają się w roku 1999 w trakcie operacji lotniczej Allied Force. To tylko tło, bo istotą filmu jest konflikt, który trwa na Bałkanach od początku lat 90. i ilustracja spustoszenia jakie konflikt poczynił w ludzkiej empatii. CZYTAJ WIĘCEJ

Warriors - Wojownicy (1999), reż. Peter Kosminsky

Warriors – Wojownicy (1999), reż. Peter Kosminsky

Wojownicy zostali nakręceni w formie dwuodcinkowego filmu telewizyjnego dla BBC. Reżyserią zajął się Peter Kosminsky, a scenariusz napisał Leigh Jackson. Opowieść dotyczy konfliktu w Bośni i Hercegowinie i działań sił pokojowych ONZ w 1993 roku na terenach i wokół miasta Vitez. Historia jest podzielona na trzy akty i opowiada o losach kilku brytyjskich żołnierzy w czasie przed, w trakcie i „po”, kiedy już we własnej ojczyźnie muszą stanąć do jeszcze jednej bitwy, z własnymi demonami, które pojawiły się po traumatycznych przeżyciach wojennych. Wszystkie sceny z Vitez powstały na kanwie prawdziwych zdarzeń spisanych z wywiadów przeprowadzonych z żołnierzami, którzy brali udział w misjach UNPROFOR i UNPROFOR2 (odpowiednio The Cheshire Regiment i The Prince Of Wales Own Yorkshire Regiment).

Głównym tematem Wojowników jest bezkresna bezsilności żołnierza „misji pokojowej” w miejscu, gdzie codziennie dochodziło do aktów przemocy wobec niewinnych cywilów, kobiet i dzieci. Jako kino wojenne to ścisła czołówka wśród przejmujących dramatów z frontu, w którym ze strony głównych bohaterów nie został oddany żaden wystrzał. Oddany być nie mógł, bo oddziały pokojowe skrępowane rozkazami trwały w swoich jasnych zadaniach: asystowaniu w ewakuacji z terenów zagrożonych, rozdzielaniu pomocy humanitarnej, opatrywaniu rannych. Wojownicy to zapis szeregu zbrodni, który jednak nie przedstawia konfliktu w czarno – białych barwach, a raczej stawia widza w tym samym miejscu, w którym byli żołnierze z misji UNPROFOR-u (The United Nations Protection Force). Nie mogli obronić, zasłonić, wyciągnąć zagrożonych, w końcu powstrzymać agresora (którejkolwiek ze stron) przed dokonaniem kolejnej czystki etnicznej czy też religijnej. To dramat żołnierza, który był wyposażony, przeszkolony, gotowy do działania, a jednak musiał zachować bierną postawę, „odłączyć się”. CZYTAJ WIĘCEJ

Savior - Wybawca (1998), reż. Predrag Antonijević

Savior – Wybawca (1998), reż. Predrag Antonijević

Amerykański żołnierz Joshua (Dennis Quaid) po osobistej tragedii zaciąga się do Legii Cudzoziemskiej i trafia na Bałkany. Tam, w chaosie wojny, przypadkowo ratuje młodą Serbkę i jej nowo narodzone dziecko. Wbrew własnym uprzedzeniom i instynktowi ucieczki dołącza do ich historii, staje się częścią ich życia.

Pamiętam go dość dobrze – uderzył mnie surowością, która nie potrzebowała ozdobników. Antonijević prowadzi widza przez brud wojny bez upiększeń i bez moralizowania. Kamera trzyma się blisko bohaterów, jakby chciała uchwycić każdy skurcz mięśni, każdy oddech. Dennis Quaid gra człowieka wypalonego, ale nie martwego. Jego twarz mówi więcej niż dialogi. Film nie szuka łatwych emocji. Zmusza do patrzenia tam, gdzie zwykle odwracamy wzrok.