Red Road

– Wiesz, co oznacza być Indianinem?
– W ostatnim czasie dowiedziałem się przede wszystkim, co oznacza nie być białym.

Początek lat 80. Derib nieustannie pracuje przy swoim projekcie życia, czyli rodzinnej sadze o traperze Buddym Longwayu (postać narodziła się w 1974 roku). Równolegle tworzy komiksy poszerzające tematykę, wchodząc w rejony zaangażowanego komentarza społecznego. Tak było przy Narodzonym dwukrotnie (1981) i tak stało się przy Red Road (1988), który jest jego wyrazem buntu przeciwko temu wszystkiemu, czego doświadczyli rdzenni mieszkańcy Ameryki.

Nawet jeżeli teoretycznie to tylko (albo aż) opowieść o Indianinie i jego smutnej, pełnej goryczy drodze ku odnalezieniu własnej duchowej tożsamości, u podstaw leży gniew autora. Co ciekawe – i najbardziej intrygujące – jest już samo otwarcie Red Road. Tak jak w latach 80. Derib prowadził już historię Buddy’ego Longwaya przez rodzinny rozłam trapera, tak i tutaj, w Red Road, wszystko zaczyna się od rozpadu.

Przyczyna? To kolejne ponure echo tego wszystkiego, czym biały człowiek uraczył te ziemie. Ponure pokłosie całej amerykańskiej historii. Ktoś mógłby powiedzieć: „każdy jest panem swojego losu”, patrząc na to, co przydarza się młodemu Amosowi. To poniekąd prawda, ale lata odsuwania rdzennych Amerykanów na boczne tory, osadzania ich w rezerwatach, a wcześniej po prostu tępienia, sprawiły, że serca i skóra wielu z nich stwardniały. Stali się pełni goryczy, sfrustrowani, nieufni.

Red RoadTułaczka w cieniu Wounded Knee.

Komiks Deriba poraża autentycznością, a sama opowieść należy do tych (niestety) wciąż aktualnych i ponadczasowych. Sytuacja mieszkańców rezerwatów się nie zmieniła – to wciąż te same bolączki. Historia zaczyna się od przykrych obrazków, gdy alkohol robi spustoszenie w rodzinie Lambertów. Wskutek dramatycznych i tragicznych wydarzeń młody Amos ucieka z domu, zostawiając rodzinę, która już jest w strzępach. Wspominając zmarłą przed laty matkę, rozpoczyna swoją włóczęgę. Red Road to jego tułaczka ku odnalezieniu spokoju i odwagi.

Derib wykorzystuje motyw drogi, by opowiedzieć o Ameryce, współczesnych Amerykanach i ich stosunku do Indian. Jako autor stoi również na straży pamięci – w Red Road przypomina o kilku kluczowych momentach z historii rdzennych mieszkańców, gdy ci po raz kolejny próbują się zbuntować. Przywołuje choćby masakrę nad Wounded Knee z 1890 roku, wpisując te wydarzenia we współczesny kontekst. Pokazuje też, że część Indian, pamiętając tamte tragedie, nie potrafi pogodzić się ze swoim położeniem. Walka leży w sercu wielu z nich. Walka i opór.

Red Road: wędrówka przez ból.

To komiks bardzo depresyjny, nawet jeśli Amosowi wielokrotnie udaje się wyjść z opresji. Obrazki, które ogląda, i wydarzenia, których doświadcza, świadczą o tym, że Derib musiał być wówczas w nieco parszywym nastroju – albo po prostu chciał przenieść jakąś nihilistyczną aurę na Red Road. Sytuacja Indian to jedno, ale stali się oni uczestnikami wielu bolączek współczesnych społeczeństw: alkohol, narkotyki, trudna sytuacja materialna. To nie są przyjemne obrazki – Derib nie oszczędza czytelnika.

Ostatecznie jest to powrót Deriba do świata znanego z jego wcześniejszych prac, ale przedstawiony z większą surowością i melancholią. Komiks rozwija motyw drogi jako przestrzeni inicjacyjnej, jednak to warstwa wizualna nadaje mu szczególną głębię. Ilustracje operują krótkimi, mocnymi ujęciami, kadry są nasycone napięciem. Derib stosuje szerokie panoramy, by pokazać pustkę rezerwatów i izolację bohaterów. Droga, ogień, zwierzęta – wszystkie te elementy pojawiają się jako znaki duchowej przemiany bohatera. Autor nie tłumaczy ich wprost, pozwalając czytelnikowi odczytywać je intuicyjnie.

To wspaniała literacka historia, świetny, nasycony kolorem rysunek, piękne detale i styl. Mam wrażenie, że ilustrator serii Largo Winch, Philippe Francq, trochę Deriba kopiował.

Red Road
to wizualna opowieść, w której Derib osiąga pełnię swojego stylu, tworząc komiks, w którym rysunek staje się najczystszą formą narracji i najdojrzalszym wyrazem jego artystycznych możliwości.

Patryk Karwowski

Scenariusz: Derib
Rysunki: Derib
Tłumaczenie: Jakub Syty
Redakcja i korekta: Alicja Laskowska
DTP: Krzysztof Kaźmierczak
Ilość stron: 276
Oprawa: twarda
Wydawnictwo: Scream Comics
Format: 240 x 320 mm

KOMIKS UDOSTĘPNIONY PRZEZ WYDAWCĘ. ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH

Scream Comics