Little Ego, czyli daj upust swoim fantazjom, kobieto! Przed lustrem stoi piękna Ego. Stoi całkiem nago, w ręku trzyma nową koszulkę. Kupiła ją, ale ma kłopot. Ciuszki nie ukrywają za dobrze piersi, te nic nie robią sobie z materiału i filuternie spod niego wyglądają. Ale bluzka rzeczywiście jest ładna, a już na Ego wygląda naprawdę zmysłowo.
Tego zdania jest czytelnik i tego samego zdania jest odbicie Ego w lustrze. My z tym faktem nic nie zrobimy, nie wskoczymy do komiksu, nie jesteśmy w stanie rozbić czwartej ściany. Co innego odbicie Ego, zaraz wyjdzie z ram lustra i złoży gorący pocałunek na ustach dziewczyny (żeby tylko na ustach!). Za pierwszym odbiciem podąży drugie i trzecie. Jest ich już spora gromadka. Dziwicie się? Czytelnik może tylko pąsowieć i śledzić kadry, a Vittorio Giardino (scenariusz i rysunki) pozwala swojej bohaterce na chwilę zapomnienia ze swoimi odbiciami – każde jest doskonałe. To był sen i zakłopotana Ego uważa, że powinna omówić tę sprawę ze swoim psychoanalitykiem. Poważnie? Nic nie musisz robić dziewczyno, wszystko jest w porządku.
Little Ego, czyli niech ten sen trwa jak najdłużej.
W tym formacie będziemy śledzić przygody Ego. Czasem będą to jednoplanszowe epizody, nierzadko te dłuższe formy z opowieścią rozłożoną na kilka storn. Wszystkie krążą wokół wątków erotycznych i każda jest snem. W różnym stanie przebudzi się jednak główna bohaterka. Czasem rozżalona, że sen nie trwał dłużej. Innym razem lekko zakłopotana, bo opowieść (jej senne marzenie) skręciło w tę niepokojącą stronę. Ostatnie kadry każdego epizodu to słowa dziewczyny, która zastanawia się w jaki sposób poruszyć ten temat na spotkaniu z psychoanalitykiem.
Wspaniały. Absolutnie świadomy sen dorosłej kobiety. Krótsze (przygoda na jedną planszę) i dłuższe formy (opowieść rozciągnięta na kilka stron) to wyuzdane pragnienia. Nie wiemy jaka jest Ego poza sypialnią. Co robi, gdzie pracuje, jakich ma przyjaciół. I skąd te sny? To akurat jest proste – pragnie, pożąda, ucieka w sennych marzeniach w kierunku skrytych potrzeb.
Lekki, zabawny, erotyczny, ale zawsze ze smakiem.
Gdy wchodzimy z Ego w krainę snu, to najczęściej przekraczamy równocześnie próg do jej sennych erotycznych marzeń – one zawsze wychodzą z podświadomości dziewczyny, sny nie biorą się z niczego. Jednocześnie wkraczamy na pole surrealizmu, dla mnie najlepiej. To właśnie z surrealizmu wywodzą się te wszystkie nierealne momenty, jak ten genialny kadr, gdy pod okno Ego podlatuje samolot – gotowy, by zabrać dziewczynę na przygodę. Przypomina Wam to coś? Taką drogą szedł również Giuseppe Bergman gdy szukał przygody – uciekał od szarej rzeczywistości, brutalnych wydarzeń z włoskiej dekady ołowiu i rzucał się w czysty abstrakcjonizm spreparowany przez Milo Manarę.
Vittorio Giardino idzie w tym samym kierunku, ale przygody Ego, chociaż rzeczywiście szuka przygód podobnie ja Bergman, mają ten lżejszy charakter – wszak chodzi głównie o rozpustę, coś wyuzdanego, psotnego. Nie szukajmy więc tutaj czegoś groźnego – to ma być (i jest!) lekkie, zabawne, sprośne, ale bez mała zajmujące.
Scenariusz: Vittorio Giardino
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Ilość stron: 48
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: Kurc
Format: 215 x 290 mm

