Dwie nagie dziewczyny

Niezwykły patent wykoncypował Luz, a właściwie Rénald Luzier – stały współpracownik francuskiego tygodnika satyrycznego Charlie Hebdo (do października 2015 roku). Patent polega na tym, że historia w Dwóch nagich dziewczynach opowiedziana jest z perspektywy obrazu Dwie nagie dziewczyny.

Dwie nagie dziewczyny to obraz Otto Muellera z 1919 roku, który „został namalowany temperą na płótnie jutowym i ukazuje dwie młode, ciemnowłose kobiety, których sylwetki obwiedzione są wyraźnym, czarnym konturem”.

Patentem jest więc właśnie ta perspektywa. Z pozycji obrazu, niejako w pierwszej osobie, obserwujemy całą jego smutną historię – aż po szczęśliwy finał. Zabieg osobliwy, ale zaskakująco skuteczny. Przede wszystkim trzeba docenić ogrom pracy, jaki włożył Luz w przygotowanie konceptu – research, dogłębne zbadanie tematu, genezy powstania dzieła, ale też droga, jaką obraz przebył.

Na tym tle najważniejszy okazuje się krajobraz, bo – umówmy się – Dwie nagie dziewczyny i miejsca, w których ludzie mogli je oglądać, szkalować czy wzruszać się nimi (czyli doświadczać różnych emocji, nie zawsze szczerych, czasem wymuszonych, nierzadko podyktowanych politycznym klimatem) są tylko pretekstem. Najważniejsze są wydarzenia w tle: ludzka wrażliwość, nadzieja, uczucia, strach, radość.

Dwie nagie dziewczynyDobra sztuka nie zawsze obroni się sama.

Dwie nagie dziewczyny są świadkami wielu dramatycznych, ale też pięknych i pokrzepiających momentów. Tak zaczyna się opowieść – gdy Otto Mueller, niezmiennie zakochany w Marii Mayerhofer (zwanej Maschką), tworzy swoje dzieła, w tym to tytułowe. A później? Później wiatr historii rozwiewa tę piękną miłość, przegania ludzi i dobre ideały. Do władzy dochodzą naziści, zaczynają się prześladowania, w tym rozgrabianie żydowskich majątków (wcześniej Dwie nagie dziewczyny trafiają właśnie do takiej kolekcji). Później dzieło Muellera zostaje zaprezentowane na wystawie „sztuki zdegenerowanej” (Entartete Kunst) w 1937 roku. To ważny moment w komiksie – dla autora bardzo osobisty. Umieszczenie jakiegoś dzieła sztuki w nawiasie „zwyrodniałego”, „zdegenerowanego”, czyli takiego, które należy spalić, a autora ukarać, wiąże się bezpośrednio z tym wszystkim, czego Luz (i jego przyjaciele) doświadczyli i doświadczają jako twórcy karykatur.

A później przyszła wojna.

Dwie nagie dziewczyny nie mogły być świadkami wszystkiego, ale widzą wiele. Nic dziwnego, że przez długi czas przeleżały w magazynach i piwnicach, czekając na lepsze dni. Tych wojennych piekieł nie zobaczymy w komiksie – i słusznie, bo wciąż chodzi o tę nieco odrealnioną perspektywę dzieła. Jeśli obraz jest krzywo zawieszony, tak samo przekrzywiony jest kadr na planszy. Dziewczyny widzą więc to, co mogą zobaczyć: zmiany – na szczęście prowadzące ku lepszemu, z finałem na stałej wystawie w Muzeum Ludwig w Kolonii.

Historia jednego obrazu, ale w znamienitym towarzystwie.

To niezwykły komiks. Graficznie lekki – Luz nie wchodzi zbyt głęboko w wojenne koszmary. To, co dzieje się za oknami, jest wystarczająco sugestywne, resztę znamy z lekcji historii. Całość utrzymana jest w karykaturalnym tonie ilustracji, ale zawsze ze smakiem. To bardzo ważny tytuł, bo pokazuje, że sztuka potrafi przetrwać największą zawieruchę. Do niej się wraca; dzieła sprzed stu lat mogą zostać odkurzone, przygotowane, odrestaurowane – i znów widać w nich ich własną historię.

To ważne, bo obraz nie jest tylko ładnym rysunkiem artysty. Zawsze stoi za nim jakaś opowieść, być może również osobista: przesłanki, miłość, nerw, gniew, uczucia. Dlaczego artysta namalował kogoś z takim grymasem? Dlaczego plenerem było to miejsce nad jeziorem? Kim są ludzie w tle? Dzieło żyje także poza własnymi ramami. Zastanawianie się nad tym wszystkim, to dodatkowy atut obcowania ze sztuką.

Dobry komiks.

Patryk Karwowski

Rysunki: Luz
Scenariusz: Luz
Tłumaczenie: Olga Mysłowska
Redakcja: Michał Olech
Korekta: Barbara Śliwicka
Ilość stron: 194
Oprawa: twarda
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Format: 205 x 255 mm

KOMIKS UDOSTĘPNIONY PRZEZ WYDAWCĘ. ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH

Kultura Gniewu