Świetna okładka, przyjemna kreska Juana Luisa Landy, ale treść zaoferowana przez Jeana Dufauxa zaintrygowała mnie raptem w pewnej części.
Krajobrazem wydarzeń w pierwszym tomie Ogra jest wojna stuletnia, czyli cała seria konfliktów pomiędzy Anglią a Francją. Francja w tym momencie, w czasie tego konkretnego punktu historycznego w Ogrze, znajduje się w odwrocie. Anglicy dominują, sieją popłoch, a tworzące się sojusze są niezwykle kruche, niepewne jak cała sytuacja na kontynencie.
Przygniótł mnie ten album swoją warstwą narracyjną i chyba coraz bardziej oddalam się od komiksu historycznego. Mnogość nazwisk, zależności między postaciami, wątki poboczne, wspomniane sojusze, ale też polityczne zawirowania powaliły mnie na ziemię. Tego jest naprawdę dużo – jako czytelnik przestałem już przyjmować garść faktów (część postaci autentycznych, daty, miejsca) pomieszanych z fikcją.
Mit rodzi się pośród krwi i legend, wyrastając z lęków epok.
Oczywiście komiks wyrasta z fascynacji epoką, w której wojna była stanem naturalnym, a przemoc językiem polityki. Jean Dufaux, belgijski scenarzysta komiksowy, dobrze się wszak czuje w tak spreparowanych dziełach. Te historyczne, epickie (mniej lub bardziej) opowieści są przecież jego specjalnością – tam odnajduje się najlepiej. Czytałem jego Krucjatę (z rysunkami Philippe’a Xaviera), czytałem też Foxa (ten tytuł z większym natężeniem przygody). Schemat jest podobny. Także i tutaj, w Ogrze, tło jest osadzone w konkretnym miejscu i czasie, a wydarzenia historyczne płynnie przenikają do tych będących literacką fikcją.
Epoka mówi językiem przemocy, a komiks powtarza go z brutalną konsekwencją.
Z tej epoki, z tego bombardowania mnie imionami i nazwiskami, wyciągnąłem na szczęście esencję – tytułowego ogra, którego wszyscy chcą dopaść. Wiąże się z nim wiele upiornych historii, czasem wyssanych z palca (już na gruncie komiksowym), niekiedy prawdziwych. Ten wątek jest już interesujący. Dobrze spina się to z metaforą jego samego – jako figury będącej alegorią wojny, głodu i wszystkiego, co wiąże się z wojennym kryzysem. I w ten motyw wchodzi Joanna, jeszcze nie święta, ale potrafiąca swoją osobą rozświetlić wszelkie mroki.
Osobnym językiem jest tu warstwa graficzna. Nie znam innych prac Juana Luisa Landy, ale te z Ogra stanowią dobre dopełnienie treści. Landa nie gubi się (w odróżnieniu ode mnie) przy natłoku informacji – każda postać ma swój charakterystyczny rys i można ją szybko rozpoznać. Kilka scen bitewnych wypada naprawdę dobrze; warto tam prześledzić dokładniej pole walki. Ilustrator umiejętnie kreśli bitewny chaos – stos ciał, rycerzy w konwulsjach albo ścierających się żołnierzy. To wszystko jest solidne, choć nie wychodzi ponad normę. Trudno tego nie docenić, ale równie trudno się zachwycić.
Pierwszy tom to trochę thriller historyczny – tutaj poległem. Natomiast jako powieść o narodzinach mitu? W tym aspekcie będę czekał na rozwój wypadków.
Rysunki: Juan Luis Landa
Scenariusz: Jean Dufaux
Kolory: Juan Luis Landa
Tłumaczenie: Jakub Syty
Redakcja: Joanna Lewandowska
Korekta: Sonia Miniewicz
Skład: Piotr Margol
Ilość stron: 112
Oprawa: twarda
Wydawnictwo: Lost In Time
Format: 240 x 320 mm

