Podróż do Włoch

pierwszym planie, kilka tropów które pozwoliły mi spojrzeć na Podróż do Włoch przez interesujący kontekst. I znowu, kolejny raz w tym miesiącu, muszę powrócić tematycznie do twórczości Charlesa Bukowskiego. To intrygujące, bo przecież teoretycznie motywów z Podróży do Włoch Bernarda Coseya nie da się połączyć z Bukowskim na poziomie bezpośrednich wpływów czy oczywistych analogii, Cóż, front książki Kobiety, wydanej po raz pierwszy w 1978 roku, rzeczywiście stoi na półce u Arta.

Cosey i Bukowski stoją na dwóch biegunach stylistycznych, ale ich twórczości przecinają się w kilku zaskakujących miejscach: w sposobie patrzenia na człowieka, w melancholii codzienności, w figurze mężczyzny dryfującego między przeszłością a niespełnieniem. To nie jest powiązanie gatunkowe – to powiązanie egzystencjalne. No i Cosey położył przecież tego Bukowskiego na półce, to powinno być znaczące. Temu wszystkiemu  (tym odniesieniom, a moim obserwacjom)) pomogło również tłumaczenie Jacka Barteckiego. Raz, że Cosey świetnie pisze, dwa, że Bartecki doskonale przełożył literackość w której ponownie mogłem doszukać się tej znanej mi dobrze prozy życia przedstawianej u Hanka (nie tylko w Kobietach).

Podróż do WłochCosey opowiada o wojnie tak, jak opowiada się o życiu: w ciszy, między gestami.

To jeden z tych komiksów, które nie tylko się czyta, ale się w nim po prostu jest. W tej historii, z tymi ludźmi i w tamtych miejscach. Cosey opowiada o wielu rzeczach, wyciągniesz z historii to, na czym ci zależy, z czym w jakiś sposób się utożsamiasz. To opowieść o mężczyznach, którzy wracają z wojny, ale nie wracają do siebie. O miłości, która nie została przeżyta do końca. W końcu o podróży, która nie ma celu, bo cel jest zbyt bolesny, by go wypowiedzieć.

Fabularnie to intymność, rozmowa o traumach, o pamięci, o życiu po wielkich wydarzeniach. Cosey wpisuje się w taki właśnie nurt, ale robi to po swojemu: bez patosu, bez wielkich deklaracji, najczęściej w ciszy.

Podróż do Włoch, czyli literatura w kadrach.

Głównych bohaterów jest trójka – Arthur Druey, Ian Fraschetti i Shirley – to oni noszą w sobie ciężar wojny w Wietnamie. Jednocześnie nie jest to trauma czy przeżywanie w jakiś sposób spektakularne. To trauma codzienna, rozlana, nieprzepracowana. Tytułowe Włochy to miejsce spotkania tej trójki, ale jednocześnie konfrontacja z przeszłością, winami, niespełnieniem. Nie każdą jednak historię da się naprawić, to też w końcu zrozumieją. Niektóre odpowiedzi przychodzą dopiero wtedy, gdy człowiek przestaje ich rozpaczliwie szukać.

Podróż do Włoch jest jednym z najlepszych przykładów komiksu, który nie próbuje być wielki – i właśnie dlatego taki jest. Cosey nie narzuca emocji, nie wymusza wzruszeń, nie buduje dramaturgii na skróty. Cosey udowadnia też, że komiks może być literaturą – czuć tu ważkość kwestii, pojedynczych słów. Raz jeszcze ukłony w kierunku polskiego tłumacza.

Melancholijny, również poprzez rysunek, delikatne kontury. Cosey nie boi się naturalizmu, twarzy na których widać blizny, starość, zmęczenie. To nie są jednocześnie twarze z okładek czasopism, podobnie jak pejzaże, chociaż Włochy to rzecz jasna widokówki. Ale w większości to prowincja, reklamy, zwykłe ulice, zwykli ludzie. Taki wtorek, albo środa, na pewno nie weekend.

Tematycznie to komiks o tym, że czasem trzeba pojechać bardzo daleko, by zrozumieć że odpowiedzi są bardzo blisko. Dojrzały, humanistyczny, na wskroś emocjonalny.

Patryk Karwowski

Rysunki: Bernard Cosey
Scenariusz: Bernard Cosey
Tłumaczenie: Jacek Bartecki
Ilość stron: 104
Oprawa: twarda
Wydawnictwo: Kurc
Format: 215 x 290 mm

KOMIKS OBJĘTY PATRONATEM PRZEZ 'PO NAPISACH’.  ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH

Wydawnictwo Kurc