Uważaj, czego sobie życzysz, chłopaku. Dla mnie Obsesja wyrasta z tej samej genezy i pragnień nastolatka, które mogliśmy obserwować w 1988 roku w filmie Duży w reżyserii Penny Marshall. Kontekst jest inny? Niekoniecznie. Tamten chłopak chciał być duży, dorosły, żeby zaczęli się z nim liczyć ludzie, żeby traktowali go poważnie. W końcu przyszła wolność: mogę robić, co chcę. 12‑letni Josh Baskin był sfrustrowany swoim wzrostem i tym, że nie jest traktowany serio, a w Obsesji dorosły Baron „Bear” Bailey (Michael Johnston) zażyczył sobie, żeby Nikki, koleżanka, zakochała się w nim. Tak na zabój, na śmierć i życie.
I o ile Baskinowi, nastolatkowi, można wybaczyć wszystko, bo był 12‑latkiem – coś chciał, dostał to dosłownie, wiele się przy okazji nauczył – tak dorosłemu, który pragnął, by na przekór wszystkiemu dziewczyna się w nim zakochała, trudno kibicować. A „ma na co zasłużył” też nie brzmi dobrze, bo przecież jest ta druga strona: dziewczyna zaplątana w klątwę.
Bardzo dobry film. Horror dosłowny i groza w metaforze. Koszmar na dotknięcie ręki i ekstrema w gatunkowym ujęciu.
Historia o pragnieniu, które rośnie poza kontrolą i zaczyna pożerać.
Reżyser zaczyna od banału: nieśmiały chłopak zakochany w koleżance z pracy. Bear jest figurą współczesnego „miłego faceta”, człowieka, który nie potrafi wyrazić uczuć, ale uważa, że świat powinien je rozpoznać i docenić. Nikki jest jego przeciwieństwem: żywa, ironiczna. Gdy chłopak korzysta z magicznego gadżetu, który spełnia jedno życzenie, obraz zmienia tonacje. Romantyczna fantazja pęka jak cienka skorupa, odsłaniając coś znacznie bardziej niepokojącego: miłość, która nie jest uczuciem, lecz przemocą.
Obsesja pokazuje, że miłość bez zgody nie jest uczuciem, lecz klątwą.
Film dobrze się wkręca. Jest przebiegły, potrafi wywieść widza w pole. Chłopak wydaje się sympatycznym, uroczym i pozytywnym facetem, ale… nie, nie jest taki. Nie potrafi zrozumieć, że jeżeli ktoś czegoś nie chce, to po prostu nie chce, a on wykorzystuje magię na własny użytek. Oczywiście nigdy nie jest tak, jakby sobie założył – najlepiej, żeby kochała na poważnie, ale „nie aż tak”. Nie dogodzisz. I z tego wynika najwięcej ironii oraz cały geniusz filmu: ta przebiegłość i obnażanie hipokryzji.
Tematycznie Obsesja dotyka kwestii, które najczęściej pojawiają się w horrorze przy użyciu metafory. Pragnienie jako siła destrukcyjna. Fantazja jako narzędzie przemocy. Miłość, która nie jest miłością, lecz projekcją. Barker pokazuje, jak łatwo pomylić uczucie z roszczeniem. Jak szybko „chcę” zmienia się w „należy mi się”. Film nie moralizuje i nie wskazuje winnych. Odsłania mechanizm, który działa w cieniu codziennych gestów.Świetny. Makabryczny, gdy trzeba. Zabawny w ten złowieszczy sposób, gdy rzeczywiście możesz się zaśmiać, ale jest to chichot nerwowy. To horror o tym, jak pragnienia stają się pułapką, gdy przestajemy je kontrolować. Barker nie straszy potworem, lecz odbiciem w lustrze. Tak, czasem warto przejrzeć się w takich filmach.
Czas trwania: 109 min
Gatunek: horror
Reżyseria: Curry Barker
Scenariusz: Curry Barker
Obsada: Michael Johnston, Inde Navarrette, Cooper Tomlinson
Muzyka:,Rock Burwell
Zdjęcia: Taylor Clemons

