Chaos i Podróż do piekła

Auraléon, rysownik o wyrazistej, mrocznej kresce, oraz Carlos Echevarría, scenarzysta, który potrafił zamknąć ludzkie lęki w krótkiej, precyzyjnej formie. Historie z tego albumu są intensywne, samowystarczalne i natychmiast uderzają.

To klaustrofobiczna, halucynogenna podróż w głąb psychiki bohaterów. Chciałbym położyć duży nacisk właśnie na klaustrofobicznym nastroju, bo działa on od razu, głównie dzięki stylowi Auraléona. Jest niezwykły, ale jednocześnie mocno hermetyczny. Czasem miałem wrażenie, że rysunki są mocno oderwane od opowieści – w takim sensie, że narracja narracją, a ilustracje ilustracjami, jak zawieszone w przestrzeni piękne, niepokojące obrazy. Trochę przypomniało mi to albumy Cazy – również pod względem tej narkotycznej wizji, która budzi autentyczną niepewność. Jednak tam, gdzie Caza się zatrzymywał, tam Auraléon i Carlos Echevarría idą dalej. Bezkompromisowo uderzają w najczulsze punkty ludzkiej percepcji, ładują towar, którego nie jesteś w stanie przyjąć w całości. Gospodarzowi się jednak nie odmawia.

Chaos i Podróż do piekłaAuraléon tworzy komiksowy spektakl lęku.

Jako album komiks jest zbiorem wielu krótkich opowiastek ze świata snu, z innych planet, z drugiej strony lustra. Chaos i Podróż do piekła nie tyle opowiada historię, ile wciąga czytelnika w wir, w którym fabuła i obraz splatają się w jeden, drgający organizm. Album wymyka się streszczeniu – nie można zamknąć wydarzeń w jednym zdaniu, nawet w akapicie. To po prostu relacje spoza granic naszego świata: z terenów absurdu, groteski, narkotycznych tripów.

W tym dziwnym, zawsze nastrojowym i mrocznym spektaklu rysownik i scenarzysta, jakby zażywając te same substancje, układają poetyckie wersy i dają upust swojej osobliwej wyobraźni – kreują światy, postaci jak z sennych koszmarów.

Chaos i Podróż do piekła to to zbiór kosmicznych, mitologicznych i groteskowych miniatur.

Zostając jeszcze chwilę przy mocnych, charakternych rysunkach Auraléona – jego czarno-białe plansze są gęste, pełne cieni, smug, rozmyć, które nie pozwalają oku zatrzymać się w jednym miejscu. Kompozycja jest często nieintuicyjna, jakby celowo wymuszała dezorientację. Oko czytelnika krąży po planszy, szukając punktu zaczepienia, ale znajduje tylko kolejne pęknięcia w rzeczywistości. W wielu kadrach widać obsesję Auraléona na punkcie deformacji: twarze rozciągnięte, sylwetki wygięte, przestrzeń, która nie ma prawa istnieć, ale istnieje, bo jest projekcją jakiejś psychodelii, cyrku osobliwości, strachu. Czasem kadry nadają się ot tak, do pobrania jako wzory dla najbardziej odjechanych tatuaży.

Tematycznie to fascynacja kosmosem, mitologią, deformacją ciała. Scenariusze są krótkie, często zbudowane na przewrotnej puencie, jakby twórcy chcieli, by czytelnik poczuł się niepewnie nawet po skończeniu tej jednej krótkiej historyjki.

Nie ma tu klasycznego antagonisty. Nie ma zła, które można wskazać palcem. Jest tylko lęk, który rozlewa się po planszach jak cień. To nie jest wygodny utwór – dużo tu frapującej niepewności, zawsze jest gęsto, atmosfera pozostaje duszna. Polecam.

Słowem kończącym: duże brawa dla ekipy związanej z tym tytułem. Jako czytelnik widzę, że nie było łatwo – pod względem tłumaczenia, redakcji i korekty. Jakub Jankowski musiał się tu nieźle nagimnastykować, żeby okiełznać te słowne wygibasy autorów, wymyślne nazwy, w dodatku w mocnym napięciu z rozpoetyzowanym słowem. Brawa.

Patryk Karwowski

Rysunki: Auraléon
Scenariusz: Auraléon, Carlos Echevarría
Tłumaczenie: Jakub Jankowski
Redakcja: Maciej Mrozowski
Korekta: Agata Bogusławska
Skład: Piotr Margol
Ilość stron: 136
Oprawa: twarda
Wydawnictwo: Lost In Time
Format: 215 × 290 mm

KOMIKS UDOSTĘPNIONY PRZEZ WYDAWCĘ. ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH