Mam kilka bardzo wyraźnych wspomnień, które dotyczą Rorka z moich czasów nastoletnich. To był wówczas okres formujący, a i tytuł dla mnie znaczący.
Gdy przypadł czas przełomu dekad, dokładnie w 1989 roku, byłem jak Bastian z Niekończącej się opowieści, tylko że nie siedziałem w starym antykwariacie, lecz raczej zaszyty w swoim pokoju. Czytałem komiksy. W kolejnym roku miały przyjść Punishery od TM‑Semic, ale przypominam, że w tej historyjce mamy 1989 rok, a ja wertuję numer Komiksu Fantastyka – to było spotkanie z Rorkiem. Musiałem wyjść z tej sesji odmieniony, bo Rork, a dokładnie ta lektura, została ze mną przez następne dekady. Prawdopodobnie wówczas, w tym znamiennym dla mnie okresie czytelniczym, pochłonąłem Rorka wiele razy. Jednak od tamtego czasu już się nie spotkaliśmy.
Pojedyncze obrazki pozostały we mnie jak tatuaże w pamięci – lewitujący Rork, plama, wielka kamienica rozłożona jak puzzle, w końcu ten dom zbudowany na feralnym miejscu, na wysokiej nadmorskiej skarpie, z wyszarpanym fragmentem ściany.
I gdy zabrałem się teraz do czytania wydania zbiorczego (Księga 1), doświadczyłem tego cudownego uczucia powracających obrazów. Jakby te tatuaże w pamięci ktoś dokładnie przemył i podświetlił. Tak, wszystko stało się znowu wyraźne. Białowłosy dżentelmen w czarnym płaszczu ponownie próbuje okiełznać tajemnicze moce, poskładać rzeczywistość, nie przewrócić się w tym labiryncie niepokojących wydarzeń.
Spotkanie z Rorkiem po dekadach jest jak rozmowa z dawnym przyjacielem.
Dzisiaj patrzę już inaczej na prace Andreasa, ciąg znaczeń czy postać samego Rorka, również na ilustracje, szereg inspiracji. Mam tę wiedzę, która przyszła z lekturami innych książek, po filmowych seansach, czy też – pisząc już kolokwialnie – z życia.
Andreas, twórca o niemieckich korzeniach, działający głównie w kręgu frankofońskim, wchodził w latach 80. w etap intensywnych eksperymentów. Widać w tym tomie fascynację europejską awangardą komiksową, ale też ślady amerykańskiej narracji grozy i fantastyki. Czułem tu teraz Lovecrafta, bo wyczuwam tę niewyobrażalną grozę czegoś potężnego za ścianą, w świecie równoległym, co może przebić się ot tak, bezceremonialnie, a jednak trwa zawieszone w stanie oczekiwania. I Rork potrafi zajrzeć do tych miejsc – teraz to zrozumiałem. On to wszystko pojmuje, niczego nie ignoruje, często jest zakłopotany i, tak jak czytelnik, nie ma odpowiedzi na wiele pytań.
Sam Andreas niemożliwie wręcz nagina medium – bada, jak daleko można przesunąć granice czytelności. Nie przejmuje się zbytnio naszą percepcją, ale zawsze mu się udaje, bo groza i tajemnica (w takim ujęciu!) bronią się u niego bez wyjątku.
Lektura Andreasa znów rozchyliła szczelinę w rzeczywistości.
To również album wymagający, ale fascynujący, mocno też wyprzedzający swój czas. Czytam i oglądam go z uwagą po kilkudziesięciu latach i wciąż nie wychodzę z podziwu, jak bardzo Andreas jest kreatywny – nie tylko w swoich narracyjnych fikołkach, ale również w sposobie prezentacji akcji. O jakości ilustracji chyba nie muszę wspominać – to przecież mistrz delikatnej kreseczki, a jego rozpoznawalna technika urzeka po dziś dzień.
Powracając raz jeszcze do dzisiejszego odbioru i emocji, mam wrażenie, że budowane są one nie poprzez ekspresję postaci, lecz przez konstrukcję przestrzeni. Puste kadry, nagłe zmiany perspektywy, powtarzające się motywy architektoniczne – wszystko to tworzy uczucie niepokoju. Tak, słowo „niepokój” powinno pojawiać się najczęściej przy relacjonowaniu spotkania z tym albumem.
W wydaniu zbiorczym mamy kilka historii. Nie dostaliśmy w latach 90. „całego” Rorka – perturbacje na naszym rynku wydawniczym szczegółowo wyjaśnia Bartosz Kurc. Zresztą dodatki dołączone do tego wydania również są znakomite – świetny wstęp Arkadiusza Królaka, masa dodatkowych ilustracji, i oczywiście przygody Rorka: Duchy, Fragmenty, Przejścia, Cmentarzysko katedr.
Komiks wybitny.
Rysunki: Andreas
Scenariusz: Andreas
Tłumaczenie: Jakub Syty
Skład: Jarek Obważanek | Dymkołamacze
Łamanie: Alina Machała | Dymkołamacze
Ilość stron: 264
Oprawa: twarda
Wydawnictwo: Kurc
Format: 210 x 297 mm
KOMIKS OBJĘTY PATRONATEM PRZEZ 'PO NAPISACH’. ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH

