Ridley Scott – 30 filmów – ranking

Są reżyserzy, których rozpoznaje się po jednym gatunku, jednej estetyce albo kilku charakterystycznych motywach. Ridley Scott od dekad wymyka się takim uproszczeniom. W jego filmografii obok siebie funkcjonują kameralne dramaty, historyczne widowiska, kino science fiction, gangsterskie opowieści i wysokobudżetowe blockbustery. Niewielu twórców potrafiło z równą swobodą przechodzić między tak odległymi światami, zachowując przy tym własną tożsamość.

Jednocześnie jest to twórca pełen paradoksów. Autor kilku bezdyskusyjnych arcydzieł (Łowca androidów, Obcy – ósmy pasażer Nostromo), ale także filmów budzących skrajne emocje. Reżyser zdolny do wyznaczania nowych kierunków dla całych gatunków, który niejednokrotnie podejmował również decyzje artystyczne pozostawiające widzów i krytyków w stanie konsternacji (Napoleon).

No bo sam zobacz. Mówisz horror sci-fi,myślisz Obcy – ósmy pasażer Nostromo, Cyberpunk? Oczywiście Łowca androidów. Współczesne kino wojenne? Helikopter w ogniu musi być wymieniany w rankingu.

Ten ranking nie jest więc próbą wskazania „obiektywnie najlepszych” filmów Ridleya Scotta. To raczej spojrzenie na twórczość reżysera, który od ponad czterech dekad pozostaje jednym z najważniejszych i najbardziej fascynujących hollywoodzkich rzemieślników.

30 filmów Ridleya Scotta ułożyłem w rankingu od najgorszego do filmu najlepszego moim zdaniem. To były tylko trudne wybory, przynajmniej jeżeli chodzi o sąsiedztwo poszczególnych filmów, bo różnice pomiędzy miejscami blisko siebie są znikome. I jeżeli ktoś zarzuci mi, że przecież film z siódmego miejsca jest o wiele lepszy niż ten z szóstego, cóż, niewyklucozne że za tydzień mogłyby się zamienić miejscami, szczególnie po powtórce seansu. Ale nie dam rady zrobić maratonu z tymi filmami, tak, żeby oceny tychże były bardziej aktualne, a nie, jak niektóre, bazowały na ocenie sprzed kilkudziesięciu lat (wysokie miejsce G.I. Jane).

Zatem oto i on, ranking filmów Ridleya Scotta.

MIEJSCE 30

Exodus: Gods and Kings – Exodus – Exodus: Bogowie i królowie (2014)

Exodus: Bogowie i królowie to luźna ekranizacja biblijnej Księgi Wyjścia, a więc fragmentu samej Biblii. Nie czytałem tej, według pani premier Beaty Szydło, najważniejszej i wręcz jedynej książki, jaką powinienem mieć na półce. Piszę i będę pisał dalej w tym tonie zarówno o samym filmie, jak i o jego realizacji, ponieważ właśnie tak odebrałem pomysł Scotta na ten obraz. To średni film. Nie oznacza to jednak, że nie dostrzegam jego mocniejszych stron. Wręcz przeciwnie. To właśnie na poziomie wykonania znalazło się kilka najciekawszych elementów.

Co zagrało tutaj z czysto rozrywkowego punktu widzenia? Kilka rzeczy. Nie mogę przecież udawać ślepego, skoro sama wizja reżyserska jest co najmniej epicka. Prawdą jest też, że Scott nie buduje fresku o wierze. Znacznie bardziej interesuje go mechanizm imperium, przede wszystkim zderzenie polityki z przeznaczeniem. Dlatego Exodus: Bogowie i królowie pozostaje filmem bardzo osobliwym. Chce być widowiskiem biblijnym, ale myśli jak kino historyczne. CZYTAJ WIĘCEJ

MIEJSCE 29

Napoleon (2023)

Napoleon (2023)

Udała się Scottowi jedna rzecz. Nakręcił filmową biografię Napoleona, człowieka, którego po dziś dzień we Francji się wielbi, i zrobił to metodą szkolną, przelatując przez najważniejsze wydarzenia. Napisałbym, że to seans „bez serca”, ale ja nawet nie chciałem tutaj serca zobaczyć, bo skupiony byłem na tym przygaszonym spojrzeniu Joaquina Phoenixa. Tak, Scott robi bardzo wiele, by rozebrać pomnik. Jego Napoleon jest śmieszny w ten mało zabawny sposób.

Mogę więc pochwalić skalę widowiska, obrazy bitewne oraz stronę techniczną. Zdjęcia Dariusza Wolskiego są świetne, przy sekwencjach z tłumem ludzi wojsko odpowiednio mocno spowija ziarnistość. Nie ma tu wygładzonego obrazu, kolor utrzymano w brudnych tonacjach, czuć grozę i śmierć, która jest syta. Nie stanę jednocześnie w szeregu tych, którzy są zniesmaczeni takim przedstawieniem Napoleona. Jak napisałem, mam już dość wszystkich tych możnowładców i ich imperialnych zapędów.

Ale pomijając już wszystko, wynudziłem się. Tempo nie jest pode mnie. Wojna, dramat domowy, wojna, zmęczony wyraz twarzy Napoleona. Trudno traktować ten film jako rekonstrukcję życia Bonapartego. Scott wybiera fragmenty, pomija całe rozdziały i kompresuje czas. CZYTAJ WIĘCEJ

MIEJSCE 28

Wszystkie pieniądze świata

All the Money in the World – Wszystkie pieniądze świata (2017)

To dziwny film i jeden z wielu osobliwych tytuł w późnym dorobku Ridleya Scotta. Temat może i nośny, a Christopher Plummer bardzo dobrze oddał nieprzyjemną naturę bogacza otaczającego się przedmiotami pozbawionymi duszy. Choć dla niego były to rzeczy nie tylko z duszą, ale wręcz z sercem. Zresztą świetnie przy tej okazji na polu zdjęciowym wypadła praca Dariusza Wolskiego, który majątek Getty’ego pokazuje jako pomieszczenia zatęchłe, zakurzone, ciasne i wypełnione po brzegi… szmelcem.

Ridley Scott wykorzystuje sensacyjną, opartą na faktach historię z kronik kryminalnych jako narzędzie do analizy szczególnego stanu ducha. Stanu, w którym bogactwo przestaje być środkiem, a staje się religią. Majątek w tym wydaniu nie daje bezpieczeństwa ani wolności. Nie daje nawet przyjemności. Są za to potłuczone relacje, fałsz, jak w momencie „bratania się” z rodziną, którą Gerry porzucił, czy próba ugrania czegoś na porwaniu: czy pieniądze z okupu da się odliczyć od podatku?

To nie jest klasyczny thriller i na pewno nie jest to filmowa biografia. Wszystkie pieniądze świata najbliżej stoją filmu badającego mechanizmy władzy i pokazującego wszelkie dziwne tarcia pomiędzy ludzkimi emocjami a chłodną, bezwzględną kalkulacją. CZYTAJ WIĘCEJ

MIEJSCE 27

Robin Hood (2010)

Robin Hood (2010)