Adwokat

Jeden z bardziej osobliwych filmów w karierze Ridleya Scotta. Nie dlatego, że jest to obraz zły, nieudany czy źle zagrany. Adwokata ogląda się tak, jakby Scott chciał posmakować kina, które nie leży w jego naturalnym zasięgu. Ktoś mógłby napisać, że przecież kilka lat wcześniej nakręcił Amerykańskiego gangstera. To prawda, ale tamten tytuł również, moim zdaniem, nie do końca pasuje do filmografii reżysera.

Wydaje mi się jednocześnie, że mając w ręku taki pomysł (już o Adwokacie) i taką plejadę gwiazd, ktoś pokroju Michaela Manna wyciągnąłby z tej opowieści znacznie więcej.

AdwokatChciwość, która prowadzi do piekła. Kartel jak horror.

Scott jako rzemieślnik tworzy poprawnie – napięcie wypływa naturalnie dzięki aktorom i kilku realizacyjnym zagrywkom, ale bez użycia magicznej różdżki. I tu wraca problem braku autorskości, bo Adwokat jest pozbawiony większych emocji, czegoś, co mógłby nadać właśnie Mann. Przeciągłe spojrzenia, podły świat, zło absolutne w działaniach kartelu i chciwość, która bierze człowieka za rękę i prowadzi do piekła – to Mann, nie Scott.

Nie jestem jednak negatywnie nastawiony do Adwokata. Martwi mnie raczej to, że ten sam film mógłby być jednym z lepszych nakręconych w 2013 roku. A tak okazuje się, że ma jednocześnie zagorzałych krytyków i znacznie mniej fanów. Trudno nie dostrzegać wad przy tylu pozytywnych odczuciach.

Niespełnione ambicje. Adwokat pozostawia spory niedosyt.

Scott na szczęście rozumie założenia tekstu Cormaca McCarthy’ego – bo to świetnie parszywy scenariusz. Wystarczy zacytować słowa jednego ze „znajomych” tytułowego adwokata, do którego wszyscy zwracają się „mecenasie”: „Nie możesz być częścią tego świata, nie należąc do niego”. To kwintesencja filmu o człowieku, który w momencie, gdy spuścił chciwość ze smyczy – przegrał.

Adwokat

Tak, pan mecenas chciał więcej, „zainwestował”, a jako że był już częścią tego świata, jednocześnie do niego należał. Inwestycja okazała się nieudana, coś poszło źle, a kartel nie wybacza. To piekło, najgorsze – nie ma tu barier, przepraszania, próśb o kolejną szansę.

To mocny film, z masą aktorskich niespodzianek (na dalszym planie, na kilka minut, jak choćby epizod Johna Leguizamo). Podoba mi się, że horror wypływający z kartelu, choć nie pokazany, jest bardzo odczuwalny. To te dobre momenty – cała reszta to posmak czegoś, co mogło być monumentalne.

Patryk Karwowski

Czas trwania: 117 min
Gatunek: thriller
Reżyseria: Ridley Scott
Scenariusz: Cormac McCarthy
Obsada: Michael Fassbender, Penélope Cruz, Cameron Diaz, Javier Bardem, Brad Pitt
Zdjęcia: Dariusz Wolski
Muzyka: Daniel Pemberton