Dracula

Wszyscy zdajemy sobie sprawę, jak istotny jest wpływ opowieści o Draculi na twórców parających się grozą. Ta historia powraca nie tylko dosłownie, lecz również w kontekście wszelkich narracji o wampirach. Przerabiany na każde możliwe medium, Dracula stał się ikoną – słowem niemal magicznym. Bram Stoker oczywiście nie zapoczątkował motywu wampiryzmu, ale tchnął w niego niewyobrażalne życie (o ironio).

Dziś, gdy powieść Dracula znajduje się w domenie publicznej (w krajach Unii Europejskiej od 1983 roku), wciąż można na niej zarobić. Kolejni twórcy reinterpretują klasykę, powstają filmy, następne komiksy. Sukcesu należy zapewne szukać w uniwersalnym wątku starcia dobra ze złem. Zło, reprezentowane przez Draculę jest niewyobrażalne, potężne, zdolne zgnieść człowieka jak robaka. Jednocześnie zaraża, kusi, obiecuje wieczność. Po drugiej stronie stoi dobro – Profesor Abraham Van Helsing z towarzyszami, swoista drużyna. Są też ofiary, niewinni, o których trzeba walczyć.

Wyobraźcie sobie, jak trudnym zadaniem jest dla artysty, pisarza czy kogokolwiek związanego z kulturą „ugryźć” Stokera na nowo (o ironio po raz drugi) i zaproponować coś świeżego, własnego, a może nawet ożywczego.

Dracula - Georges BessKomiks Bessa to opowieść nie tylko do czytania, to doświadczenie.

Georges Bess wraca do Draculi jak twórca, który nie tyle adaptuje klasykę, ile rozcina ją na warstwy. Jego komiks nie jest ilustracją Stokera – to ponowne wejście w mit. Fabuła pozostaje klasyczna, lecz najważniejsza jest atmosfera, uchwycona z niezwykłą precyzją. Sekwencja zdarzeń ma znaczenie, ale nie znajdziemy tu nic odkrywczego. Istotą tego utworu jest pejzaż psychiczny: każda większa plama czerni staje się krzykiem, kadry przypominają przyspieszone oddechy. Dracula poluje, walczy, ucieka, zaraża. A oni – dzielni, wyposażeni w kilka atrybutów (czosnek, święte relikwie) – ścigają go, stawiają opór, wierząc, że z tej drogi nie ma odwrotu. Nie można dopuścić, by hrabia zwyciężył.

U Bessa widać moment, w którym artysta nie klęka przed legendą ani przed klasyką. I bardzo dobrze. Rozbiera ją, odziera z naleciałości, by wydobyć pierwotny, nieoswojony strach. Choć to wciąż adaptacja wierna, linearna narracja sprawia, że album jest wyjątkowo przyjemny literacko.

Rysunek Bessa osiąga poziom mistrzowski.

To nie jest Dracula romantyczny. To Dracula przedstawiony jako choroba, pasożyt, jako zło pozbawione twarzy – mające jedynie maskę. W wielu momentach przypomina to arcydzieło Wernera Herzoga, jego Nosferatu wampira z 1979 roku: wampira z zatęchłej piwnicy, z trumny wypełnionej ziemią, sąsiada szczurów. W epoce, w której wampir stał się figurą romantyczną, melancholijną, wręcz popową, Bess przywraca mu brud, ohydę, zwierzęcość.

Obok tego formalizmu, podejścia do historii, które bardzo mi odpowiada, dostajemy element nadrzędny, natychmiast wysuwający się na pierwszy plan – monumentalny rysunek i bezkompromisowe użycie czerni.

Styl ilustracji jest tu osobnym światem. Może nie jestem aż tak obyty wśród komiksowych artystów, ale taki album mógłbym uznać za czyjeś „dzieło życia”. Graficzny koncept Draculi osiąga poziom najwyższy – nie ma tu nic do poprawy, to prawdziwy masterclass. Bess pracuje w czerni i bieli jak w dwóch językach, które nieustannie się ścierają. Czerń jest agresywna, lepka, gęsta. Biel – zimna, odległa. Kompozycje plansz przypominają barokowe ryciny, w których każdy detal ma wagę. Nikt nie popędza artysty – Bess celebruje sekwencje, a ja patrzyłem na plansze jak na osobne sceny większego spektaklu.

Dracula, czyi wspaniałe wydanie klasyki.

To komiks, który nie tyle się czyta, ile doświadcza. Bess tworzy przestrzeń, w której odbiorca musi zwolnić, zatrzymać się, wejść w mrok. To nie jest adaptacja dla każdego – to propozycja dla tych, którzy chcą poczuć ciężar mitu.

Dodatkowo, jako bonus do tego wydania, otrzymujemy adaptację opowiadania Gość Draculi. Tekst opublikowano po śmierci Brama Stokera, a dziś możemy odkryć go również w wersji graficznej dzięki Bessowi.

Osobną kwestią jest samo wydanie jubileuszowe. Trafiłem kiedyś w dyskusji pod innym albumem tego wydawnictwa, również wydanym w podobnej formie, na temat ceny. Cóż, kwota jest wysoka, ale nie powinna być przedmiotem sporu – taka jakość wymaga odpowiedniej ceny. Podkreślałem to już przy innych tytułach, lecz warto powtórzyć: powiększony format (to będzie jeden z „największych” komiksów w waszych kolekcjach), wzmocniony brzeg okładki, zdobienia, jakość papieru i druku.

Patryk Karwowski
Scenariusz: Georges Bess
Rysunki: Georges Bess
Tłumaczenie: Jakub Syty
Redakcja i korekta: Izabela Rutkowska
DTP: Krzysztof Kaźmierczak | blaDraculacKink
Ilość stron: 224
Oprawa: twarda
Wydawnictwo: Scream Comics
Format: 275 x 370 mm

KOMIKS UDOSTĘPNIONY PRZEZ WYDAWCĘ. ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH

Scream Comics