Osaczona

Mike (Tom Berenger) to fajny chłop. Ma świetną żonę, znakomitego syna, cała trójka żyje od pierwszego do pierwszego w Queens. Życie na wariackich papierach, ale dobrze im razem. Ta rodzina to kumple, przyjaciele, śmiech przy śniadaniu, dobre relacje. I co? I dałeś ciała, chłopie, bo coś cię nosi. Widać to już na imprezie w filmowym otwarciu, gdy wszyscy świętują awans Mike’a.

Mike ma luźne oczko. Tam jakaś dziewczyna rusza się ponętnie, spojrzenie ucieka, coś wisi w powietrzu. Chwilę po tym radosnym dniu dostaje nowy przydział – ma ochraniać piękną Claire (Mimi Rogers). Piękną, mądrą i bogatą. Claire reprezentuje wyższe sfery: je w drogich knajpach, używa trudnych słów, kupuje elegancki krawat gliniarzowi. Reakcja żony jest naturalna. Serio, dziewczyna kupuje ci krawat, a z moim jest coś nie tak?

A później poszło. Mike zakochuje się w „klientce”. W tle jest ten szaleniec, który czyha na życie kobiety. Trochę ochrony, trochę romansu. Finału nie zdradzę, chociaż trudno go przełknąć. Ja nie dałem rady.

OsaczonaIluzja bliskości między detektywem a bogatą ofiarą.

Aż trudno uwierzyć, że Osaczona z 1987 roku pochodzi od tego samego reżysera, który kilka lat później, w 1991 roku, pokazał światu Thelmę i Louise – klasyk nurtu kina feministycznego. Jasne, w Thelmie i Louise chodzi głównie o odwrócenie reguł gatunku, ale przy okazji to bardzo świadomy film. Inaczej jest z Osaczoną.

Osaczona nie jest filmem złym z rozrywkowego punktu widzenia, ale można mieć z nim poważny problem – ja miałem. To historia gliniarza, który awansuje do roli detektywa. Awans w pracy nie oznacza dużych zmian w finansach. Mam wrażenie, że kwestia sytuacji ekonomicznej jest tu istotna. Warto się tego trzymać – wtedy można spojrzeć na obraz nieco bardziej pozytywnie.

Thriller, romans, eksperyment Ridleya Scotta.

Wszyscy poddają się rytmowi wyznaczonemu przez gatunek. To thriller i romans w jednym. Po rozbuchanych światach Legend i Łowcy androidów reżyser wybiera mieszkanie na Manhattanie, policyjny posterunek, nocne ulice. Rezygnuje z mitologii, by sprawdzić, czy jego wizualna dyscyplina uniesie historie o zwykłych ludziach. Udało się połowicznie, bo chociaż wszystko rozumiem, prawidła zostały zachowane, to z moralnego punktu widzenia (ten finał!) stoję po stronie życiowego tradycjonalisty.

Osaczona

Film znika też jako drobny eksperyment w filmografii Scotta. A jednak widać w nim ważny moment: reżyser testuje, jak jego styl radzi sobie bez wielkich konstrukcji. Jeżeli miałbym znaleźć jeszcze kilka pozytywnych cech, to tak – obraz jest gęsty, atmosfera lepka.

Tematycznie film jest o klasowości, pożądaniu i lęku. O tym, jak różnica statusu tworzy iluzję bliskości. O tym, że fascynacja jest często ucieczką od codzienności, a nie prawdziwym pragnieniem.

Patryk Karwowski

Czas trwania: 106 min
Gatunek: romans, thriller
Reżyseria: Ridley Scott
Scenariusz: Howard Franklin
Obsada: Tom Berenger, Mimi Rogers, Lorraine Bracco
Zdjęcia: Steven B. Poster
Muzyka: Michael Kamen