Mam wizję, a może nawet pomysł racjonalizatorski związany z linią wydawniczą Krótkie Gatki od Kultura Gniewu. Co prawda pojawił się dopiero po rozpoczęciu lektury Baśni o Bajarzu – nie mogę temu zaprzeczyć. Innymi słowy, wpadłem w objęcia tej własnej wizji i stałem się jej uczestnikiem.
To piękny, ciepły i wyłącznie pozytywny komiks o dobrym brodaczu mieszkającym w małej wiosce Tchnienie. Przeprowadził się tam i pomaga mieszkańcom. Jak? Analizuje problemy, które im doskwierają – gorycz, smutek, narzekanie na starzenie się – i przychodzi z pomocą. Lekarstwem na wszystko jest opowieść, właśnie bajka: spersonalizowana opowiastka dla Ciebie i na Twój kłopot. Lekarstwo, które przyjmujesz całym sobą. Efektem jest uśmiech, lepsze samopoczucie. Nic więcej nie potrzeba. Niech będzie, że Bajarz to taki znachor, który każdą receptę rozpoczyna od słów: „Za siedmioma górami…”.
Baśń, która leczy i komiks-opiekun.
I tu wracam do mojego pomysłu z pierwszego akapitu. Krótkie Gatki na wyjeździe – a może nawet na całej trasie po przedszkolach, domach dziecka, szkołach podstawowych (w tych pierwszych klasach, gdy dzieciaki nie są jeszcze zepsute przez social media). Projektor, zaciemniona sala, dzieci siedzące na podłodze, a na ścianie pojawiają się piękne ilustracje Ernesto Gonzalesa. Dokładnie: ilustracje, jak za dawnych (moich) czasów ze slajdów, bez żadnej animacji.
To komiks z bardzo ograniczoną liczbą dymków – tu chodzi o opowieść i podpisy pod rysunkami – więc do akcji włączamy lektora. Wspaniale, gdyby to był Piotr Fronczewski, ale chodzi przede wszystkim o głęboki głos. Efekt? Dzieciaki z rozdziawionymi ustami oglądają Baśń o Bajarzu i wychodzą po projekcji lepsze, spokojniejsze.
Baśni o Bajarzu odsłania zarówno magię opowieści, jak i jej autora.
To właśnie taka książeczka: z pięknymi kolorami, budująca bezpieczną historię, opiekująca się czytelnikiem, wskazująca kierunek. Ale nie tylko. Odniosłem bowiem wrażenie, że sam tytułowy Bajarz to po trosze autor scenariusza, czyli Grzegorz Janusz. Pisarskie alter ego? Być może. Za tym idzie kilka twórczych przypadłości związanych z tym zawodem, które Janusz próbował przybliżyć.
Baśń – ta szkatułkowa kompozycja (bajka w bajce w jeszcze jednej bajce) – jest oczywiście najważniejsza. Jednak obok leży też opowieść o nim, o autorze: o wszystkich momentach, gdy przychodzi pewnego rodzaju wyczerpanie, twórcza blokada, o tym, jak sobie z nią radzić i po co w ogóle pisać dalej. Dostajemy więc de facto coś więcej niż tylko urocze bajanie dla młodszych czytelników. Świetny pomysł i znakomite wykonanie.
Rysunki: Ernesto Gonzales
Scenariusz: Grzegorz Janusz
Redakcja: Karolina Gębska
Korekta: Barbara Śliwicka
Przygotowanie do druku: Jarosław Składanek
Ilość stron: 52
Oprawa: twarda
Wydawnictwo: Kultura Gniewu, Stowarzyszenie autorów ZAiKS
Format: 165 x 235 mm
KOMIKS UDOSTĘPNIONY PRZEZ WYDAWCĘ. ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH

