Przy tworzeniu nowego uniwersum można sobie pozwolić na wiele – w tym sensie, że scenarzysta dysponuje „pustą kartką” i konstruuje wszystko od podstaw. Niewprawny twórca mógłby jednak szybko ugrzęznąć w nadmiarze własnych fantastycznych pomysłów; w pewnym momencie trzeba umieć powiedzieć „stop”. Piotr Szulc i Jakub Babczyński nie należą jednak do debiutantów, a sam Strażnik Szyszek również nie jest koncepcją nową.
Wstępem do świata, czyli początkiem, był Pasażer, wówczas ze scenariuszem Tomasza Kontnego – to rok 2015. Od tamtej pory powstało kilka zeszytów, a nad spójnością wykreowanego świata niezmiennie czuwał Babczyński.
Magiczny świat jako w pełni autorska rzecz.
W zbiorczym albumie, już w duecie Szulc-Babczyński, otrzymujemy wgląd w cały archipelag – szerszą perspektywę na projekt, który w każdym swoim elemencie pozostaje oryginalny. Porównania formalne do czegokolwiek wydają się tu zbędne, bo zarówno Szulc, jak i Babczyński prowadzą rodzaj twórczego pojedynku nie oglądając się na innych: pierwszy fechtuje słowem, drugi – rysunkiem, który ponownie trudno mi do czegokolwiek przyrównać. To czarno-biała kreska, gruba, a zarazem szczegółowa w odniesieniu do przedstawionego świata. Widać, że Babczyński lubi swoje postaci; widać też emocjonalne przywiązanie do projektu. Całość, choć balansująca na granicy mroku, pozbawiona jest negatywnych konotacji w warstwie ilustracyjnej.
Atmosfera jak w Dolinie Muminków, Tove Jansson byłaby zachwycona.
To wszystko sprawia, że mamy do czynienia z dziełem w pełni autorskim. Opisywanie fabuły nie ma większego sensu, ale pozwolę sobie na jedno porównanie, które szybko nakreśli krajobraz i atmosferę. Strażnik Szyszek przywołuje we mnie podobne nastroje, jakie towarzyszyły mi podczas lektury i seansów Doliny Muminków Tove Jansson. Tak, to są pokrewne rejestry: charakterystyczni bohaterowie o jasno określonych funkcjach w magicznym świecie, każdy z własną historią, charakterem i przeszłością.
Nie sądzę, by twórcy Strażnika Szyszek mieli powód, by się na takie porównanie obruszać – to przecież najlepsze możliwe wzorce. Osiągnąć podobną aurę poprzez narrację i rysunek to prawdziwe mistrzostwo.
Świat przedstawiony jest dziwny, pełen symboli i fantastycznych, niegroźnych, poczciwych postaci – takich „do rany przyłóż”, jak u Jansson. Są tajemnicze wyspy, są jeszcze bardziej tajemniczy strażnicy szyszek, których funkcja pozostaje niejasna. Zresztą niejasnych elementów jest tu więcej, ale to działa wyłącznie na korzyść odbioru. Mamy być tutaj kimś nowym, rozglądać się, poznawać świat – niekoniecznie go rozumieć.
Rysunki: Kuba Babczyński
Scenariusz: Piotr Szulc
Redakcja: Karolina Gębska
Ilość stron: 160
Oprawa: twarda
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Format: 162 × 235 mm
KOMIKS UDOSTĘPNIONY PRZEZ WYDAWCĘ. ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH

