Zaprawdę dziwne rzeczy działy się na przestrzeni lat z tą serią. To, jak wiele odnóg wyrosło z oryginalnej opowieści, już wiedziałem, ale w przypadku Czerwonej Maski zakrawa to na jakąś niezrozumiałą niemożność ustalenia stałego kierunku. Pierwsza księga nosiła spore znamiona ramotki, druga była świetnym zwrotem. Marco Venanzi jako nowy rysownik, Patrick Cothias na dobrych torach z opowieścią. To się czytało! A teraz mamy coś na podobieństwo resetu serii.
Znowu jesteśmy na początku tej drogi. Baronessa Ariane de Troïl ma w Paryżu czyste karty, zaczynamy od początku. Żeby tylko!
I dlatego jestem usatysfakcjonowany tylko połowicznie. Innymi słowy, trzecia księga jest albumem osobliwym nawet na tle rozbudowanego uniwersum stworzonego przez Patricka Cothiasa. To nie tyle kolejny rozdział przygodowej sagi, ile próba ponownego odczytania własnej mitologii.
Seria po raz kolejny zmienia kurs, oferując album ciekawy, lecz daleki od moich oczekiwań.
Pierwszym mankamentem, w moim odczuciu, jest to, że Cothias należy do twórców, którzy odeszli w tym momencie od prostego modelu płaszcza i szpady. W trzecim tomie fabuła stanowi dla niego przestrzeń psychologii, polityki i społecznych napięć. W jego narracji królowie bywają bezradni, buntownicy zagubieni, a romantyczne uniesienia niemal zawsze skażone przemocą dziejów. I to wszystko się zgadza, nietrudno uwierzyć w cały szereg zachowań. Jednak samej Czerwonej Maski jest tu tyle co nic. Na pierwszym planie znajduje się właśnie historia, wydarzenia z epoki, Ludwik XIII i jego bardziej niż zażyłe kontakty z Arianą. Tym samym na całej linii wkradł się wątek melodramatu.
Przesunięcie akcentów jest tak widoczne, że mógłbym nawet stwierdzić, iż mamy do czynienia z zupełnie innym komiksem. To odejście od klasycznej formuły przygodowej na rzecz bardziej intymnego dramatu, skupionego na relacjach, emocjach i dworskich zależnościach. Jasne, co kto lubi. Ja nie tego szukałem w Czerwonej Masce, choć szanuję zdolność scenarzysty do przeplatania wątków. Na nudę narzekać nie można.
Kameralny dramat osadzony w cieniu dworu Ludwika XIII.
Centralną postacią pozostaje więc Ariane de Troïl. Nie jest już ikoną buntu ani romantyczną heroiną. Staje się figurą nieustannego rozdarcia między uczuciem a obowiązkiem. Między wolnością a rolą narzuconą przez historię i ludzi. Cothias buduje ją poprzez sprzeczności i dzięki temu Ariane nie przypomina bohaterki historycznego romansu.
Interesująco przedstawiony zostaje również Ludwik XIII, może nawet w sposób odważny, bo Cothias wyraźnie flirtuje z prawdą historyczną, a samego Ludwika wrzuca na pole fabularnej fikcji, która stanowi większą część albumu. Nie jest on wyłącznie królem, lecz raczej młodym człowiekiem uwikłanym w mechanizmy władzy. Jest także samotnikiem. Na tym polu znajduje wiele wspólnego z Arianą, swoją równolatką. Przypomnę, że mają urodziny tego samego dnia.
To dobry album, a moje utyskiwania wiążą się rzecz jasna z własnymi oczekiwaniami. Najwyraźniej Czerwona Maska nie chce być klasyczną opowieścią o zamaskowanym bohaterze. I trzeba się z tym pogodzić.
Rysunki: Marco Venanzi
Scenariusz: Patrick Cothias
Tłumaczenie: Paweł Łapiński
Korekta: Jarosław Ejsymont
Ilość stron: 192
Oprawa: twarda
Wydawnictwo: Kurc
Format: 210 x 297 mm
KOMIKS OBJĘTY PATRONATEM PRZEZ 'PO NAPISACH’. ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH

