Maestria

Kryminał? Tylko jako wierzchnia warstwa okrycia.

W pierwszym kontakcie uwagę przyciąga konstrukcja książki. Komiks posiada dwie okładki i dwie drogi wejścia. Czytelnik może rozpocząć lekturę z jednej lub drugiej strony. Nie jest to jednak sztuczka mająca sprzedać album dzięki efektownemu pomysłowi marketingowemu. Lozes wykorzystuje fizyczną formę książki jako część narracji. Strony nie są wyłącznie nośnikiem opowieści, ale stają się narzędziem montażu, labiryntem znaczeń.

Niezwykle odważna rzecz, wręcz imponująca swoją śmiałością. Co więcej, Maestria przywraca wiarę w medium jako przestrzeń formalnego eksperymentu. Odbiję na chwilę w kierunku X muzy, dając jednocześnie wyraz swojemu entuzjazmowi właśnie dla twórców podejmujących ryzyko jednocześnie z premedytacją szukając punktów stycznych z innym dziełem. Wśród moich ulubionych filmów XXI wieku plasuje się Synekdocha, Nowy Jork Charliego Kaufmana. To dzieło pod wieloma względami niezwykłe, a zarazem takie, które dawało mi ogromną satysfakcję podczas prób przedzierania się przez jego strukturę. Rozumiem, że dla wielu odbiorców może być utworem dość eklektycznym, ale warto się z nim zmierzyć.

MaestriaLozes zamienia książkę w zagadkę, której rozwiązanie kryje się nie tylko w fabule, ale i w samej formie.

I wracamy do Maestrii. Gdzie tu powiązania z filmem? Jest ich więcej, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

Oczywiście Maestria i Synekdocha, Nowy Jork operują zupełnie innymi środkami. Jeden jest antropomorficznym kryminałem osadzonym w Paryżu, drugi egzystencjalnym dramatem o teatrze, pamięci i umieraniu. Łączy je jednak pewien sposób myślenia o narracji.

U Kaufmana rzeczywistość nieustannie replikuje samą siebie. Przedstawienie zawiera przedstawienie, które zawiera kolejne przedstawienie. Człowiek gubi się we własnej reprezentacji świata. W Maestrii podobny mechanizm działa na poziomie konstrukcji komiksu. Dwie historie odbijają się w sobie, komentują nawzajem i stopniowo ujawniają, że nie można traktować ich jako całkowicie odrębnych narracji. Czytelnik porusza się po strukturze przypominającej pętlę, a nie prostą linię.

Maestria wciąga śledztwem, lecz zachwyca przede wszystkim sposobem, w jaki opowiada swoją historię.

Synekdosze… czas przestaje być stabilny. Lata przepływają niemal niezauważalnie. Historia nie rozwija się chronologicznie, lecz zagęszcza wokół wspomnień, obsesji i powrotów. W Maestrii podobny efekt osiągnięto poprzez nakładanie na siebie kolejnych warstw historycznych Paryża. Rewolucja, Komuna, rok 1968 i współczesność nie funkcjonują tam jako osobne rozdziały historii, lecz współistniejące poziomy tej samej przestrzeni. To bardzo kaufmanowska intuicja: przeszłość nie znika. Pozostaje obecna i nieustannie oddziałuje na teraźniejszość.

Mam autentyczny szacunek dla skali tego przedsięwzięcia. Mam nadzieję, że stronę narracyjną opisałem już wystarczająco, dlatego skupiając się na rysunku, mogę pozostać pod równie dużym wrażeniem. Niektóre kadry sprawiają wrażenie architektonicznych projektów, a Lozes niczego tu nie upraszcza. Budynki, ulice, każda przestrzeń zdradzają fascynację detalem. Sam pomysł antropomorfizacji bohaterów jest fascynujący, a odbiór fabuły staje się szczególnie interesujący, gdy docieramy do bardziej złożonych elementów intrygi.

To będzie prawdopodobnie jeden z ważniejszych komiksów na Twojej półce. Rysunek? Fantastyczny. Pomysł na śledztwo i prowadzenie fabuły? Bardzo niepokojący. Najważniejsze jednak w całej Maestrii pozostaje zatarcie granicy między opowieścią a sposobem jej odbioru. Wybitny album.

Patryk Karwowski

Rysunki: Aurélien Lozes
Scenariusz: Aurélien Lozes
Tłumaczenie: Olga Mysłowska
Korekta: Barbara Śliwicka
Redakcja: Paulina Frankiewicz, Karolina Gębska
Ilość stron: 170
Oprawa: twarda z obwolutą
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Format: 210 x 297 mm

KOMIKS UDOSTĘPNIONY PRZEZ WYDAWCĘ. ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH

Kultura Gniewu