Normalny dzień, miasto takie jak inne. Spokojny głos narratora, niczym w filmie dokumentalnym, relacjonuje przebieg wydarzeń (ta historia wydarzyła się naprawdę).
W tym normalnym dniu stało się coś nienormalnego. Ginie człowiek. W amerykańskiej metropolii nie ma w tym nic spektakularnego, ale tutaj brak wyraźnych motywów. A scena jest mocna, ofiarą jest ksiądz. Ksiądz, co ważne, wydaje się być tym dobrotliwym pasterzem, pomocnym i takim, któremu zależy na drugim człowieku. Tak go opisują parafianie, taka jest główna narracja. I ten ksiądz przechadza się ulicą, tam pomoże, tu pośle dobrą nowinę. Stoi przy ulicy, a my widzimy zbliżającą się do głowy broń. Strzał. Zginął człowiek.
Bumerang, czyli sam przeciw wszystkim.
Wiecie jak pracuje umysł współczesnego widza, prawda? Czy zginął rzeczywiście za nic? Jak potoczy się ta historia? Zapewne to jakaś stara brudna sprawa. Ale to wszystko jest nieistotne, to mógłby być temat innego filmu. Kwintesencją jest ratowanie człowieka i obraz praworządności.
Z nakręconego dziesięć lat później filmu, arcydzieła Sidneya Lumeta, wiemy że jeden człowiek może przeciwstawić się większości. Dwunastu gniewnych ludzi, bo o nim mowa, był pochwałą tej wątpliwości kiedy rzetelne rozpracowanie sprawy pozwoliło uratować człowieka. Lumet nie był pierwszy, dziesięć lat wcześniej zrobił to Kazan. A de facto zrobił to Homer Stille Cummings, który w 1924 roku miał oskarżyć Harolda Israela. I Cummingsowi towarzyszyła ta wątpliwość, do oskarżenia nie przystąpił, co nie było na rękę… nikomu to nie było na rękę. Udowodnił, że Harold Israel nie mógł popełnić zbrodni, więc, pisząc kolokwialnie, nie można go oskarżyć. Sprawa się nie odbyła. W 1933 roku Cummings został mianowany prokuratorem generalnym Stanów Zjednoczonych przez prezydenta Franklina D. Roosevelta.
Kazan na straży prawa i sprawiedliwości.
Kazan wykorzystał tę historię i nakręcił Bumerang – film, który był jego drugim pełnometrażowym obrazem. Zaangażowany społecznie, blisko ludzi i blisko ludzkich spraw. Jakby w opozycji do machiny państwowej Elia Kazan pokazał jak niewiele brakuje, by wsadzić człowieka za kratki, oskarżyć i zabić. Morderca musiał się znaleźć i niezwykła radość zapanowała wśród wszystkich, gdy taki kozioł ofiarny się pojawił.
Mocny film, ważny i dzisiaj, bo pokazuje że prawo prawem, ale nie znasz dnia ani godziny. To może być moment, zła wola, fałszywe zeznania, nagonka i leżysz. Polecam.
Gatunek: dramat
Reżyseria: Elia Kazan
Scenariusz: Richard Murphy
Obsada: Dana Andrews, Jane Wyatt, Lee J. Cobb
Muzyka: David Buttolph
Zdjęcia: Norbert Brodine

