Tajny agent od początku zaskakuje spokojem z jakim wchodzi w gatunek, który zwykle krzyczy. Film nie próbuje dominować widza, a raczej zaprasza do obserwacji. i do uważności. Mamy patrzeć na detale, na zachowanie postaci na drugim planie. To pomaga budować krajobraz filmowy, ale również przybliża krajobraz Brazylii scalonej z dyktaturą w latach 70. Jedna scena otwarcia mówi wiele o ludziach, kraju i tym reżimie, który raz, że trzyma za gardło społeczeństwo, dwa, że tworzy pewnego rodzaju obojętność wśród ludzi.
Na dalekiej prowincji pod stację benzynową podjeżdża żółty Volkswagen Beetle. Porusza się nim Armando Solimões, chce dotrzeć do Recife. Kilka metrów od dystrybutorów paliwa leżą zwłoki mężczyzny przykryte kartonem, co jakiś czas podbiegają bezpańskie psy w nadziei na uszczknięcie jakiegoś smakowitego kąska. Ten trup aktualnie leży na widoku. Mężczyzna został zabity podczas próby rabunku, po co drążyć, takimi nikt się nie interesuje. Ten trup leży na widoku, bo jest „normalnym trupem”. Zwłoki, które nie powinny być znalezione są skrupulatnie chowane, zatopione w rzekach, są na to sposoby. Dlatego nikt na denata na stacji nie zwraca uwagi, a radiowóz, który zaraz podjedzie zjawił się tu w zupełnie innej sprawie…
Tajny agent, film o powolnym wyciskaniu soków ze społeczeństwa.
To film o tym, że gdzie nie uchylisz drzwi w szafie w Brazylii w trakcie rządów dyktatury wojskowej (1964 – 1985), tam wypadnie jakiś trup. Krwawy surrealizm, jak w momencie gdy ludzka noga zostaje znaleziona w schwytanym tygrysim rekinie. Brzmi upiornie i upiorne rzeczywiście jest.
Gdy przyglądam się obrazom nominowanym do Oscara, wydaje się, że Tajny agent jest tym najbardziej ambitnym i złożonym. Bez krzyku, histerii, z istotną zawartością, która wynika tylko z obserwacji widza, niekoniecznie z konkretnej akcji na ekranie. Armando, który dojeżdża do miejsca przeznaczenia, dostaje nowe imię i nową pracę, ukrywa się przed dyktaturą, która do tego czasu zniszczyła już wszystko, co do tej pory kochał w życiu i w kraju. Teraz Armando ma swój nowy cel, nową misję.
Niespieszny, ale jednocześnie z imponującą realizacją.
Niesamowitą ma strukturę ten film. W swojej tematyce staje się spadkobiercą thrillerów politycznych kręconych przez Costa-Gavrass z jego Z z 1969 roku na czele. Najmocniejszym elementem filmu jest jego wizualna dyscyplina. Prawdopodobnie często czytacie, że w trakcie filmu „przenosimy się do tamtych czasów”. Jednak to, co zrobiła Evgenia Alexandrova autorka zdjęć i cały pion odpowiedzialny za kostiumy i scenografię jest niebywały. Tajny agent z 2025 roku wygląda jakby to był Tajny agent kręcony w latach 70. Zdradza go tylko ostry jak brzytwa obraz, ale kolor, ulica, twarze, temperatura na kliszy, tło, każdy jeden przedmiot zaczynając od mebli po samochody jest idealnie wkomponowanym elementem tamtego czasu. Tu się oddycha Brazylią z lat 70., chociaż rzecz jasna nie byłem tam nigdy, nie znam tamtego okresu, ludzi i strachu, ale czułem to wszystko.
To bardzo dobry film. Przedstawia sposoby niszczenia ludzi, rozpad instytucji, samotność w świecie permanentnej obserwacji. Tajny agent jest chłodny, zdystansowany, momentami hermetyczny. Ale jednocześnie niezwykle konsekwentny i intelektualnie uczciwy. W czasach, gdy kino szpiegowskie często popada w autoparodię, ten film proponuje coś rzadkiego: refleksję.
Czas trwania: 161 min
Gatunek: dramat, thriller
Reżyseria: Kleber Mendonça Filho
Scenariusz: Kleber Mendonça Filho
Obsada: Wagner Moura, Carlos Francisco, Tânia Maria, Robério Diógenes, Alice Carvalho, Gabriel Leone
Muzyka: Tomaz Alves Souza, Mateus Alves
Zdjęcia: Evgenia Alexandrova

