Bugonia

Jak ponury żart, albo jak ten brutalny roast z ludzi uwikłanych w szereg teorii spiskowych, z których chipy umieszczane w ludzkim ciele w trakcie szczepień są tymi najlżejszymi.

Yorgos Lanthimos poszedł trochę na łatwiznę, chociaż bez wątpienia nakręcił bardzo dobre kino paranoiczne. W swoim stylu, wypełnione niepokojem, wisielczym humorem i przebojowo zmontowane. To też kino, w którym mój ulubiony szalony Grek porusza podobne, te co zwykle, motywy. Przez te najlepsze filmy Lanthimosa zawsze przebijał wątek utraty kontroli nad własnym życiem. Tak jest i w tym przypadku.

Z tym pójściem na łatwiznę jest tak, że Lanthimos nie tyle wykorzystał współczesne lęki, co raczej wziął sobie na celownik grupę społeczną, którą bardzo łatwo wyśmiać. I ja nie mam nic przeciwko robieniu sobie żartów z tych, którzy boją się magnesów i opowiadają o znajomym znajomego, który stracił czucie w nogach po przyjęciu szczepionki. Serio, znacie to z autopsji. Mówiła o tym Wasza sąsiadka, albo słyszeliście to w sklepie stojąc w kolejce. Jednak tutaj, w tym na wskroś przejmującym (mimo wszystko) kinie science-fiction, mamy przypadek kopania leżącego.

BugoniaStrach jako koło zamachowe tragicznych wydarzeń.

Na ziemi leży bowiem Teddy (wspaniały Jesse Plemons), obok niego ten lekko wycofany autystyczny kuzyn Don. Teddy wie wszystko. To jeden z tych, którzy wyłączyli telewizor i włączyli myślenie. Źródeł wiedzy ma bez liku. Są odpowiednie podcasty, filmiki na YouTube, posty na kontach społecznościowych. Są i pewnie konkretne internetowe fora. Także Teddy wie wszystko, a już na pewno wie, że właścicielka firmy farmaceutycznej jest kosmitką.

Porywają więc Michelle Fuller (Emma Stone), kobietę sukcesu, piękną, zadbaną i bogatą. Za jej pośrednictwem będą chcieli dotrzeć do sedna sprawy, czyli do kosmosu, chcą nawiązać kontakt z obcą cywilizacją. A później jest jeszcze gorzej.

Satyra, groteska, ale głównie przejmujący dramat społeczny.

Tak jak poprzednie filmy Lanthimos zawsze były tymi wspaniałymi dziwadłami, w których trudno było przewidzieć fabułę, tak tutaj wszystko układa się w znajomy schemat. Czy to coś złego? Tak jak napisałem, to kopanie leżącego, ale z drugiej strony to ten niepokojący obrazek współczesności. Nie bądźmy jednak jak Lanthimos, nie wszyscy foliarze zdecydują się na takie desperackie kroki. Większość grzęźnie w obrębie trzech komentarzy i dwóch odpowiedzi pod postem o zmianach klimatycznych. Niemniej, nawet jeden osobnik wystarczy, by ze swoją paranoją, chorobą lub innymi problemsmi (głównie szeregiem frustracji) zrobić coś potencjalnie groźnego.

Zatem kino paranoiczne przede wszystkim, ale za tym idzie szereg interpretacji. Bugonia pokazuje zatem, jak wielką popularność są w stanie zdobyć ekstremalne narracje w społeczeństwach. Mamy też przedstawiony kryzys zaufania do instytucji.

Bugonia

Oczywiście u podłoża widać wpływy thrillerów politycznych i science fiction. Obecne są echa klasycznych opowieści o kontakcie z obcą inteligencją. Jednak sami bohaterowie tego skądinąd upiornego dramatu odsłaniają mechanizmy zbiorowej histerii. Bohaterowie to symbole. Można i wyciągać dalej z tej brudnej szuflady – kryzys męskości, zbiorowa wyobraźnia, obcy jako projekcja zbiorowych lęków.

Yorgos Lanthimos nie pokazuje nic nowego, nic o czym byśmy nie wiedzieli. Uświadamia, że narracje rządzą światem bardziej niż fakty. W swojej skondensowanej formie, w stylu do którego przyzwyczaił nas już reżyser, dostaliśmy szereg śmiesznych i strasznych obrazów. To działa, ten upiorny roast mimo wszystko się sprawdza bo jest doskonale zagrany i doskonale sfilmowany.

Patryk Karwowski

Czas trwania: 118 min
Gatunek: dramat, sci-fi
Reżyseria: Yorgos Lanthimos
Scenariusz: Will Tracy
Obsada: Emma Stone, Jesse Plemons, Aidan Delbis, Stavros Halkias, Alicia Silverstone
Muzyka: Jerskin Fendrix
Zdjęcia: Robbie Ryan