Prawdopodobnie roboty Google i Facebooka już machają łopatami, by przykryć tekst o najnowszych Zeszytach Komiksowych. Miejmy więc to za sobą: seks i erotyka – temu poświęcony jest czterdziesty numer Zeszytów Komiksowych.
Autorzy z wyczuciem i znawstwem wgryzają się w temat, wydobywając z niego to, co najbardziej drażniące i znaczące. To numer udany, poszerzający horyzonty i porządkujący zagadnienia, które zwykle funkcjonują na marginesie dyskusji o komiksie.
Daniel Koziarski i Wojciech Obremski przybliżają moment z czasów polskiej transformacji, kiedy na rynku panowała prawdziwa wolna amerykanka, obejmująca również publikacje dla dorosłych. Skupiają się oczywiście na komiksie erotycznym i przytaczają wiele przykładów z przaśnego okresu 1991- 1994, w którym rok 1994 wyznacza moment wprowadzenia regulacji dotyczących praw autorskich.
Co się w tych widełkach działo? W komiksowym medium przeznaczonym dla dorosłego odbiorcy -bardzo wiele i w bardzo różnej jakości. Od przedruków, przez ksera i ziny, po w pełni autorskie komiksy. Seks, erotyka, hardcore, porno: na łamach magazynów, na wystawkach w kioskach RUCH‑u. Piersi i krocza migotały wszędzie, zachód przyszedł pełną parą. Transformacja generowała nowe możliwości, również w tym medium. Podaż i popyt – nic nowego.
Lektura artykułu Erotyka w gorsecie historii pozwoliła mi spojrzeć zupełnie inaczej na komiks Katarzyny Witerscheim. Miałem z nim kontakt (w bardzo skąpej wersji) przy okazji magazynu Produkt. Wtedy nie zaiskrzyło; dopiero obszerny tekst o tym tytule otworzył mi oczy. Dominika Gracz‑Moskwa, trzymając się tematu przewodniego numeru, przygląda się trzem albumom Heleny Wiktorii pod kątem przemycanego tam erotyzmu – w modzie, spojrzeniach, krajobrazie, relacjach. Po tej analizie mam ochotę umówić się z Heleną raz jeszcze.
Zeszyty Komiksowe, erotycznie publicystycznie.
Historie z pieprzykiem. Erotyka w komiksie Marty Kosteckiej to zestaw trafnych spostrzeżeń dotyczących sposobów przedstawiania erotyki w medium. Od formy, przez kilka najczęstszych grzechów, po kierunek, jaki powinni obrać twórcy. Małe kompendium, może nawet vademecum dobrej obrazkowej erotyki.
Rafa Janko przez kolanko, czyli rozmowa Mateusza Godlewskiego, pozwoliła mi poznać kolejnego twórcę obecnego na naszym rynku. Nie znałem wcześniej jego prac – ani Miazgi, ani Mięcha. Ciekawe i intrygujące konteksty. Będę mieć na uwadze.
Wywiad Matyldy Sęk‑Iwanek z Miguelem Vilą, autorem Mlecznej drogi, przedstawia nie tylko samego twórcę, lecz także jego drogę do komiksu i inspiracje. Vila opowiada o pracy nad albumem, o warsztacie i o procesie powstawania historii. Pisałem już o tym komiksie – to jedna z odważniejszych pozycji na naszym rynku w 2025 roku.
Nie znałem natomiast komiksu Na własną rękę Chestera Browna, tak jak nie znałem samego Browna. Artykuł Mateusza Kossakowskiego Między autobiografią a manifestem przybliża zarówno autora, jak i wspomniany album oraz jego miejsce w twórczości Browna. Dzięki za to.
Od hollywoodzkiej bogini do gwiazdy porno Pawła Panica to historia ewolucji postaci „jungle girl”. Ciekawe i wnikliwe przedstawienie bohaterki, która w amerykańskim komiksie przechodziła szereg transformacji – od produkcji delikatnych i spokojnych, po rzeczy „na bogato”, z całą przeseksualizowaną ofertą. Dobry tekst. Sam nie miałem większego kontaktu z dziewczynami z dżungli (ewentualnie przy okazji ich gościnnych występach w innych komiksach, chyba), dlatego tym bardziej doceniam to, w jaki sposób autor pokazuje zmieniającą się wrażliwość czytelników i to, jak komiks próbował odpowiadać na ich oczekiwania. Postać zmieniała się wraz z epoką, a sposób jej prezentowania – jeszcze bardziej. To wręcz modelowy przykład eksploatowania bohaterki ponad miarę i ponad jej fabularne możliwości. „Patroszenie” dziewczyny z dżungli trwało dekadami: od delikatnego, wysublimowanego erotyzmu po przykłady ostrego porno w późniejszych latach. Rozkład następował równolegle z pogłębiającą się wulgaryzacją kultury popularnej.
Przemyślany numer, gęsty od wątków.
Oprócz głównego tematu numeru, czyli erotyki, dostajemy też kilka tekstów niezwiązanych bezpośrednio z tą tematyką, choć oczywiście nadal dotyczących komiksu. Adam Rusek i Tomasz Tomaszewski w wywiadzie Tak było rozmawiają o komiksowej Łodzi, klubie fantastyki, festiwalach, nigdy niewydanym magazynie Contur, o przeszłości i o tym, jak wygląda to wszystko dzisiaj. Przyjemna rozmowa, pełna nazwisk i twórców. Mamy też przegląd sceny niezależnej – dużo dobra, czas się w końcu za to zabrać. Z tekstu Dominiki Gracz‑Moskwy i Marty Kosteckiej najbardziej „pode mnie” wpadają Stachanowiec in space, Majowe, Dreszczyk i Hot Mess. Opisy brzmią intrygująco.
W numerze pojawia się również wzmianka o dwóch bardzo ważnych materiałach profilaktycznych pod wspólnym szyldem Przerysowani: Komiksowe opowieści o narkotykach oraz Komiksowe opowieści o samouszkodzeniach. Sądząc po omówieniu, są to albumy stworzone z dużym wyczuciem tematu. Nie miałem jeszcze okazji ich przeczytać, ale nie mam wątpliwości, że takie społecznie zaangażowane publikacje są po prostu potrzebne.
Poza publicystyką trudno przejść obojętnie obok kilku komiksów zamieszczonych w 40. numerze. Na przykład komiksowa adaptacja wiersza Madrygał spod ciemnej gwiazdy Tadeusza Boya‑Żeleńskiego (rys. Przemysław Wideł, scen. Łukasz Jura) oraz następujący po niej Grabarz: Remedia Amoris (scen. i rys. Wojciech Ciesielski) to rzeczy doskonałe. Pięknie narysowane, z realistycznymi postaciami i wysmakowanym erotyzmem. Kolejne historyjki również trzymają poziom – każda trafia w temat i każda jest na miejscu.
Czterdzieste Zeszyty Komiksowe to rzeczywiście numer bardzo udany i przemyślany, który oczywiście nie wyczerpuje tematu, ale otwiera przed czytelnikiem wiele drzwi. To pokoje z różnymi tytułami i wątkami, korytarze pełne autorów, salony z inspirującymi tematami. Zeszyty Komiksowe wchodzą w temat głęboko, ale jednocześnie zachęcają do dalszego kopania i eksplorowania.
Patryk Karwowski
Okładka: Weronika Dobrowolska
Temat numeru: Erotyka
Wydawcy: Fundacja Instytut Kultury Popularnej i Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu
