Relax #51

Od deski do deski, czyli RELAX Magazyn Opowieści Rysunkowych i 51 numer. Wybrałem wersję z okładką limitowaną. Na okładce Caza, czyli Philippe Cazaumayou. Nie mogłem inaczej. Jeżeli śledzisz blog, to z pewnością wiesz jaką estymą darzę prace mistrza.

Drzwi do lektury otwiera tradycyjny wstępniak, tym razem od Przemysława Soroki, dyrektora wydawniczego i Marcina Jerzykowskiego, redaktora naczelnego. Pokrótce opisują zawartość, delikatnie zwracają też uwagę na temat przewodni. Nie dominuje on tu jednak w numerze (temat przewodni), jest jednak zaznaczony w kilku felietonach. Kolekcjonerstwo, w tym przypadku komiksów, jako ta zdrowa pasja.

Opiszę numer przekrojowo, zatrzymam się na dłużej w kilku miejscach.

Colony Earth Jima Watsona z magazynu 2000 A.D. przedstawia się w charakterystycznym stylu dla brytyjskiego pisma. Major Steel i komandor James Hunter walczą z kosmitami, którzy odpowiadają za zmiany klimatyczne na naszej planecie. Jest zadziornie, smoliście i nieco chaotycznie w kresce. Historyjka ma jednak w sobie urok surowej, pulpowej przygody.

Relax #51 - magazyn z wydawnictwa LabrumPonad 200 stron komiksów i felietonów. Dobra robota!

Świetny artykuł Zbigniewa Dziuby O liternictwie w komiksach i o znaczeniu tegoż. W liternictwie tkwi siła, można poczuć emocje. Odręczne liternictwo stanowi nierzadko „nieodzowny składnik przekazu”. Można się tylko z tym wszystkim zgodzić. Tekst Zbigniewa Dziuby jest dodatkowo wzbogacony trafnymi przykładami z różnych albumów. Autor felietonu ze znawstwem przedstawia wyższość ręcznego liternictwa nad tym komputerowym. Nie trzeba oczywiście nikogo przekonywać, chociaż spostrzeżenia dotyczą też autorów którzy decydują się na komputerowy tekst. I tutaj znajdą się plusy. Po kilku stronach kończymy lekturę bogatsi o szereg wiadomości i ciekawostek. Brawo.

Dzień jak co dzień, intensywny cyberpunkowy szort w wykonaniu Wojciecha Stefańca. To jedna akcja w barze, ale klimat jest tutaj pięknie wyeksponowany, a mieni się barwami, w których najlepiej czułby się William Gibson. Krótki, z wykopem, prosto w ten elektroniczny ryj robota.

Wojciech Łowicki w artykule Łowcy plansz, czyli komiksowy rynek sztuki przybliża światek tych kolekcjonerów, ale już raczej z pułapów inwestycyjnych. W tym roku byłem w Rzymie i trafiłem na jedną galerię komiksu. Widziałem te ceny pojedynczych plansz z Dylan Doga i kwoty sięgające tysiąca euro. Łowicki skupia się jednak na naszym rynku (choć znajdziemy tutaj i kilka zdań o zagranicznym). Wojciech Łowicki sam prowadzi galerie komiksu (w internecie jako galeriakomiksu.pl) i w interesujący sposób przedstawia garść ciekawostek, przybliża nam skalę i rozrzut cenowy. Tłumaczy też kilka kwestii, wyjaśnia i przeprowadza przez temat w sposób zajmujący. I robi to sprawnie, warto więc przeczytać, a galerię śledzić.

Rozbawił mnie szczerze Czempion (scenariusz: Robert Waga, rysunek: Tomasz „Piorun” Piorunowski). Jedna plansza, a na niej całe życie. Uważaj czego sobie życzysz, marzycielu.

Wir to już narkotyczna psychodela (scenariusz: Tomasz Józefowski, rysunek: Roman Gajewski) i przestroga, żeby brać towar tylko ze sprawdzonego źródła. Fajnie i sugestywnie narysowane. Finał jak z koszmaru Smarzowskiego. Świetnie wykoncypowany surrealizm.

Krzysztof Skiba leci po swojemu z felietonem o zbieraczach. Tak, są pocieszni i niegroźni gdy są pocieszni i niegroźni. Mania zbierania potrafi być jednak niebezpieczna i trzeba grubą kreską oddzielić hobby (racjonalne, łapiące się w nawias własnych możliwości) od natręctw.

Dwie wersje okładki, kontynuacje poprzednich historii, nowe opowieści.

Teleskop to hit. Sprawne pióro Jean Van Hamme’a i czysty rysunek Paula Tenga. To historia przyjaciół, którzy w swoich bezpiecznych rolach dobili do sześćdziesięciu lat na karku (plus minus). I żyliby sobie spokojnie zadowoleni z siebie, gdyby nie spotkanie przy okazji kolejnych urodzin. Jest ich pięciu. Są przyjaciółmi z dzieciństwa. Gdy jednemu przydarzy się krzywda, cierpią wszyscy. Są jak pięć palców jednej dłoni. Na urodzinach wylały się jednak żale, bo dobijający do tego wieku oficer policji inaczej patrzy na mijające życie. Według niego, nikt z nich nie osiągnął nic szczególnego, nie przeżyli żadnej wielkiej przygody. Och, przygoda nadciąga. To młoda dziewczyna, która żyje sobie jako utrzymanka. A wypatrzyli ją w sąsiedztwie dzięki teleskopowi. Stąd tytuł. Co dalej? No cóż, po kilku perturbacjach… to będzie dobre, składają się na jej utrzymywanie. Tak, w pięciu. A to dopiero początek. Mam tylko trochę obiekcji, co do ilustracji Paula Tenga. Bardzo sterylne, niemal jak gra komputerowa w stylu point and click. Niespecjalnie do mnie trafia rysunek, chociaż rzeczywiście największą siłą jest tu scenariusz. A ciąg dalszy nastąpi.

Top RELAX-u to wybór kilku tytułów i dłuższy tekst o jednym wybranym. Nie miałem okazji czytać Matteo, ale wyróżnienie dla Wieku cienia w pełni zasłużone. I u mnie komiks znalazł się wśród najlepszych z 2025 roku. Za Top RELAX-u odpowiada Marcin Lechna.

Dwie świetne opowieści komiksowe, Teleskop i Ulysse & Cyrano.

Pylisty ptak Cazy to 100 procent Cazy w Cazie. Rysunek pylistego ptaka zdobi okładkę limitowaną 51 numeru RELAX-u. Nie powinno to dziwić, kilka stron w wykonaniu Cazy to doświadczenie na granicy jawy i halucynacji. Intensywny obraz, ilustracje które budzą niepokój i uderzająca forma. W rezultacie, jak to u Cazy, zostajemy tylko z pytaniami.

I kontynuujemy historię z komiksu Ulysse & Cyrano o chłopcu, który odnalazł w sobie prawdziwą pasję do gotowania. Na prowincji w rodzinnym majątku miał się przede wszystkim przygotowywać do matury, ale charyzmatyczny Cyrano pokazał mu inny świat. Świat smaków i zapachów. Świat dogadzania ludzkim podniebieniom. Piękna jest to opowieść, choć bardzo klasycznie prowadzona. W zasadzie możemy w mig przewidzieć akcję, ale nie ma co się o to gniewać. To taki szlagier o rodzinnym konflikcie, ojcu który wiązał z synem inną przyszłość i o prawdziwych marzeniach. Pięknie narysowana przez Stéphane Servaina historia o dorastaniu.

Zatem od deski do deski i zamykam kolejny udany numer RELAX-u. Pozostaje mi tylko powinszować załodze i czekam na kolejny. Czekam na dalsze losy tej ekipy z Teleskopu, nowe felietony i na to, jak sobie poradzi ten mały kucharz na kulinarnym konkursie w Paryżu. I czekam na kolejne niespodzianki!

Patryk Karwowski

Ilość stron: 206
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: Labrum
Format: 235 x 325 mm