PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

It Follows (2015)

It Follows - Coś za mną chodzi - 2015David Robert Mitchell, nieznany reżyser z impetem wchodzi do kin z filmem Coś za mną chodzi. Będąc jednocześnie scenarzystą nakręcił opowieść na tyle oryginalną, że można tym samym pokusić się o podczepienie tytułu pod nowy podgatunek – horror prokreacyjny…

Od pierwszych minut seansu towarzyszy nam niepokój. Młoda dziewczyna wybiega o świcie z domu, obiega podjazd, robi duże kółko na ulicy i wbiega z powrotem przez drzwi tylko po to, by zaraz ponownie wybiec, wsiąść do samochodu i odjechać. Klasyczne rozpoczęcie i zawiązanie intrygi bynajmniej nie umniejsza tytułowi. W pierwszych minutach jako swoisty appetizer dostajemy scenkę odpowiednio przygotowaną przez specjalistów od charakteryzacji.

Ma to oczywiście zasiać w widzu nadzieję na brutalny seans (brutalny w dobrym tego słowa, filmowym znaczeniu). I chociaż brutalnie nie jest, a strasznie raptem w kilku miejscach, to ciężko oderwać oczy od ekranu. Ten seans po prostu hipnotyzuje aurą horrorów z przełomu lat 80-tych i 90-tych. David Mitchell sprytnie poszedł jednak dalej. Nie zamknął zagrożenia w konkretnej osobie, nie jest to również żadne nadprzyrodzone ghost-story.

It Follows - Coś za mną chodzi - 2015
Główna bohaterka Jay Height (Maika Monroe), to dziewczyna z przedmieść. Z tych samych przedmieść w jakich rozgrywała się akcja Koszmaru z Ulicy Wiązów z 1984 roku. W czasie kolejnej randki ze znajomym, jeszcze nie do końca chłopakiem, dochodzi do zbliżenia (co ważne za obopólnym przyzwoleniem). Okazuje się, że oprócz wiadomej przyjemności wynikającej ze spółkowania, mężczyzna miał jeszcze inny cel. Otóż COŚ za nim chodziło, a jedyną szansą na pozbycie się tego uczucia i, jak się później okazuje, prawdziwego fizycznego zagrożenia jest właśnie odbycie stosunku z inną osobą. Głupie? Nie, bardzo oryginalne.

Chłopak porzuca przerażoną dziewczynę i znika. Jay z oczywiście nie dającą wiary w opowieść grupką przyjaciół (przynajmniej na początku) musi stawić czoła niebezpieczeństwu. Cały film przebiega na zasadzie zbliżającego się zła pod postacią kolejnych osób. Gdy zło dotrze do celu, najpewniej w okrutny sposób odbierze życie. Gdzie tkwi w takim razie w moim mniemaniu fenomen tego tytułu? Po pierwsze i najważniejsze: klimat. Twórcy kłaniają się nisko w pas wszystkiemu co oglądali w kinie grozy przed 30-stu laty. Reżyser (rocznik 74′) z pewnością lubował się we wszystkich horrorach na vhs i teraz daje temu upust. Poczynając od umiejscowienia akcji na przedmieściach, przez muzykę, w końcu grupkę przyjaciół ze szkoły średniej.

Operator Mike Gioulakis doskonale zrozumiał zamysł twórcy i sfotografował przedmieścia tak jak pamiętamy je chociażby z serialu Cudowne Lata. Szerokie podjazdy, gdzieniegdzie sąsiad koszący trawnik, dzieciaki grające w kosza i Chrysler LeBaron Town & Country stojący na podjeździe (lub jemu podobny model). Odwołując się więc stylistyką do lat 80-tych i 90-tych Mitchell nie wskazuje na konkretną filmową inspirację, a raczej okres.

To samo tyczy się muzyki. Ta idąc w parze z obrazem tworzy doskonałe uczucie powrotu do ery magnetowidów. Ten sentyment widzimy szczególnie w momencie przejazdu przez „stare przedmieście” z ruderkami w zabudowie bardziej strzelistej i wyższej niż ma to miejsce obecnie. Taki nostalgiczny przeskok w już i tak stylizowanym na lata 80-te filmie. Ciekawy zabieg swoją drogą. Jeżeli chodzi o soundtrack, to w jego przypadku jest jasno wskazany jeden inspirator. Pośród wielu znajomych dźwięków z horrorów da się wyłapać kilka taktów i nawiązań do tego jednego szczególnego tytułu: wspomnianego już Koszmaru z Ulicy Wiązów i muzyki autorstwa Charlesa Bernsteina.

It Follows - Coś za mną chodzi - 2015Osobną kwestią jest zamysł reżysera, świadomy bądź nie, dotyczący tematu przewodniego, czyli zagrożenia płynącego ze przygodnego seksu. Czyżby David Mitchell próbował tym samym przemycić delikatną satyrę na rozwiązłość seksualną młodego pokolenia w Stanach Zjednoczonych? A może (będę się ku temu skłaniał) chciał zrobić dobre podwaliny pod przyszłe zaloty wszystkich nie potrafiących sobie poradzić nerdów? No, bo przecież jeżeli coś za tobą chodzi ślicznotko z high-school i masz nieodparte wrażenie, że ktoś cię śledzi, wystarczy się z nim przespać… z kimkolwiek.

It Follows - Coś za mną chodzi - 2015
Na przykładzie zeszłorocznego The Guest i również tam występującej Maiki Monroe (czyżby rodziła się królowa horroru na miarę naszych czasów?) widać, że warto zainwestować we wspomnienia. Zdaję sobie sprawę, że dla większości widzów wpatrzonych w mainstreamowe tytuły Coś za mną chodzi przemknie niezauważony – niestety. Prawdziwi entuzjaści kina powinni odkryć wielki potencjał w tytule. Tutaj dochodzimy do kwestii malkontenctwa. Nie ukrywam, że horror Mitchela jak mało który nadaje się do wyłapywania potknięć i nielogicznych zachowań. „Dlaczego ten chłopak nie zrobił na początku filmu, tego co ten drugi na końcu?”. „Dlaczego nie pojechali dalej?”. „Dlaczego nie zwija się z bólu po postrzale?” itd. Jeżeli zauważyliście w sobie nutę skorą do wychwytywania dziur w scenariuszu, odpuśćcie sobie. Jeżeli nie lubicie horrorów i irytują was wrzeszczące nastolatki, nie oglądajcie. Jeżeli uważacie, że Koszmar z Ulicy Wiązów to beznadziejnie głupi film dla zwyroli, nie idźcie do kina. Całą resztę zapraszam serdecznie, być może spotkacie mnie po raz drugi na seansie 🙂 Polecam, bo to świetna rozrywka.

8/10 - bardzo dobry

Czas trwania: 100 min
Gatunek: Horror
Reżyseria: David Robert Mitchell
Scenariusz: David Robert Mitchell
Obsada: Maika Monroe, Keir Gilchrist
Zdjęcia: Mike Gioulakis
Muzyka: Rich Vreeland

  • U nas wchodzi do kin 2 kwietnia, szykuję się 🙂

  • Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony obecnością tego filmu na naszych ekranach. Zresztą, w marcu polscy dystrybutorzy dali nam aż trzy horrory! 😀

  • Simply

    ,,… nowy podgatunek – horror prokreacyjny… ''

    Błachachacha !
    Wakey wakey eggs and ba key

    Koszmar z ulicy Wiązów to film dla zwyroli ??! Uważaj, bo jak to jakiś zwyrol przeczyta, to coś zacznie za Tobą chodzić.

  • Znowu musiałem szukać w internecie o co ci chodzi. Nie znalazlem. Uznałem, że się po prostu nabijasz.

  • Koniecznie!

  • A jaki to jest ten drugi i trzeci?

  • Simply

    Taa , w internecie nie ma , to znaczy, że się nabija … no comment :D)). Nie nabijam się , tylko cytują Michaela Madsena z ,, Kill Billa 2'' , bo się chyba teraz dopiero obudziłeś.
    Szukaj pod hasłami ,, Rosemary's Baby'' , ,, Ereaserhead'' i ,, The Brood'' ( poprzestając na żelaznej klasyce ,, nowego podgatunku'' )
    Swoją drogą , film mam na liście do obejrzenia.

  • "Koszmar z ulicy Wiązów to film dla zwyroli ??!"

    No, w trójce było sporo homoseksualnych podtekstów, ale dla zwyroli to jest Hellraiser 🙂

    "A może (będę się ku temu skłaniał) chciał zrobić dobre podwaliny pod przyszłe zaloty wszystkich nie potrafiących sobie poradzić nerdów? No, bo przecież jeżeli coś za tobą chodzi ślicznotko z high-school i masz nieodparte wrażenie, że ktoś cię śledzi, wystarczy się z nim przespać… z kimkolwiek."

    Kurdę, naprawdę? A ja myślałem, że to dobry film jest 🙂

  • Daniel to tylko interpretacja. Musisz sam to skorygować, być może inaczej odczytasz motyw rezysera.

  • Tak, poszukałem. Rzeczywiście niefortunnie to wygląda. Niezmienie jednak jednego zdania, mając jednocześnie nadzieję, że pozostałą częścią tekstu zachęcę do seansu.

  • Simply

    A no niefortunnie, mówiąc oględnie. Za karę recenzja z ,, Ereaserheada'' za tydzień 🙂

  • Fantastyczna kara! 🙂 Tym bardziej, że zawsze coś stanęło mi po drodze do "Głowy do wycierania".

  • Spoko spoko, film na pewno obadam. Ale tym zdaniem trochę brzmisz jakbyś darł łacha z tego działa, a nie polecał. To takie "Hej, jak jesteście pryszczatymi fanami gier komputerowych, którzy marzą o tym aby wam ładne dziewczyny wskakiwały ze strachu na fujarę, to wbijajcie do kina, film dla was" 🙂

  • Może reżyser był taki i teraz chciał ukarać wszystkie odtrącające go dziewczyny 🙂 idąc dalej, to chciałem tym zdaniem odciągnąć wszystkich od komputerów do kin 😀

  • Jako pokutę, odmów również "The Brood".

  • "Wilkołacze sny" i "Oculus".

  • Anonimowy

    kiedy będzie w necie do sciagniecia, juz jes 18 kwiecien igo jeszcze nie ma

  • Bardzo ciekawa wymiana zdań.

    No ale zacznę od konkretów. W recenzji zawarta jest ciekawa interpretacja intencji autora, ale odpowiedź wydaje mi się dużo prostsza niż przedstawione propozycje. Podobnie jak Koszmar z Ulicy Wiązów, Halloween czy dajmy na to Carrie ( oraz połowa książek Kinga) It Fallows odnosi się do dojrzewania i strachu wynikającego z odkrywania własnej seksualności i wszystkich jej konsekwencji.
    Mistyczny twór i dość niepokojący początek wydają się jednoznacznie wskazywać na ten właśnie element. Cały film i opowiedziana w nim historia mogą być tylko koszmarnym snem głównej bohaterki z nocy poprzedzającej "pierwszy raz". Bo co stanie się po tym kiedy już nie będę dziewicą? Co stanie się wtedy kiedy będę tak naprawdę "dorosła"?
    To widać nie tylko w tym początkowym zarysie, sposoby na radzenie sobie z problemami, poszczególne sceny również na to wskazują. Bohaterka szuka rozwiązań nie u dorosłych, a u swoich najbliższych przyjaciół to im się zwierza ze swoich problemów, jak ma to w zwyczaju robić dziecko. Dorośli przecież nie będą w stanie zrozumieć jej problemu. Do tego dodać można ucieczkę do starego "domu zabaw", który wydawał się tak bardzo bezpieczny. A chyba idealnie odzwierciedla moją teorię scena konfrontacji ze swoim pierwszym kochankiem, kiedy to cała grupa spotyka się siedząc na trawie w ogródku jednego z bohaterów. O ile koszmar odnosił się do strachu wynikającego z dorastania, by potem przerodzić się w klasyczny horror. It Fallows nie tylko korzysta z podtekstu odkrywania własnej seksualności, rozwiązanie filmowego konfliktu oraz przyjęte przez bohaterów metody też stanowią ciągłą dyskusję z własnym dorastaniem.

    Chciałem też zauważyć, że Hellreiser nie jest dla zwyroli! Hellraiser jest bardzo klasyczny. Dla zwyroli jest twórczość Cronenberga (którego uwielbiam). (Widzę zresztą, że wspomniana poniżej)

  • Pingback: Cloverfield lane 10 (2016) – Po napisach | z pasją o filmach()

  • Pingback: Filmowe podsumowanie 2015 roku – Po napisach | z pasją o filmach()

  • Pingback: Coś za mną chodzi – Na trzeźwo nie warto()

  • Pingback: Coś za mną chodzi - Na Trzeźwo Nie Warto()