To przestylizowany, brutalny miks akcji, horroru i czarnej komedii, momentami wręcz slapsticku, w którym Kirill Sokolov wykorzystuje motyw satanistycznej elity zamkniętej w nowojorskim wieżowcu, by opowiedzieć historię o siostrzanej lojalności, klasowej przemocy i klaustrofobii współczesnej metropolii.
Ale zacznijmy od finału – i to nie będzie spoiler, bo przecież wszyscy wiemy, że głównej bohaterce w tak cudownie przegiętym filmie musi się ostatecznie udać. W tych końcowych scenach Asia (Zazie Beetz), docierając cudem do metaforycznej mety – czyli przeżyła, choć wygląda jak po przejściu francuskiej ekstremy – na pytanie „co tam się stało?”, odpowiada: „zabawy bogaczy”.
Tak, niech to będzie ten społeczny filmowy komentarz, bo de facto Oni cię zabiją można traktować właśnie jako krwawą vendettę na uprzywilejowanych, a jednocześnie kompletnie odklejonych ludziach z wyższych sfer – upiornych, złych, nikczemnych, parających się tymi wszystkimi strasznymi sprawami, o których czytamy i oglądamy w wieczornych wiadomościach. Tutaj wszystko rozgrywa się w luksusowym apartamentowcu, ale przecież mogłoby równie dobrze wydarzyć się na jakiejś wyspie milionera, który już nie żyje, a trupy wciąż wypadają z szafy. Oni cię zabiją to realne ostrzeżenie: gdy już jesteś w środku, rób wszystko, by przetrwać.
Oni cię zabiją, albo gdy luksus zamienia się w pułapkę przemocy.
Asia bierze to sobie do serca. Trafia do budynku, bo chce wyrwać stamtąd swoją siostrę. Cofnijmy się więc do początku tej historii, bo to istotny zaczyn, fundament tej groteskowej wizji, osobliwego neo‑blaxploitation. Asia, grana przez Zazie Beetz, infiltruje luksusowy nowojorski wieżowiec, by odnaleźć siostrę. Umiejętności walki nabyła w trakcie odsiadki – tam trafiła po długiej życiowej tułaczce. Wywodzi się – razem z siostrą – ze środowiska mocno naznaczonego przemocą. Teraz, z twardą skórą i jeszcze twardszymi pięściami, może stawić czoła takim przeciwnościom losu.
Mamy komedię, horror, akcję, ale de facto całość funkcjonuje jak hybryda współczesnego kina gatunkowego: szybki, agresywny, świadomie przerysowany. Sokolov konstruuje przestrzeń budynku jak labirynt, w którym każdy poziom odsłania kolejną warstwę przemocy i groteski. Czuć tu inspiracje filmem The Raid.
Groteska staje się językiem oporu wobec tych, którzy mają wszystko.
Sokołow – wcześniej fizyk, a potem twórca już kilkakrotnie mi polecanego Zdychaj tatulku! (ten seans wciąż przede mną) – przeniósł się do Los Angeles i tam, wraz ze scenarzystą Alexem Litvakiem, rozwija swoje na pierwszy rzut oka karkołomne pomysły, jak ten w Oni cię zabiją. Asia przekracza więc progi apartamentowca po dziesięciu latach rozłąki z siostrą. Budynek nosi nazwę The Virgil, a jego mieszkańcy mają hobby podobne do lokatorów Bramford z Dziecka Rosemary. Tak, dokładnie – kult szatana.
Rozległa hybryda gatunkowa to jedno, ale twórcy idą o kilka kroków dalej. Pojawia się wyraźny przechył w stronę splatteru i kina zemsty. Łączą choreografię rodem z kina kung‑fu, gore w stylu wczesnego Petera Jacksona i humor wynikający z przesady.
Podobał mi się, nawet jeśli miejscami jest mocno nierówny, przesadnie karykaturalny, frymuśny i kilka razy przeleciał po bandzie. To seans, który najlepiej sprawdziłby się na tematycznych festiwalach, w sali pełnej świadomych gatunku widzów – wtedy brawom nie byłoby końca. Dla mnie to solidna rozrywka: intensywna, a jednocześnie mocno rozluźniająca.
Czas trwania: 94 min
Gatunek: horror, komedia
Reżyseria: Kirill Sokolov
Scenariusz: Kirill Sokolov, Alex Litvak
Obsada: Zazie Beetz, Myha’la, Paterson Joseph, Tom Felton, Heather Graham, Patricia Arquette
Muzyka: Carlos Rafael Rivera
Zdjęcia: Isaac Bauman

