Rzeźnik

Poznali się na wiejskim weselu – tym typie uroczystości, na które przychodzą wszyscy, a singli, z braku lepszego pomysłu, sadza się obok siebie. Zaskakująco dobrze to zagrało: szybko znaleźli wspólny język. Hélène (Stéphane Audran), nauczycielka i dyrektorka miejscowej szkoły, jest w miasteczku postacią lubianą i szanowaną. Dzieci ją uwielbiają, a ona sama bez trudu odnalazła się w lokalnej społeczności. Mieszka w przytulnym mieszkaniu w budynku szkoły, prowadzi spokojne, satysfakcjonujące życie. Niczego jej nie brakuje – może poza bratnią duszą. Paul wydaje się idealnym kandydatem. „Do rany przyłóż” – człowiek, który przez piętnaście lat tułał się po francuskich wojnach. Widział wiele, przeżył jeszcze więcej. Nie boi się o tym mówić, choć jego opowieści są zwykle upiorne. Teraz jednak wrócił i znów pracuje jako rzeźnik. To odpowiedzialny zawód, cieszący się szacunkiem. Zawsze go zresztą szanowano: wybierze dobry udziec, odkroi najlepszy kawałek, zna się na robocie.

Hélène i Paul spędzają ze sobą coraz więcej czasu, choć ona pozostaje lekko zdystansowana. Coś w jej uczuciowym życiu kiedyś pękło. Paul z kolei, prostoduszny i nieco nieporadny, nie bardzo wie, jak się zabrać do działania. Wykonuje te swoje pocieszne gesty, stara się, coś zaczyna iskrzyć. Ale zaraz – to przecież nawet nie jest film o miłości. Czyżby? Jeśli miłość się tu pojawia, to natychmiast zostaje wystawiona na najcięższą próbę.

RzeźnikChabrol, mistrz dystansu.

W okolicy ktoś brutalnie morduje młode dziewczyny. Szlachtuje je nożem z niepokojącą, niemal perwersyjną gracją.

Claude Chabrol gra widzom na nosie. Z pozoru tworzy melodramat, lecz bardzo szybko wprowadza nas na teren gatunkowego thrillera. Jakiego thrillera? O zbrodniach słyszymy, na drugim planie widzimy przechodzących żandarmów, gdzieś w oddali mignie radiowóz. To niecodzienne obrazy na tak odległej prowincji – skądinąd ulubionym filmowym krajobrazie Chabrola. Reżyser i scenarzysta zarazem konstruuje gęstą, duszną przestrzeń, w której codzienność prowincjonalnego miasteczka zostaje skażona przemocą. Buduje narrację na napięciu między pozorną zwyczajnością a narastającym lękiem.

Jest tu również sporo refleksji nad naturą zła i nad tym, jak potrafi ono funkcjonować w zdrowej tkance społecznej. Chabrol nie mówi niczego radykalnie nowego, ale sposób, w jaki buduje swój film, jest znakomity. Powoli tka ten gruby gobelin, przykrywając istotne sprawy najcięższą włóczką. Brzydkie rzeczy kryją się za ładnymi obrazkami – jak zawsze.

Rzeźnik jako analiza mechanizmów. Zło może być wszędzie. Zło jest wszędzie.

Cała konstrukcja filmu to studium napięcia. Zbrodnie pojawiają się nagle, lecz reżyser unika dosłowności. Groza rodzi się z sugestii, a tak naprawdę – w naszych umysłach. Podejrzewamy rzeźnika, to oczywiste.

Jak w tym wszystkim rozwija się romans? Najciekawsze jest to, że rozwija się zupełnie normalnie, klasycznie. Dwoje ludzi poznaje się, spędza ze sobą czas, stopniowo pozwalają sobie na coraz większą szczerość. Czy to próba? Czy twórca rzeczywiście okaże się tak okrutny? To tylko potwierdza znane historie: „nie znasz człowieka”, „nigdy byś nie przypuszczał”, „taka normalna rodzina”. Chabrol analizuje mechanizmy zła chłodno i precyzyjnie. Zło nie jest tu potworem z zewnątrz. Jest obecne w codzienności. W człowieku, który potrafi być czuły, a jednocześnie śmiertelnie niebezpieczny.

Rzeźnik

Nikt jednak nie jest tu jednowymiarowy. Zagadkowe może być postępowanie kobiety, intrygujące – zakończenie. Ciekawi nas również, co dzieje się w miasteczku po tych wydarzeniach, lecz tego już nie zobaczymy.

To film o kruchości moralnego porządku. O cienkiej granicy między normalnością a przemocą. Dzieło spokojne, świetnie skomponowane, a jednak potrafiące przycisnąć widza do ściany.

Patryk Karwowski

Czas trwania: 93 min
Gatunek: thriller, melodramat
Reżyseria: Claude Chabrol
Scenariusz: Claude Chabrol
Obsada: Stéphane Audran, Jean Yanne
Muzyka: Pierre Jansen
Zdjęcia: Jean Rabier