Kula w łeb

Prawdopodobnie jeden z najbardziej ambitnych ówczesnych projektów Johna Woo jest też bez wątpienia tym najtrudniejszym w odbiorze. Reżyser w 1990 roku kręci po swojemu – jego Kula w łeb to dzieło brutalne, nihilistyczne. Od razu po seansie chciałem napisać, że Kula w łeb odważnie wchodzi na terytorium zarezerwowane dla filmów CAT III, ale okazało się, że film rzeczywiście został umieszczony na tej liście! Nie dziwię się, choć nie chodzi tu o przesadną przemoc, mając na uwadze innych reprezentantów.

CAT III to nie tylko te ekstremalne obrazy graniczne (choć przeważają). Kula w łeb to obraz, który znalazł się w CAT III (tak podejrzewam), bo jest tym pozbawiającym nadziei, ekstremalnie dojmującym filmem, który wtrąca swojego widza w same ponure rejony. Tutaj historia jest podarta, postrzępiona, film jest wyjątkowo depresyjny; trudno tu pisać o czymś pozytywnym – pozytywnym w przekazie i ostatecznym odbiorze.

Kula w łebKula w łeb, przyjaźń rozbita wojną.

A za tym wszystkim, za tą przejmującą (i nieprzyjemną) atmosferą, idą wspomniane już ambicje autora. Ambicje łączą się w parę z rozmachem, bo Kula w łeb to nie tylko dramat o młodych mężczyznach, których przyjaźń jest wystawiona na najcięższe próby. To film wojenny, w którym słychać echa zarówno Czasu apokalipsy, jak i Łowcy jeleni – tak w niektórych elementach przy konkretnych wydarzeniach, jak i w ogólnym zarysie cholernie przytłaczającej aury.

Trzech przyjaciół, jeden nieodwracalny upadek.

Dla mnie jednak to ten epicki wyraz twórczej odwagi Johna Woo – tak na etapie pomysłu, jak i realizacji. Zdaję sobie sprawę, że w latach 90. sama opowieść nie wnosi niczego nowego do filmowych narracji. Odniesienia do filmu Michaela Cimino są jasne: przyjaciele w Hongkongu, beztroska, kilka niebezpiecznych zabaw (ale wciąż w duchu zgrywy, nawet jeżeli w ruch idą noże, bo chłopcy należą do gangu), no i wesele poprzedzające ciąg prawdziwych dramatycznych wydarzeń. Akcja ma miejsce w 1967 roku, rozwija się konflikt wietnamski, przyjaciele – antybohaterowie Kuli w łeb – widzą okazję do zarobku. Dni poprzedzające wyjazd do Sajgonu (zły pomysł!) to wesele jednego z nich; znowu kłania się Łowca jeleni. Później jest ten Wietnam, obóz jeniecki i powrót, ale de facto wieczne piekło. Traumatyczne przeżycia w obozie to początek ludzkiej klęski, stępienie mitu przyjaźni, pożar wrażliwości. Gdy jeszcze dodamy do tego starą jak świat historię, że pieniądze szczęścia nie dają (w grę wchodzi skrzynia ze złotem), mamy już komplet ludzkich przypadłości.

Kula w łeb

Zatem rozmach – tak interpretacyjny (dosadny komentarz polityczny i reinterpretacja zajść z placu Tian’anmen), jak i po prostu ten filmowy. John Woo ze swoim rozumieniem kinowej estetyki nie idzie na skróty, jeżeli ma przejść do pokazania świata złego, brutalnego i takiego, który miażdży ludzkie istnienia. Tutaj, przy wszystkich tych krwawych fajerwerkach, John Woo siedzi jak na tronie – to jego spektakl. Grozę, ale i podziw może budzić przygotowanie techniczne ekipy: wszystkie sceny strzelaniny to generalskie pagony w tej materii – pociski rozrywają ciała, wybuchy rozsadzają budynki, wszędzie ogień i krew. Tylko Ennio Morricone zabrakło i John Woo miałby swoje Dawno temu w Hongkongu.

Patryk Karwowski

Czas trwania: 136 min
Gatunek: dramat, wojenny
Reżyseria: John Woo
Scenariusz: John Woo, Patrick Leung, Janet Chun
Obsada: Tony Leung, Jacky Cheung, Waise Lee, Simon Yam
Muzyka: James Wong, Romeo Díaz
Zdjęcia: Wilson Chan, Horace Wong, Ardy Lam, Somchai Kittikun