Jesuit Joe. Człowiek z dalekiej Północy i inne historie

Po lekturze komiksu Jesuit Joe. Człowiek z dalekiej Północy i inne historie patrzę na całość przede wszystkim jak na twardą literaturę. Ilustracje mistrza Pratta owszem, są tą emocjonalną wykładnią pisanego słowa, ale rzecz idzie o to, że połykając strony Jesuit Joe miałem wrażenie, że czytam gęstą literaturę, pełną znaczeń, głęboką, a przede wszystkim bezkompromisową. Dziwne uczucie, bo rysunek, który niejednokrotnie stanowił w całości o narracji (wybitny zabieg, czasem i przez kilka stron nie uświadczysz tekstu), to sposób prezentacji kadrów, właśnie akcji, powodował, że ten komiks nierzadko pomimo braku tekstu, właśnie się „czyta”. Zapewne próbuję to przedstawić w nieco zagmatwany sposób, trudno. Takie są moje odczucia i bardzo mi się to podobało, ten mój czytelniczy stan.

Nie miałem jeszcze okazji sięgnąć po Corto Maltese, sztandarowy tytuł Hugo Pratta. Przyjdzie i pora na to. Zdaję sobie jednak sprawę z pozycji Pratta na komiksowym rynku. Czytałem na przykład Milo Manarę i wiem, jaką estymą twórca postaci Bergmana darzył Pratta, swojego mistrza.

Jesuit Joe. Człowiek z dalekiej Północy i inne historieHugo Pratt i jego trzy historie przemocy.

Jesuit Joe. Człowiek z dalekiej Północy i inne historie to trzy przejmujące i pełne mistyki opowieści przygody. Każdy epizod jest próbą uchwycenia człowieka w przestrzeni granicznej. Bohaterowie żyją na styku kultur, w miejscach, gdzie historia nie jest jeszcze ustalona, a geografia staje się polem walki o sens. Pratt bada te obszary z wyczuwalną fascynacją. Każdy epizod umiejscowiony nieco na granicy snu – błogiego i spokojnego, ale rzeczywiście graniczącego z koszmarem. Najbardziej realistyczne motywy znajdziemy w Człowieku z dalekiej północy.

Narracja jest tutaj, w pierwszym epizodzie, bardzo oszczędna, fabuła przejrzysta, a mimo to (jeżeli tylko tego chcemy, to ważne) może być gęsta od znaczeń. Oto poznajemy metysa. Dzielnie przedziera się przez śnieżne zaspy, odnajduje samotnie stojącą chatę. Wchodzi jak nieproszony gość. Nie boi się. To dopiero początek całego dramatycznego ciągu wydarzeń. Gdyby ktoś to sfilmował (hola, hola, w 1991 roku zrobił to Olivier Austen) musiałby wyjść z tego świetny western i dramatyczny film o zemście. Tak, Człowiek z dalekiej Północy to zapis drogi zemsty. Jesuit Joe, bo o nim mowa, szybko przywdziewa czerwony mundur Północno-Zachodniej Policji Konnej (Royal Northwest Mounted Police – RNWMP, insygnia na czerwonej kurtce mówią same przez się), kradnie tożsamość i brodzi po kolana w cierpieniu swoim (starym, przeszłym – to ciąg jakichś traum) i innych (to ta droga zemsty, kara dosięgnie wszystkich).

Pełen symboliki, miejscami bardzo wymagający, mistyczny, jak halucynacja.

Nie będę opisywać kolejnych epizodów. Dość napisać, że Człowiek z Sertão (L’uomo del Sertão) i Człowiek z Somalii (L’uomo della Somalia) wyrastają odpowiednio z prywatnych doświadczeń Pratta – tak z Brazylii, jak i z Afryki (konkretnie z Rogu Afryki – wschodnia część kontynentu, obejmująca między innymi Somalię, Etiopię, Erytreę). Pratt jako uważny obserwator przeniósł swoje doświadczenia do tych albumów. To wyraz niepokoju, ale też wyraz wściekłości, buntu, właśnie obserwacji nierzadko bardzo bolesnych. Komiksy te pokazują, że Pratt od początku myślał o medium jako o formie literackiej, zdolnej do wyrażania subtelnej refleksji nad światem.

Rysunki w tych albumach mają charakter szkicowy – Pratt operuje linią pewną, ale oszczędną. Unika nadmiaru detalu. Buduje przestrzeń za pomocą światła i cienia, a nie ornamentu. To działa, bo nawet kilka symbolicznych kadrów robi za wiele emocji. Oniryczne, czasem mocno abstrakcyjne, rzeczywiście wychodzą z pewnego rodzaju narkotycznego tripu, bo przecież inaczej nie sposób spojrzeć na przemoc, której doświadczali ludzie za czasów kolonialnych. Dziwny to był i okrutny czas – Hugo Pratt to pokazał – jak halucynacje, jak doniesienia z relacji człowieka obłąkanego. Tak to wygląda w Brazylii, gdy żołnierze niczym zombie nie mogą zaznać spokoju śmierci, i tak samo wygląda w Somalii, gdy bohater przemierza nowe miejsca, ale de facto jest ciągle w tej samej twierdzy. Przemoc zatacza kolejne kręgi, ale finał się nie zmienia. Na końcu zawsze czeka kostucha.

Nie są to historie łatwe (Człowiek z dalekiej Północy najbardziej przystępny), ale warto poświęcić swój czas, poznać wrażliwość twórcy, zobaczyć, jak próbuje przedstawić kontynentalne traumy za pośrednictwem oszczędnych (mimo wszystko) rysunków.

Patryk Karwowski
Scenariusz: Hugo Pratt
Rysunki: Hugo Pratt
Kolory: Anne Frognier
Tłumaczenie: Jakub Syty
Skład: Piotr Margol
Redakcja: Maria Lengren
Korekta: Agata Bogusławska
Ilość stron: 160
Oprawa: twarda
Wydawnictwo: Lost in Time
Format: 215 x 290 mm
KOMIKS UDOSTĘPNIONY PRZEZ WYDAWCĘ. ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH