Libertalia

A jak to się mogło inaczej skończyć? Fabienne Pigière i Rudi Miel koncentrują się na politycznym eksperymencie, nie na romantycznej wizji piractwa. Fabuła opiera się na realnych przekazach o XVII‑wiecznych korsarzach, którzy próbowali stworzyć egalitarne społeczeństwo poza kontrolą europejskich mocarstw. Zatem? To intryguje, że każdy jeden taki eksperyment z założenia twórcy jawi się jako ten najlepszy, a później ten twórca brnie w to pełen energii. Nie można mu odmówić dobrej woli, ale zarys utopii, gdzie każdy jest wolny, robi co chce, nie ma praw, a wszyscy powinni (muszą!) być szczęśliwy może być realny tylko w umyśle średnio rozgarniętego człowieka. Najwyraźniej francuski szlachcic Misson i włoski ksiądz Carracioli tacy właśnie byli – marzyciele bez wyobraźni.

Wracając do pierwszego zdania, jak to się mogło skończyć inaczej? Nie mogło. Siłą komiksu nie jest jednak odkrywanie niuansów fabularnych, bo wszyscy wiemy jak potoczą się losy ludzi, którzy mieli być wolni, czyli liberi. Idąc za klasykiem, czyli „róbta co chceta” sprawdziło się dobrze na początku. Innymi słowy „jest dobrze, jak jest dobrze”.

LibertaliaLibertalia, czyli róbta co chceta ale z umiarem.

Libertalia jako komiks to świetna i przejmująca demitologizacja pirackich tradycji. Nie ma bowiem tak, że każdy będzie starał się dbać o dobro tej wyśnionej utopii. Każdy człowiek jest inny. Myśl twórcy może być piękna, ale ludzie to… wiadomo. Zatem pojawiają się niesnaski, ten chce więcej, tamten chce żyć z kobietami, które za bardzo tego nie chcą, ale są po prostu zastraszonymi rdzennymi mieszkankami tych wysp, albo okolicznych. Pojawia się kwestia praw i obowiązków, okazuje się że czasem trzeba kogoś ukarać. Ale kto ma to robić? Trzeba wprowadzić jakiś system głosowania. I tak dalej. Z utopii przechodzimy do prawa dżungli, bo tworzone naprędce zasady mają się nijak do tych sprawiedliwych. A to dopiero początek, bo przecież pojawia się kwestia złota i kosztowności. Teoretycznie rzeczy zbędne w utopii. A jednak.

Komiks ma bardzo dużą wartość jako rekonstrukcja idei politycznej Narracja i rysunek współpracują w kierunku chłodnej, analitycznej interpretacji legendy.

Studium upadku, czyli rzecz do przewidzenia.

Fabienne Pigière i Rudi Miel, autorzy scenariusza, unikają mitologizacji, pokazują zamysł jako projekt kruchy, obciążony sprzecznościami. Dialogi w ich komiksie są krótkie, funkcjonalne, podporządkowane rekonstrukcji faktów i relacji między postaciami. Szybko przeskakujemy pomiędzy kolejnymi etapami upadku.

Paolo Grella natomiast buduje warstwę wizualną w sposób realistyczny. Rysunek podkreśla materialność epoki: statki, broń, architekturę portową. Grella konsekwentnie odtwarza detale portów, wnętrz statków i zabudowy kolonialnej. Podoba mi się styl Grelli. Miałem wrażenie, że czasem buduje postaci z jednej roztrzęsionej kreski, dużo tu połączeń, falowań, na to wylane są nierówne barwy które często opuszczają kontury. To dobrze przedstawia studium chaosu i bezprawia. Gdy sceny stają się gwałtowne, Grella odważnie wchodzi w brutalizacja życia „ludzi wolnych”. Gwałt i przemoc to czerwień i czerń, przekłute torsy, noże w ruchu, wściekła i agresywna krecha.

Reasumując, Libertalia to analityczna reinterpretacja legendy o pirackiej utopii, łączy oszczędny, faktograficzny scenariusz z realistycznymi, stopniowo brutalizującymi się ilustracjami Grelli. Nawet jeżeli jesteśmy w stanie przewidzieć losy postaci, to emocje są spore – rozpad wspólnoty potrafi poruszyć, wizualna i narracyjna struktura konsekwentnie demaskuje utopijne złudzenia. Udany album.

Patryk Karwowski

Rysunki: Paolo Grella
Scenariusz: Fabienne Pigière, Rudi Miel
Przekład: Jakub Syty
Redakcja i korekta: Izabela Rutkowska
DTP: Krzysztof Kaźmierczak / blacKinK
Oprawa: twarda
Format: 240 x 320 mm
Liczba stron: 152
Wydawnictwo: Scream Comics

KOMIKS UDOSTĘPNIONY PRZEZ WYDAWCĘ. ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH

Scream Comics