Robert Moses. Ukryty władca Nowego Jorku

i>Robert Moses. Ukryty władca Nowego Jorku to ciekawa rzecz, ale na pewno nie dla wszystkich. Dla mnie dość specyficzna i jednocześnie niełatwa do sklasyfikowania.

Jest to głównie faktografia, pewien graficzny reportaż, rodzaj biografii i w końcu rodzaj wizualnego eseju. Głównym bohaterem jest Robert Moses, postać dwuznaczna. Nie sposób jednak odmówić mu, Mosesowi, ogromnego wpływu na kształt amerykańskiej metropolii, Nowego Jorku.

Kim był i w jaki sposób przedstawiają go twórcy komiksu? Pierre Christin, autor scenariusza i Olivier Balez, odpowiedzialny za ilustracje, przechodzą przez życiorys Mosesa w ekspresowym tempie (100 stron). Kreślą obraz człowieka nieustępliwego, charyzmatycznego, ale też przedstawiają tutaj obraz demiurga.

To nie jest laurka, to raczej suche przedstawienie głównego miejskiego urbanisty i jego drogi do nadawania kształtów miasta. Kształtów, z którymi zgadzał się głównie on, piastujący sporą część miejskich funkcji, mający w garści szereg urzędników. Jako ten wspomniany planista był bezwzględny (biedotę porównywał do hołoty) i nieustępliwy.

Robert Moses. Ukryty władca Nowego JorkuRobert Moses, czyli po trupach do celów.

Jest to zatem spory plus albumu, bo twórcy konsekwentnie przedstawiają jego wkład w obecny wygląd Nowego Jorku. W zasadzie każdy z nowojorczyków w jakiś sposób korzystał, korzysta, lub będzie korzystał z pracy Mosesa. Budynki, drogi, mosty, boiska. Moses był jak rozpędzona lokomotywa, nie do zatrzymania. W końcu udało się postawić znak stopu jednej niepozornej kobiecie, ale do tych wydarzeń odsyłam już do komiksu (albo do historii).

Autorzy pokazują, jak Moses, korzystając z luk prawnych, sieci wpływów i instytucjonalnych hybryd, stworzył własne imperium decyzyjne. Jego projekty – autostrady, mosty, parki, osiedla – stają się narzędziami politycznymi, a zarazem symbolami modernistycznej wiary w postęp.

Bohater ciekawy i intrygujący, na pewno dwuznaczny.

Zatem demiurg na pewno, ale nikt go tutaj nie demonizuje, ale również nie stawia na piedestale. Wnioski jesteśmy w stanie wyciągnąć sami. Innymi słowy, Moses zrobił tyle samo dobrego, co złego, ale podczas operacji na żywej miejskiej tkance, trudno o inny rezultat.

Robert Moses. Ukryty władca Nowego Jorku to komiks, który można czytać na wielu poziomach: jako biografię, ale też jako opowieść o władzy. Ja osobiście szukam w komiksach większych emocji, tutaj próżno ich szukać. Jednak to lektura ważna, bo przypomina, że architektura nie jest neutralna. Ostatecznie odbieram album jako opowieść o człowieku, który tworzył przestrzeń, ale jednocześnie ją zawłaszczał.

Natomiast już abstrahując od samego bohatera komiksu, trzeba napisać, że tytuł znalazł dla siebie wydawnictwo idealne. Naprawdę, trudno byłoby sobie wyobrazić taki komiks gdzieś indziej niż w Centrum Architektury. Metropolia bowiem, nie da się ukryć, jest tutaj zawsze na pierwszym planie. To nie Moses, a właśnie Nowy Jork i cały jego charakter wybija się tutaj przed szereg. I dobrze! Można wyrazić nawet przekonanie, że demiurg (no dobra, też wizjoner) to tylko pretekst by przedstawić te piękne budynki, gmachy, architektoniczny przepych nierzadko w brutalistycznej tonacji, piękne fundamenty, kolosalne bryły, miejskie udogodnienia (choć głównie dla zmotoryzowanych). Chociażby dlatego po komiks warto sięgnąć.

Patryk Karwowski

Rysunki: Olivier Balez
Scenariusz: Pierre Christin
Przekład: Tomasz Swoboda
Redakcja: Agnieszka Rasmus-Zgorzelska
Korekta: Urszula Drabińska
Opracowanie graficzne wersji polskiej: Peter Łyczkowski
Redaktor prowadząca: Agnieszka Rasmus-Zgorzelska
Oprawa: twarda
Format: 230 x 270 mm
Liczba stron: 100
Wydawnictwo: Centrum Architektury