Panika na ulicach

Niedługo przed swoimi największymi sukcesami (rok później na ekrany trafi Tramwaj zwany pożądaniem) Elia Kazan realizuje jeden z najbardziej oryginalnych kryminałów, który w gruncie rzeczy stricte kryminałem nie jest. W całej swojej noir okazałości okazuje się thrillerem medycznym, choć początek mógłby zwiastować pełnokrwiste kino policyjne. To dowód niezwykłego talentu Kazana: w 1950 roku połączenie tych dwóch gatunków w tak świeży i odważny sposób wymagało prawdziwej reżyserskiej śmiałości.

Otwarcie prowadzi widza przez najbardziej podłe zaułki portowych dzielnic Nowego Orleanu. To wizualny prolog do Na nabrzeżach, które Kazan nakręci kilka lat później. Brudne knajpy, obskurne hoteliki, jaskinie hazardu: w jednym z takich miejsc typy spod ciemnej gwiazdy rżną w karty. Jeden z nich, znużony i szczęśliwie wygrany, postanawia odejść od stołu. Blackie (Jack Palance), siedzący naprzeciwko, nie zamierza jednak patrzeć, jak jego pieniądze oddalają się w czyjejś kieszeni. Wraz z dwoma pomagierami rusza za powłóczącym nogami delikwentem. Nie jest z nim najlepiej, może to alkohol, a może coś poważniejszego. Dopadają go na torowisku. To już nie bójka, lecz egzekucja. Blackie odzyskuje swoją wygraną.

Panika na ulicach / panic in the streetsPanika na ulicach, albo pościg za niewidzialnym zagrożeniem.

I co dalej? Powinno być klasyczne śledztwo, przesłuchania, a na finał efektowna strzelanina. I rzeczywiście – to wszystko się pojawia, lecz szybko okazuje się, że wkraczamy na teren pełnokrwistego thrillera medycznego. Ofiara, jak trafnie zauważa czujny koroner, nosi na ciele wyraźne symptomy groźnej choroby. Wezwany kapitan Reed (Richard Widmark) z rządowego Departamentu Zdrowia natychmiast zleca serię badań. Diagnoza nie pozostawia złudzeń: konieczna jest kwarantanna. To dżuma płucna – najcięższa i najbardziej zakaźna odmiana, przenoszona drogą kropelkową, niemal zawsze śmiertelna.

Objawy? Kaszel, wysoka gorączka, narastające duszności. Epidemia stoi u bram miasta, panikę na ulicach trzeba zdusić w zarodku!

Całą resztę doskonale znamy z czasów najnowszych: wiemy, na jaką ścianę natrafia dziś człowiek nauki. On chce szczepić, a reszta najchętniej założyłaby na głowę folię aluminiową. Jak przy takiej atmosferze ma działać Reed? Na szczęście władze miasta traktują jego diagnozę poważnie – z dżumą nikt nie zamierza flirtować. Kapitan policji otrzymuje polecenie ścisłej współpracy z lekarzem.

I tu zaczynają się schody, bo pojawia się mały wtręt rodem z klasycznego buddy movie. Twardogłowy gliniarz nie życzy sobie, by ktoś wchodził mu w kompetencje.

Strach rozchodzi się szybciej niż prawda.

Nakręcony w 1950 roku w realnych przestrzeniach Nowego Orleanu, stanowi zarazem studium społecznej reakcji na zagrożenie epidemiologiczne oraz komentarz na temat odpowiedzialności instytucji publicznych w obliczu kryzysu. To się sprawdza, fabuła rozwija się gatunkowo równolegle. Zatem wspomniane już śledztwo toczy się równo z rozwijającą się opowieścią o epidemii i przeciwdziałaniu jej. Kazan świadomie rezygnuje z teatralnej inscenizacji na rzecz realistycznego, niemal reporterskiego stylu. To wzmacnia poczucie zagrożenia, w radiu słyszymy o kolejnym przypadku choroby, a Blackie, zupełnie nieświadomy, wciąż sądzi że chodzi tylko i wyłącznie o zabójstwo.

Panika na ulicach / panic in the streets

Kazan wykorzystuje nastrój noir tak w fabule jak i przy użytych środkach formalnych. Tutaj na posterunku stoi autor zdjęć Joseph MacDonald. To on utrzymuje stałe napięcie pomiędzy między światłem a cieniem. Zatem kryminał, thriller, ale i ciekawy komentarz na temat społeczeństwa i jego lęków. W dorobku Kazana to ważne ogniowo, film istotny i mocno rozwijający jego charakter jako filmowego artysty.

Patryk Karwowski
Czas trwania: 99 min
Gatunek: dramat, kryminał, thriller
Reżyseria: Elia Kazan
Scenariusz: Richard Murphy, Daniel Fuchs
Obsada: Richard Widmark, Jack Palance, Paul Douglas, Barbara Bel Geddes
Zdjęcia: Joseph MacDonald
Muzyka: Alfred Newman