Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

YANG (2021)

Czy androidy śnią o miłości?

Wydaje mi się, że Yang wraz ze swoją rodziną dobrze by się poczuł w świecie z filmu Ona, innym przedstawicielu z gatunku Lo-Fi Sci-Fi. I tam, u Spike’a Jonze’a i tutaj, u południowokoreańskiego reżysera Kogonady czujemy ten sam nastrój. Ona Yang łączą się nie tylko przy podobnej estetyce i tempie, ale też przy temacie przewodnim, naszym miejscu na świecie, stosunku do technologii. Punktów stycznych jest więc sporo, ale Kogonada idzie dalej, bo dotknął miejsca bardzo wrażliwego. Pyta się, czy człowiek jest gotowy oddać (choćby w niewielkim stopniu) trochę swojego pola do egzystencji na świecie. Pyta się również o naszą tolerancję, otwartość, zdolność do okazywania uczuć. Idąc dalej padają tu bodaj najważniejsze kwestie na temat rodziny i samego znaczenia tego słowa. Czym bowiem jest tak naprawdę rodzina? Czy rodzinna miłość musi oznaczać ścisłe więzy krwi i pokoleniową zależność? Kogodana mówi, że zdecydowanie tak nie jest, a ja mogę się z tym tylko zgodzić. Rodzina jest ważna, ale ważniejsze są bliskie nam osoby z którymi czujemy pewną więź. Tak jest w Yangu, filmie na wskroś niezwykłym.

Yangu akcja rozgrywa się odległej przyszłości. Na pierwszy rzut oka zmian tu niewiele w stosunku do współczesności. Nie jest nam jednocześnie dane za bardzo „wgryźć się” w otoczenie. Możemy dostrzec kilka nowinek, ale o sposobie działania większości decyduje nasza wyobraźnia. To dodatkowy ciekawy aspekt produkcji, bo twórcy stawiają na otwartość, nie prześcigają się w wymyślaniu gadżetów, pokazują działanie, a nie pokazują urządzeń. Tak jest choćby z podróżami (domyślamy się, że odbywają się dzięki autonomicznym pojazdom, bo bohaterowie są wciąż wygodnie usadowieni na tylnych kanapach w samochodach), czy rozmowami na odległość (nie ma telefonów, być może otwiera się jakieś pole rozmowy przed postacią). To wszystko jest intrygujące, ale nie determinuje naszych odczuć. Nie myślimy o tym za długo, lektury powieści sci-fi i kilkaset innych filmów już nas na to przygotowało, nie trzeba dodatkowo wymyślać kolejnych innowacyjnych zabawek. W przedstawionej przyszłości poznajemy (miejsce akcji to prawdopodobnie kraj azjatycki) rodzinę. Małżeństwo wychowuje adoptowaną córkę pochodzącą z Chin. Towarzyszy im Yang, zaawansowany techno-bot, nie do odróżnienia od homo-sapiens. Spełnia on rolę brata i oddanego przyjaciela. Ale jego okres działania dobiegł końca. Nie do końca wiadomo, czy chodzi o jakąś awarię, czy może zużyła się jakaś część i trzeba ją serwisować. Dziewczynka jest zrozpaczona, Jake spróbuje Yanga naprawić. W czasie swojej podróży od serwisu do serwisu będzie mógł zajrzeć do wspomnień Yanga. To rzecz dla techno-botów nietypowa, bo z reguły, przez uwarunkowania prawne, nie powinny w ten sposób podchodzić do pamięci. A jednak jakiś moduł Yanga spowodował, że android zachował krótkie, ważne dla niego (sam decydował o zachowanych skrawkach wspomnień) obrazki.

Niby tyle, ale pamiętając o temacie przewodnim to aż tyle. Jake pozna Yanga na nowo. Dostrzega nowe rzeczy i zrozumie, że nie był to jedynie pomocny w wychowaniu córki android, a członek rodziny, tak samo bliski jak żona, czy adoptowana córka. Yang opowiada o wielu rzeczach. Jest tu o stracie, wspomnieniach, o najbliższych i o tym, że po czasie, kiedy nie ma ich wśród nas, zaczynamy żałować tego, że nie spędziliśmy więcej z nimi czasu. To uniwersalne prawdy, ale gdy przypomnimy sobie o filmowym gatunku, dostrzeżemy kolejną wartość. Już czas, żebyśmy jako społeczeństwo postawili na otwartość i nie chodzi tylko o kulturowy pluralizm. Wrażliwość Kogonady objawia się w czymś jeszcze. Jest tu jak mędrzec, który opowiada ciągle o tym samym złotym środku na dobre życie. Nie spiesz się, spójrz na najbliższą ci osobę, porozmawiaj o jego marzeniach, czy choćby o tym, co robi w wolnej chwili. Z reguły wydaje się, że znamy tych z najbliższego otoczenia. Nierzadko żyjemy w błędnym przekonaniu. A za kilka lat jest już za późno.

Zdaję sobie sprawę, że nie każdego trafi tak mocno jak mnie. Yang jest powolny, może nawet uśpić. Jest nakręcony w cudownej stylistyce, ale nie da się ukryć, że głównie z myślą o wrażliwcach. Mnie kupił, oprócz wszystkiego o czym napisałem, aktorskimi występami. Wspaniały film.

Patryk Karwowski

Czas trwania: 96 min
Gatunek: dramat, sci-fi
Reżyseria: Kogonada
Scenariusz: Kogonada
Obsada: Colin Farrell, Jodie Turner-Smith, Justin H. Min, Malea Emma, Tjandrawidjaja
Zdjęcia: Benjamin Loeb
Muzyka: Aska Matsumiya, Ryuichi Sakamoto