Smutny, Szopa, Niedźwiedź, Wiraż, Kundzio – niby wszystko się zgadza, a jednak wszystko jest inne. Zgadza się też miejscówka, podobne zagrywki, grypsy, grymasy. Jeżeli już ich poznaliście, spokojnie w drugiej Swobodzie możecie do nich podejść, zbić piątkę, kopsnąć szluga, poratować groszem. W ryj nie dostaniecie, przecież co złego, to nie oni. Ale reszta? Reszta wydaje się jakby trochę bardziej niebezpieczna.
Nie napiszę, że jest kolorowo, nawet jeżeli Osiedle Swoboda 2 rzeczywiście ma już barwy. Tu jest tak kolorowo, jak na twojej ulicy przy klatce w bloku z wielkiej płyty. To ten odcień korytarzy, kałuży, chodnika, farby z drzwi windy i tej odchodzącej z trzepaka. Wiecie – gdy jest jeszcze trochę zielonego, a pod spodem już tylko rdza. Takie są kolory w Osiedlu Swoboda 2. Przez to jest jakby smutniej. Wolałem czarno-białą ostrą krechę z pierwszego osiedla, nawet jeżeli został zachowany kąśliwy dowcip, czarny humor i cała garść słownych patentów.
Ci sami chłopacy, inne osiedle – znajome twarze wracają, lecz świat wokół nich jakby ściemniał.
Co dalej? Dalej jest gatunek, który wszedł na osiedle. A jakże – mamy tu trochę kryminału. Ten kryminał był poniekąd i wcześniej, ale teraz jest już mocno rozbujany, jest groźniej. Przez cały album jest więc śmieszno-straszno, z przewagą tego „straszno”.
Michał „Śledziu” Śledziński z premedytacją zmienił konwencję z osiedlowych, raczej tylko dowcipnych perypetii, które już poprzednio odczytywałem jako te zbliżone do Sprzedawców. Tak zresztą pisałem o pierwszym zbiorczym albumie: „Dużo bowiem łączy autora Osiedla Swoboda z Kevinem Smithem. Niezależność? Jasne. Ale i pewien charakter opowieści – komiczny, zabawny, ale niezmiennie wpadający w życiową prozę. Jay i Cichy Bob dobrze by się odnaleźli pod sklepem monopolowym na Swobodzie, a Smutny i Szopa bez problemu mogliby postać kilka godzin przed wypożyczalnią kaset wideo w New Jersey”.
Śledziu zmienia ton, osiedle zmienia temperaturę.
Tutaj już tak nie jest. Atmosfera jest inna. To wciąż komedia podszyta dramatem, ale tym dramatem nierzadko brudnym albo chociaż przybrudzonym. Pojawiają się poważniejsze rozterki, pojawia się realne zagrożenie. Och, Śledziu raczej nie zrobiłby krzywdy swoim bohaterom, ale… ale tak – jest tu trochę poważniej.
Kupuję te zmiany, rozumiem nawet chęć powyginania medium pod nowe potrzeby (ciekawość, ambicja), ale lepiej czułem się w poprzednich realiach – tak tematycznie, jak i w rysunkach.
Scenariusz: Michał „Śledziu” Śledziński
Rysunki: Michał „Śledziu” Śledziński
Opracowanie graficzne: Jarosław Składanek
Korekta: Łukasz Babiel, Karolina Gębska
Ilość stron: 196
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Format: 163 x 235 mm
KOMIKS UDOSTĘPNIONY PRZEZ WYDAWCĘ. ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH

