PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Stoker (2013)

Stoker - 2013

Cudowne kino, przez duże K. Film magiczny, groźny, niebezpieczny, inny. Stoker to film gdzie sposób realizacji urasta do mistrzowskiej rangi. Już dawno nie widziałem tak niepokojącej i tajemniczej kamery. Reżyser Chan-wook Park i operator Chung-hoon Chung pracują  razem od czasu Oldboya. Znają się bardzo dobrze, rozumieją swój styl, i to widać w każdym ujęciu. Przy Stokerze nazwisko operatora powinno być umieszczane zaraz obok nazwiska reżysera. Sam reżyser i operator jakby się nie spinali, to bez dobrego scenariusza, filmu wybitnego nie zrobią. O tą składową obrazu zadbał Wentworth Miller, czyli Michael Scofield, który uciekał przez cztery sezony Prison Break’a.

Najnowsze dzieło Chan-wook Parka to dreszczowiec. Reżyser zawarł w filmie wszystko co dla dreszczowca charakterystyczne. Jest położona na uboczu wielka willa (nawet dworek rzec można). Jest samotna matka z córką. Jest tajemniczy wujek, który zjawia się w dzień pogrzebu ojca. Najważniejsze jednak, że jest tajemnica.

Na wspomnianej stypie pojawia się brat ojca, który od początku zabiega o względy Indii. Dziewczyna skrywa nie mniejszą tajemnicę niż stryj. Nasza bohaterka jest troszkę … uśpiona. Widz od początku czuje, że drzemie w niej moc. Nie do końca wiadomo czy jest to jasna, czy jej ciemna strona. India od początku z dystansem traktuje nowego przybysza. Jednak nie czuje lęku. Owszem, intryguje ją jego postać, jego lata nieobecności. Gdzie był, co robił. Wszystkiego dowiemy się razem z główną bohaterką.

Zupełnie inaczej zachowuje się matka Indii. Jak zwykle prze-kobieca Nicole Kidman. W każdym ujęciu wygląda idealnie. Urodzona przed kamerą :). Evelyn lgnie do Charles’a. Kokietuje, pragnie go. Widać, że jest zaniedbana pod tym względem. Jej mąż dużo czasu przebywał z córką. Chodził z nią na polowania, uczył ją jak być myśliwym. No właśnie, po co? Przygotowywał ją. Miałem tu skojarzenie z relacjami jakie miał Dexter z ojcem. Ojciec Indii na pewno chciał, żeby córka była gotowa. Widać to w scenie polowania, gdy bacznie ją obserwuje.

Nie będzie to spoilerem, gdy napiszę, że wuj okazuje się czystym złem. Reżyser szybko pokazuje do czego jest zdolny genialny w swej roli Matthew Goode. Próbuje zarazić, być może przelać swoje upodobania na Indie. Jednak do końca nie wie z kim ma do czynienia. Minęło parę dni od mojego spotkania z tym tytułem. Uwielbiam ten film. Jest to obraz z tych, o których można gadać, gadać i gadać. Analizować sceny, zachowanie bohaterów itd. O czym  tak naprawdę opowiada film? Z jednej strony to historia odkrywania tajemnicy krewnego, z wszystkimi typowymi dla dreszczowca scenami. Szperanie po rzeczach, pod nieobecność właściciela. Podglądanie, podsłuchiwanie itp. Z drugiej strony obserwujemy tutaj dziewczynę, która żyje w wielkim domu, w ciągłym ponurym nastroju. Dziewczynę bez emocji, która nawet w dzień uroczystości pogrzebowej własnego ojca, nie zmienia wyrazu twarzy. Jest jak posąg. Dopiero dramatyczne wydarzenia powodują, że zrywa swoją posępną maskę, którą pielęgnowała latami. Budzą się w niej emocje i ogromne żądze, których już nikt nie jest w stanie zatrzymać. Świetny film. Polecam.
8/10
 

Czas trwania: 98 min
Gatunek: Dramat, thriller
Reżyseria: Chan-wook Park
Scenariusz: Wentworth Miller

Obsada:
Mia Wasikowska, Nicole Kidman, David Alford, Matthew Goode, Harmony Korine
Zdjęcia:
Chung-hoon Chung
Muzyka:
Clint Mansell

  • Oj obawiałem się tego filmu. Nicole Kidman – za którą nie przepadam, do tego amerykańska wprawka uwielbianego reżysera Chan-wook Parka – no nie dowierzałem. Choć Ukochana Zuzanna chciała zobaczyć ten film po obejrzeniu zwiastuna, ja jakoś średnio byłem przekonany. Ale jak już zobaczyłem to wgryzł się w umysł, jak i poprzednie produkcje koreańczyka. Rewelacyjne zdjęcia, jak zawsze świetna Mia i piękna muzyka. Podoba mi się, że w tym filmie skrywa się tak wiele warstw fabularnych, ich znaczeń – kiedyś pisałem o tym u siebie, np kwestia owadów i ew. choroby psychicznej bohaterki. Po premierze od razu pobiegłem do Saturna zakupić płytę z muzyką i męcze ten soundtrack do tej pory. Zakupiłem już też film na BD, ale ze względu na nadrabianie (wieczne) zaległości serialowo filmowych nie miałem jeszcze czasu wrócić do Stockera, a szkoda. Ciekawe co jeszcze można w nim odkryć, przy kolejnym seansie już bez analizowania obrazu pod kątem przygotowania tekstu 🙂

  • Jakich bym sobie warunków w domu nie stworzył z projektorem, kanapą, ciszą, nocą. To i tak mając fonię na pół gwizdka, nie jestem w stanie w pełni docenić muzyki 🙁 zazdroszczę, zazdroszczę seansów kinowych 🙂

  • Myślę,że to jeden z tych filmów,których brakowało w światowej kinematografii.Chan-wook Park wypelnił tą lukę w sposób rewelacyjny,mroczny,tajemniczy.Na takie filmy warto czekać i na takie własnie czekam,omijając wszelkie "badziewie",a przez to oglądając ostatnio niewiele 🙁

    Pozdrawiam

  • Dokładnie. Stwierdzenie którego brakowało mi w tej recenzji. Film wypełnił lukę w kinematografii. To zdanie idealnie pasuje do filmu. Pozdrawiam

  • Co tu dużo mówić. Jeden z najlepszych filmów tego roku:)

  • Zachodzę w głowę skąd te aż tak pochlebne recenzje?
    Thriller, trzymający w napięciu? Gdzieś czytałem nawet porównania do mistrza suspensu…
    Film wzbudza w widzu podejrzliwość do samego początku, od samego początku wszystkie postacie i ich zachowania są kwestionowane, na każdy gest i każde słowo rzuca się podejrzenie .

    Nawet na chwile nie jesteśmy w stanie w głowie wypełnić reżyserskich niedopowiedzeń prostymi schematami – nie mamy nawet chwili na to by samemu wciągnąć się w pułapkę zaskoczenia. Bez tego elementu, z ciągle spięci jesteśmy przygotowani na różne ewentualności i przystosowujemy się do nich zamiast być przez nie poderwani z siedzeń.
    Tworzenie dobrego scenairusza thrilleru i realizacja tego scenariusza w teatrze czy kinie – wymaga stworzenia specyficznej atmosfery, którą porównać można do bujania się na szkolnym krzesełku: przez długi czas widz musi czuć się uspokojony schematycznie rozwijającą się historią, lub też pozorami tej historii, by w pewnym momencie, niecny reżyser (kolega z ławki) lekko popchnął go kwestionując cały ten spokój i wyprowadził z równowagi. Tak dzieje się w Ptakach, tak choć to prawie niemożliwe kilka razy zaskakuje nas Psycho.

    Być może jestem ignorantem, ale zamiast tych wszystkich cudnych efektów i zabiegów nie dostrzegam nic poza: pretensjonalnością, usiłowaniem wzbudzenia nastroju grozy, absolutnym zerem subtelności. Kolejne sceny to raczej walka z powoli rosnącą w powoli zbierającą nudą.

    Reżyser nie ma też konsekwencji w stylu, co kompletnie w końcówce gubi elementy, która faktycznie mogłyby wstrząsnąć widzem. (Przejście z szybkich ostrych cięć na początku, do długich ekspozycji na końcu) Można to tłumaczyć chęcią lepszego "narysowania scen", jednak tłumaczenie to raczej mierne.

    Zabiegi stylistyczne i ton filmu na początku świetnie zgrywa się z historią, którą próbuje się nam opowiedzieć, ale im głębiej w las, szczególnie po godzinie projekcji ton nagle zaczyna zezować z narracją… Nie jestem pewien dlaczego. Być może to ma być odzwierciedlenie pewnego procesu zachodzącego w bohaterce, która godzi się już z tym co zrobiła i z tym do czego jest zdolna. Pewności jednak nie mam.

    Nie jestem szczególnym fanem koreańczyka, który postanowił wyreżyserować ten film. Historię znam już z kilku innych produkcji, nie wiem na ile "skazany na śmierć" był oryginalny i czy przypadkiem nie przeniósł tylko powieści/opowiadania na scenariusz.

    Film jest świetny wizualnie, jazzowo-nastrojowy i próbuje mieć mocny wyraz (jak inne produkcje reżysera), zdecydowanie jednak brak mu dobrych wykończeń, konsekwencji i czegoś co naprawdę utrzymałoby napięcie.

    Wielki Alfred sadzał widza w fotelu i w pewnym momencie przykładał mu do szyi kostkę lodu lub przepuszczał przezeń krótki elektryczny ładunek, Chan Wook Park sadza widza na elektrycznym krześle, co jakiś czas przykręcając napięcie.

  • Otwieram maila, i czytam że jakiś post dostał komentarz od pana Radosława. Uwielbiam tą chwilę, wiem że do tekstu została wrzucona przyprawa. Otwieram w niepewności. Czy potrawa została przesolona? zrobiła się mdła? Po przeczytaniu, już wiem, jest ostrzej. To dobrze, lubię taką kuchnię :).

    Stoker mnie zachwycił. Był inny. Był świeży. Uwielbiam takie powiewy. Wszystko co nowe, chociaż na chwilę, chociaż w jednej minucie kina, zachwyca mnie. Uwielbiam to.

    Mnie osobiście, owszem trzymał w napięciu. Oczywiście "Stoker" dał mi inne emocje niż "Prisoners". Dał tajemnice, niewiadomą, dziewczynę pełną grozy.

    Pozdrawiam serdecznie, życzę samych udanych seansów i zapraszam już w Nowym Roku

    (mam nadzieję że uda mi się zrecenzować jakiś nieznany tytuł, do którego zachęcę i będzie to strzał w dziesiątkę)

  • Stoker jest zachwycający bo taki miał być. Nie jestem pewien kto do końca za nim stoi, ale patrzyłbym raczej na producentów niż reżysera w tym wypadku. Stoker był świetnie, iście po amerykańsku rozegraną akcją. Zupełnie jak na footbolowym boisku jednego z miasteczek uniwersyteckich w stanach. (To zresztą odróżnia ten film od wszystkich pozostałych). Ruch każdego aktora, każde wypowiadane przez niego słowo, każdy promień światła trafiający w obiektyw, każda emocja wywołana w widzu – wszystko to było play-by-play zainscenizowane. Wszystko ma też swoje metki.
    Atmosfera – Lynch, zdjęcia – Lynch, kompozycja klatek – Jarmush, Montaż/Szybkie cięcia – Arnofsky, Muzyka – typowa (niezauważalna) itd itd.
    Nowości nie dostrzegłem. Dostrzegłem za to świetny plan, przepis na sukces, bynajmniej nie napisany przez reżysera czy scenarzystę, ale przez ludzi, który już jakiś czas działają w branży, zrobili badanie rynku i wiedzieli co widownia kupi. Osobiście nie mam nic przeciw, lubię kiedy cały sztab ludzi dba o to, żebym ja jako widz czuł się zadowolony po seansie, nie miał poczucia straconego czasu i nie żałował wydanych pieniędzy. Problem w tym, że tego rodzaju filmy nie trafiają na top, nie ocierają się nawet o pierwszą 10. Bo dzięki swojej idealnej, zaplanowanej, świetnie zrealizowanej kompozycji nie są w stanie niczym mnie zaskoczyć, w żaden sposób rozbawić i nie wymagają absolutnie niczego.
    Stoker porównałbym z "Władzą" (Broken City). Dwa filmy które zrealizowane zostały na zasadzie "czek-listy". Za Broken City odpowiadał Mark Whalberg – scenariusz jest? jest. Postacie: Marlow`owski detektyw, jego atrakcyjna asystentka, oddalająca się żona, czarny charakter, pozorny czarny charakter, cała reszta? są. Budżet jest? jest. Aktorzy są? Są. (Nie ma M. Fassbendera, ale Whalberg go uzupełnił, w końcu to jego projekt). Ok. to możemy kręcić.
    Efekt – rolka filmu. Oglądamy… no i jest. Ale co można o nim powiedzieć? Chyba tylko tyle, że jest. Nic innego nie przychodzi do głowy. Ma wszystko na swoim miejscu. Ma wszystkie potrzebne elementy, ręce, nogi, względny sens, nie pozostawia za sobą większego niesmaku… Ale tylko jest.

    Może za dużo już tego typu prób widziałem, może zbyt często ktoś już próbował mnie tak okpić i oszukać. Nie poradzę jednak nic – Stoker jest tak samo obojętny mojemu istnieniu, jak ja obojętny jestem istnieniu ludzi którzy go stworzyli. Po prostu jest. Tylko tyle można o nim powiedzieć.

    Przyznam szczerze, że nie miałem nawet ochoty wspominać o tym filmie tym bardziej marnować 10-15 minut na pisaninę o nim. Jednak zabolało mnie kiedy zauważyłem tak wysoką ocenę i tak pochlebną opinię o filmie, który tylko "jest".

  • Anonimowy

    Nie zrozumiałeś Radosław tego filmu

  • Pingback: Służąca (2016) - Po napisach | z pasją o filmach()