Serio, mógłbym przy oglądaniu tej nowej odsłony Strasznego filmu zachować pokerową twarz. Czy naprawdę jestem już takim ponurakiem? Zawsze wydawało mi się, że mam poczucie humoru, chociaż fakt, że najczęściej śmieję się z własnych dowcipów, powinien dać mi do myślenia.
Problem polega na tym, że Straszny film z 2026 roku wygląda jak projekt przekonany, iż sama obecność dawnych nazwisk wystarczy do uruchomienia nostalgii. Tyle że nostalgia nie jest gatunkiem filmowym.
Nowy Straszny film sprawia wrażenie przedłużonego internetowego żartu.
Za kamerą stanął Michael Tiddes, reżyser od lat współpracujący z Marlonem Wayansem. Scenariusz napisali członkowie rodziny Wayansów, a w obsadzie ponownie znaleźli się Anna Faris, Regina Hall, Marlon Wayans i Shawn Wayans. Film pomyślano więc jako świadomy powrót do korzeni marki, a zarazem próbę odzyskania widzów rozczarowanych późniejszymi odsłonami cyklu.
Myślałem o swoim podejściu do komedii i chyba właśnie ta odsłona Strasznego filmu przejęła coś najgorszego ze współczesnej przestrzeni gatunku. To produkt ze świata, w którym internet zamienił żart w błyskawiczną reakcję, a mem wyparł klasyczną konstrukcję komiczną. Oczywiście tę konkluzję odnoszę głównie do Strasznego filmu, bo przecież komedia jako taka wciąż potrafi zaskoczyć.
W tej parodii więcej jest rozpoznawania tytułów niż prawdziwej satyry.
Jasne, filmy Tiddesa rzadko cechowała subtelność. Zwykle nadrabiały energią. Tutaj jednak nawet ona okazuje się niewystarczająca. Kolejne sceny nie budują napięcia komicznego, lecz po prostu funkcjonują obok siebie. Czekają na następny gag, potem na kolejny, a później jeszcze jeden.
Oczywiście, zważywszy na to, że mamy tu do czynienia z obrazem, który ma nam przypomnieć o głośnych horrorach z ostatnich lat, najwięcej zabawy można czerpać właśnie z tego rodzaju skojarzeń i rozpoznawania kolejnych tytułów. O, jest Kod zła, tam Substancja, a tutaj nowy Oszukać przeznaczenie i tak dalej. Największa porażka Strasznego filmu nie polega na tym, że nie śmieszy. Komedie bywają nierówne. Zdarzają się słabsze żarty. Prawdziwy problem pojawia się wtedy, gdy film przestaje sprawiać wrażenie potrzebnego. Powrót tej serii mógł stać się diagnozą współczesnej popkultury. Mógł być satyrą na erę mediów społecznościowych, algorytmów i niekończącego się strumienia treści. Zamiast tego otrzymaliśmy produkt zapatrzony we własne odbicie. Jasne, bywa mocno stand-uperski, niby niepoprawny politycznie, niby stanowi satyrę na każdą wrażliwą kwestię, ale, jak napisałem wcześniej, dokładnie to samo dostajemy już w memach.
Czas trwania: 96 min
Gatunek: komedia
Reżyseria: Michael Tiddes
Scenariusz: Marlon Wayans, Shawn Wayansm Keenen Ivory Wayans, Craig Wayans, Rick Alvarez
Obsada: Marlon Wayans, Shawn Wayans, Anna Faris, Regina Hall
Zdjęcia: Terry Stacey
Muzyka: Haim Mazar

