Niewidzialny człowiek

Z dotychczasowych albumów z linii wydawniczej, w której scenarzyści biorą się za bary z potworami ze studia Universal, Niewidzialny człowiek stoi najbliżej literackiego pierwowzoru. Oczywiście taki Potwór z Czarnej Laguny nie miał swojej genezy w literaturze, ale już inny tytuł, Dracula, jak najbardziej. Tam środek ciężkości został jednak przesunięty głównie na Renfielda.

Niewidzialny człowiek pozostaje bardzo blisko wybitnego dzieła H.G. Wellsa, zachowując także postać Griffina, człowieka opętanego pomysłem stworzenia mikstury zapewniającej niewidzialność. James Tynion IV nie byłby jednak sobą, gdyby tej znanej, ponadczasowej historii, przerabianej przez popkulturę niezliczoną liczbę razy, nie ugryzł od nieco innej strony.

U Wellsa naukowiec stawał się niewidzialny, a pisarz przedstawiał przede wszystkim jego cierpiętniczy los. Jako czytelnicy szybko przekonywaliśmy się, że taki stan, owszem, daje wiele możliwości, ale problemów jeszcze więcej. Griffin cierpiał, a dominował smutny przekaz o człowieku, który posiadł ogromną moc i zmarnował szansę, by uczynić coś dobrego.

Niewidzialny człowiekJames Tynion IV odświeża Wellsa bez burzenia fundamentów, nadając historii nowe psychologiczne znaczenia.

James Tynion IV podąża w innym kierunku. Buduje opowieść o Griffinie próbującym stworzyć miksturę. To historia całej drogi prowadzącej do urzeczywistnienia obsesji. Już na tym etapie bohater jawi się jako osobnik niestabilny. Wizualizuje sobie przyszłe pragnienia. Mikstura z pewnością pozwoli mu „załatwić” kilka spraw. Nietrudno domyślić się, że nie pójdzie to w dobrą stronę i lepiej, by nie pozyskał nowej mocy.

Jasne, twórcy nie odkrywają Niewidzialnego człowieka na nowo. Przede wszystkim ta konkretna opowieść zdejmuje z niego kostium fantastyki naukowej i pokazuje człowieka, który od początku był potworem. Zagrożenie płynące od samego naukowca rodzi się z idei, obsesji, paranoi i społecznego pęknięcia.

Tytuł wyrasta z długiej tradycji i staje się to jasne już podczas lektury. U jego źródeł znajduje się powieść H.G. Wellsa, później zaś filmowa interpretacja Universalu z lat trzydziestych. Tynion nie rekonstruuje jednak tych tekstów. Wydobywa elementy, które współczesny odbiorca odczuwa najmocniej. Dzięki temu historia o eksperymencie naukowym zamienia się w opowieść o narcyzmie, poczuciu wyższości i moralnym rozpadzie.

O obsesji prowadzącej do upadku.

Fantazja o niewidzialności zawsze była fantazją o bezkarności. To motyw przewodni, który pozostaje niezmienny. Jest jednak jeszcze coś. W wielu horrorach niewidzialność symbolizuje wykluczenie, bycie niezauważonym i społeczną marginalizację. James Tynion IV odwraca tę logikę. Jego bohater nie cierpi dlatego, że świat go nie widzi. Cierpi dlatego, że uważa się za ważniejszego od świata. Niewidzialność nie jest więc metaforą samotności.

Intrygująco wypadają ilustracje DaNi (Dani Strips). Artystka nie rysuje świata realistycznego w tradycyjnym rozumieniu. Jej kreska jest nerwowa, miejscami szorstka, często pozbawiona estetycznej gładkości. Linie drżą, ale wygląda to bardzo świeżo. Pokazuje kunszt i udowadnia, że czasem nie trzeba wielkich ornamentów, by stworzyć coś pięknego, jak choćby rysunki kwiatów w tle na stronie 33, które nawiązują przecież do wybranki Griffina, Flory. Flora, będąca przecież boginią kwiatów i płodności (w starożytnym Rzymie) jest jednocześnie kimś, kogo Griffin posiąść do końca nie może. Czy jesteśmy w stanie zbliżyć się do bogini? Może tylko będąc niewidzialnym.

No i ta niewidzialność. Zastosowana estetyka okazuje się idealna dla opowieści o znikaniu. Paradoksalnie DaNi nie buduje efektów tylko przez brak obrazu. Tworzy je poprzez obecność śladów. Niewidzialność staje się tu jaskrawą bielą, dominującym kontrastem w kadrze.

To bardzo dobry komiks i kolejna udana adaptacja klasyka. Jako horror przypomina, że najstraszniejsze monstra nie przychodzą z zewnątrz, lecz raczej tylko czekają na moment, w którym przestaniemy je dostrzegać.

Patryk Karwowski

Scenariusz: James Tynion IV
Rysunki: DaNi
Kolory: Brad Simpson
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Skład: Piotr Margol
Redakcja: Izabela Rutkowska
Korekta: Izabela Rutkowska
Ilość stron: 144
Oprawa: twarda
Wydawnictwo: Lost in Time
Format: 170 x 260 mm

KOMIKS UDOSTĘPNIONY PRZEZ WYDAWCĘ. ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH