„Niebo nad portem miało barwę ekranu monitora nastrojonego na martwy kanał.”
Apple TV+ wreszcie odsłania pierwsze szczegóły swojej serialowej adaptacji Neuromancera – powieści, która w 1984 roku nie tylko zdefiniowała cyberpunk, ale też nadała mu rytm, zapach i paranoję. Gibson pisał o przyszłości, która wyglądała jak brudna, neonowa teraźniejszość. Teraz ta wizja wraca w formie serialu, który – jeśli wierzyć pierwszym informacjom – ma ambicję nie tyle odświeżyć klasyk, co wgryźć się w jego tkankę i wyciągnąć z niej to, co najbardziej niepokojące.
Apple TV+ od kilku lat szuka własnego Blade Runnera – produkcji, która nie tylko przyciągnie widzów efektami, ale też stworzy świat, w którym chce się błądzić. Neuromancer dojrzewał w ich katalogu długo: najpierw jako luźny pomysł, potem jako pełnoprawny projekt, który w końcu dostał zielone światło. Adaptacja Gibsona to wyzwanie – jego proza jest gęsta, pełna technicznego żargonu, a jednocześnie poetycka.
Dziesięcioodcinkowy serial cyberpunkowy zadebiutuje 22 stycznia 2027 roku i ma być wierną, ale współczesną adaptacją powieści Williama Gibsona z 1984 roku.
Za serial odpowiada duet, który dobrze czuje się w opowieściach o technologii i ludziach funkcjonujących na jej krawędzi. Showrunnerem jest Graham Roland, znany z Jack Ryan i Fringe, twórca potrafiący łączyć thriller z emocjonalnym rdzeniem. Reżyserię pierwszych trzech odcinków powierzono J.D. Dillardowi, którego znam z dobrego Sweetheart.
Zdjęcia do Neurmancera rozpoczęły się w styczniu 2025 roku w Tokio – mieście, które od dekad jest naturalnym tłem dla neonowych wizji przyszłości. W przypadku Neuromancera nie chodzi jednak o estetykę, lecz o świat, który wygląda jak teraźniejszość przepuszczona przez filtr korporacyjnej paranoi. Twórcy zapowiadają, że nie będą wygładzać Gibsona, lecz przełożą jego język na obraz tak, by zachować puls i niepokój oryginału.

