Utracone wieki. Wydanie zbiorcze

Są tu jacyś entuzjaści dark‑fantasy? Na pewno. A są tu jacyś fani post‑apo? Z pewnością. I wyobraźcie sobie, że Jérôme Le Gris, autor scenariusza, postanowił połączyć te dwa nurty. Jak to zrobił? Czy taka hybryda może sprawnie funkcjonować w komiksowym medium? Oczywiście, że może – Utracone wieki są najlepszym tego przykładem.

Szkicując delikatnie fabularne podłoże, trzeba wspomnieć o pluskwie milenijnej. Wszyscy pamiętamy, co działo się w przeddzień nastania lat dwutysięcznych: panika, choć zupełnie niepotrzebna. Natomiast u Le Grisa w Utraconych wiekach w roku 1000 paniki nie było w ogóle, ale też nikt nie spodziewał się tego, co nadejdzie. A nadeszło najgorsze: ogień z nieba, deszcze meteorytów, chaos, pożoga i apokalipsa. Rozpoczął się czas Zaciemnienia. Upadły cywilizacje, całe królestwa, a człowiek musiał czekać kolejne tysiące lat, by znów mieć jakiekolwiek prawo głosu w nowym porządku.

Z tą apokalipsą narodziło się nowe środowisko, bliższe legendom z czasów arturiańskich – mniej więcej na takim poziomie cywilizacyjnym się znajdujemy (albo jeszcze głębiej!). Są klany, dzikie plemiona, ludzie walczą z wielkimi potworami, które nazywają już po swojemu.

Utracone wieki. Wydanie zbiorczeKomiks łączy mrok postapokaliptycznej wizji z duchem klasycznego fantasy.

Mamy więc fantasy i mamy post‑apo: są artefakty, pergaminy, krążą plotki, że podobno można kontrolować zwierzęta (hodowla), plony (rolnictwo), że nie trzeba ukrywać się w lasach. Pomysł jest przedni, a wykonanie solidne. Tak – solidne, choć po prawdzie nie aż tak wiele ponad to. Utracone wieki wygrywają przede wszystkim koncepcją, rysunkami (zaraz o nich) i kilkoma mocnymi przystankami fabularnymi.

To komiks z motywem podróży, a my towarzyszymy Elaine – córce Primusa, który wierzy w człowieka, inteligencję i z nadzieją patrzy na kilka papirusów przedstawiających wielkie miasta, ludzi pracujących na roli, idee mogące stanowić fundament cywilizacyjnego postępu. Celem podróży jest poszukiwanie zaginionej mądrości.

Opowieść o cywilizacji, która upadła dwa razy.

Le Gris oraz Didier Poli i Luca Bulgheroni (ilustratorzy) tworzą opowieść, w której człowiek musi zaczynać od zera, ale nie potrafi uwolnić się od pamięci o tym, co utracone. Napięcie między pragnieniem odbudowy a lękiem przed powtórzeniem błędów staje się fundamentem czterech ksiąg zawartych w tym zbiorczym wydaniu.

Podoba mi się rysunek i montaż kadrów – odbieram je jak filmowe sekwencje. Kadry są szerokie, monumentalne, często budowane na kontraście między maleńką sylwetką człowieka a bezkresnym, brutalnym pejzażem. Treść nie rozpada się pod ciężarem częstych walk, dymki nie są przeładowane tekstami. Komiks wystarczy na dobrą zabawę na jedno popołudnie: jest tu dużo akcji, pościg za Elaine, sojusze, wrogowie, nadzieja raz pięknie wzlatuje, by po chwili rozbić się o ścianę.

Czy człowiek potrafi zacząć od nowa, nie powtarzając dawnych błędów? To kluczowe pytanie, które nasuwa się już w trakcie lektury. Dramaturgia jest dobra, postaci pozostają pod ciągłą presją, a wydarzenia nie muszą prowadzić do szczęśliwego zakończenia. Trudno nawet takie sobie wyobrazić.

Patryk Karwowski
Rysunki: Didier Poli, Luca Bulgheroni
Scenariusz: Jérôme Le Gris
Kolory: Bruno Tatti
Tłumaczenie: Jakub Syty
Redakcja: Magdalena Stonawska
Korekta: Alicja Laskowska
Skład: Raraku
Ilość stron: 232
Oprawa: twarda
Wydawnictwo: Lost In Time
Format: 240 x 320 mm
KOMIKS UDOSTĘPNIONY PRZEZ WYDAWCĘ. ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH