Nawet nas tu nie ma 2

Ponuro się zrobiło u Filipa Jędrzejewskiego. Wprawdzie już w pierwszej części Nawet nas tu nie ma (nagroda na MFKiG za najlepszy debiut) motywy przewodnie trafiały w te smutne koleiny, ale tam czasem rzucało czytelnika również w melancholijne rejony. Coś tam się tliło pod tą depresyjną skorupą. Tutaj? Od początku Jędrzejewski dokłada ciężarów i trudno je w pewnym momencie unieść.

I złapałem się na tym, że przestałem rozpatrywać Nawet nas tu nie ma w kategorii komiksu sci‑fi. A może nigdy takim miał nie być? Teraz czytałem go – już po powrocie Kida (głównego bohatera komiksu) na Ziemię – jak dramat egzystencjalny o młodym człowieku, który nie potrafi odnaleźć swojego miejsca w otaczającej go, wciąż parszywej rzeczywistości. Nie tylko, bo wszystkie wydarzenia (ale również ilustracje) podziałały na mnie wyjątkowo przygnębiająco.

Nawet nas tu nie ma 2Opowieść o wypaleniu, które rozlewa się po świecie przygnębiającą konsekwencją.

Wiem dlaczego, ale aż tak nie chciałbym się otwierać. Dość napisać, że mogłem się miejscami przejrzeć w komiksie jak w lustrze. Co najbardziej zastanawiające (ale nie „ciekawe” w przyjemny sposób), przeglądałem się tam zarówno od strony Kida, rozpatrując swoje zamierzchłe czasy, jak i stojąc gdzieś ponad tym wszystkim, widząc teraz swoje nastoletnie, powoli przekraczające progi dorosłości dzieci. Kurcze, Filip, nie ma takiego bicia…

Nie będę długo pisał o tym komiksie. Jest przeładowany tekstem, ale każdy z nich jest istotny. Każdy dialog (czy to z rodzicami, czy ze znajomymi) ma znaczenie i nie tyle odsłania głównego bohatera, ile pokazuje, jak bardzo wszyscy potrzebują terapii. O tej niestety nikt nie wspomina. A może w tym świecie już nie ma terapeutów i specjalistycznej pomocy?

O czym jest więc druga część Nawet nas tu nie ma? W takich przypadkach trudno oddzielić artystę od dzieła. Nie znam Filipa, ale po takiej lekturze mam wrażenie, że jako autor mocno się odsłonił.

Nawet nas tu nie ma jako komiks o pęknięciu.

To komiks tylko z pozoru wkraczający na terytorium sci‑fi. Filip wykorzystał gatunek, by opowiedzieć o przyszłości, której nikt nie chce, ale wszyscy – paradoksalnie – zmierzają ku temu, by nadeszła. Stanie się to zauważalne globalnie: ten dziwny letarg, ogólne wypalenie empatii, nieumiejętność dostrzegania drugiego człowieka. W skali świata to poważny problem, ale zawsze zaczyna się od Ciebie, od jednostki, od zwykłej rozmowy.

To trudne kwestie i trudno je przekazać – tak samo jak trudno rozmawia się rodzicom z dzieckiem. To również pokazał Filip. Dużo tu prawdy o problemie z porozumieniem i o kłopocie z rozmową jako taką. Najgorzej, że każdy ze swojej perspektywy chce dobrze, ma rację, robi – według siebie – najlepiej.

Kiepskie i smutne diagnozy stawia Filip Jędrzejewski, ale od czegoś trzeba zacząć: od badania i przedstawienia wyników.

Patryk Karwowski

Scenariusz: Filip Jędrzejewski
Rysunki: Filip Jędrzejewski
Redakcja techniczna: Jarosław Składanek
Korekta: Anna Koral
Redakcja: Karolina Gębska
Ilość stron: 144
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Format: 195 × 260 mm

KOMIKS UDOSTĘPNIONY PRZEZ WYDAWCĘ. ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH

Kultura Gniewu