Morze traw

Geneza filmu jest dla mnie pewną historią kompromisu i historią twórcy, który już wtedy wiedział, że chce mówić własnym głosem.

Tamten okres dla Kazana (i nie odnoszę się tylko do 1947 roku), to okres wytężonej pracy gdy reżyser bardzo śmiało akcentował swoją pozycję w Hollywood. Widać to było wszak od początku kariery, gdy kręcił filmy trochę (już wtedy) na przekór oczekiwanej klasyki. Tak też było z Morzem traw, bo studio chciało właśnie klasycznego westernu, a Kazan wszedł tu odważnie na pole z psychologią postaci, ale też z tematami, które ja osobiście wiążę raczej z późniejszym okresem w amerykańskim kinie.

Dużo tu bowiem o trudnych relacjach pomiędzy kobietą, a mężczyzną – i to w ujęciu dalekim od „typowego” obrazka. Ale de facto to całkiem normalne rzeczy, ot smutna gorycz i proza życia. Pasja, zdrada, rozstania, facet myśli że ona będzie na zawsze, ona odchodzi. Kazan pokazuje, że każdy jest tylko człowiekiem – i nie ma w tym niczego oryginalnego, chociaż w sferze kina, a przede wszystkim w sferze obyczajowości widzowie prawdopodobnie mogli czuć się skonsternowani w 1947 roku.

sea of grass - morze traw Kazan robi western, który nie chce być westernem: zamiast heroizmu dostajemy gorycz.

Wydaje mi się, że na mapie światowego kina Morze trwa zajmuje miejsce dość osobliwe. Nie jest to tytuł kanoniczny. Funkcjonuje jako przykład wczesnego Kazana, który jeszcze nie odnalazł swojej ostrości, ale już próbował rozsadzać gatunek od środka. Tytuł więc znajduje się gdzieś między epickim pejzażem a intymnym dramatem oraz między mitem pogranicza, a duszną historią małżeńską.

Scenariusz skupia się na Lutie (Katharine Hepburn) – to kobieta z miasta, wychodzi za potężnego ranczera (Spencer Tracy), który wierzy w nienaruszalność swojej ziemi i własnych zasad. Ich życie szybko zaczyna pękać. Różnice światopoglądowe, samotność i narastające konflikty sprawiają, że Lutie oddala się od męża i od samej siebie. W tle trwa spór o przyszłość prerii: czy pozostanie dziką przestrzenią, czy zostanie podzielona i zasiedlona. Wybory bohaterów prowadzą do tragedii, a ich rodzina rozpada się pod ciężarem decyzji, których nie potrafią cofnąć.

Morze traw pokazuje, że największe tragedie nie wynikają z wielkich czynów, lecz z decyzji.

Tematycznie Morze traw opowiada o wielu istotnych sprawach, Kazan nie spłyca żadnego wątku (nawet jeżeli może się wydawać, iż niektóre mogłyby mocniej wybrzmieć). Głównie chodzi o konflikty, w których nie ma zwycięzców – tak jest przeważnie z tymi najtrudniejszymi życiowymi kwestiami, prawda?

sea of grass - morze traw

Jest więc ziemia, która nie chce być ujarzmiona. Ludzie, którzy próbują narzucić komuś własne marzenia. Małżeństwo, które rozpada się pod ciężarem idei. No i w końcu dzieci, które dziedziczą cudze błędy. Pełen goryczy klasyk, a na pierwszym planie zawsze emocje – tłumione, ale intensywne.

Kazan pokazuje, już metaforycznie, że wielkie przestrzenie nie dają wolności, a niektórzy ludzie nie są zdolni do zmian – wówczas tylko tracą – nawet jeżeli nie od razu, to w końcu zbiorą to, co wcześniej zasiali. Niezły film.

Patryk Karwowski
Czas trwania: 123 min
Gatunek: western, dramat
Reżyseria: Elia Kazan
Scenariusz: Vincent Lawrence, Marguerite Roberts, Edward E. Paramore Jr.
Obsada: Katharine Hepburn, Spencer Tracy, Robert Walker, Melvyn Douglas, Phyllis Thaxter, Edgar Buchanan
Muzyka: Herbert Stothart
Zdjęcia: Harry Stradling