Filip, wkurwiasz wszystkich. Serio, chłopie. Gdy obserwowałem twoje zachowania w pierwszym epizodzie, chciałem stwierdzić, że miną eony, zanim dorośniesz. I napisałem „twoje” z premedytacją z małej litery. Szacunku u mnie nie budzisz za grosz. Unikam takich ludzi jak ognia, bo czego się dotkną, to rujnują.
Pod tym wizerunkiem „master of disaster” kryje się oczywiście mnóstwo bólu i ogrom krzywdy. Filip z Anią, siostrą, przeszedł wiele złego w dzieciństwie, teraz są tylko we dwoje. Acha, Ania ma jeszcze małą córeczkę. Siłą rzeczy musiała przekroczyć próg dorosłości bardzo szybko. Biologicznego ojca można szukać jak wiatru w polu. Istnieje, ale zrzekł się odpowiedzialności.
Portret samozagłady – Filip niszczy wszystko, czego dotknie.
A Filip? Filip, jak wspomniałem, demoluje wszystko, czego się tknie. Niszczy też siebie, rani siebie. Pomieszkuje kątem u siostry. Ma problemy z narkotykami, alkoholem. Nie ma chyba kłopotu jedynie z własną tożsamością seksualną, jest zadeklarowanym gejem. Przynajmniej jedno jest pewne. Ale cała reszta? Wszystko pozorne, poukładane jak domek z kart, w który wystarczy lekko dmuchnąć.
W końcu jednak wyrżnął łbem o ścianę i będzie musiał szybko wytrzeźwieć. Wróć! Widz chciałby, żeby Filip po dramatycznych wydarzeniach natychmiast oprzytomniał, ale co zrobi sam zainteresowany?
Pierwszy i drugi odcinek mocno zarysowują obraz tego młodego faceta, który jak kolorowy ptak przelatuje przez życie, nie zważając na nic. Dosłownie. Biczuję się używkami, przypadkowymi partnerami, życiowymi plwocinami. Wchodzi specjalnie pod rynnę w czasie ulewy.
W świecie, gdzie nikt nie chce brać odpowiedzialności, Filip musi dorosnąć szybciej.
Będę oglądać, bo Ignacy Liss wypada w swojej roli fantastycznie. Jest przekonujący, autentycznie wkurwiający, ale w ten pozytywny, aktorski sposób. Gra bardzo fizycznie, gra spojrzeniem, potrafi wzbudzić aplauz, gdy odnajduje (jako postać) kontakt z rzeczywistością. To niezwykle przejmująca rola, a Liss jest charyzmatyczny, magnetyczny.
Serial wprawdzie jedzie schematem „odbicia się od dna” – bo tak to raczej będzie wyglądało – ale dobrze się to ogląda, przeżywa, serial dostarcza emocji.
Ostatecznie dwa odcinki to bieg w kierunku trumny i gwałtowne wyhamowanie tuż przed nią. Coś się zaczyna, pojawia się nowy cel, trzeba będzie zacisnąć zęby, podnieść się z tej brudnej gleby i coś ze sobą zrobić. Przyjąć odpowiedzialność. Na szczęście jest kilka osób, które Filipowi pomogą. Dobra rzecz.
Gatunek: dramat
Reżyseria: Karol Klementewicz
Scenariusz: Karol Klementewicz, Monika Pęcikiewicz
Obsada: Ignacy Liss, Maria Sobocińska, Kamil Studnicki ,Mateusz Więcławek, Maja Ostaszewska
Zdjęcia: Weronika Bilska
Muzyka: Łukasz Targosz

