Czy można w ogóle pisać o wyższości mangi nad wybitną filmową adaptacją? Nie można. W tym przypadku to dzieła, które funkcjonują równolegle. Każdy z tych utworów daje coś unikalnego, coś od siebie. W mandze doceniam teraz, przy drugim tomie, znaczenie cliffhangerów na zakończenie każdego epizodu.
Jak w najlepszym serialu otwierane są drzwi, ale nie możemy przekroczyć progu. To ten moment zawieszenia, Nobuaki Minegishi robi to doskonale rysunkiem. W pół słowa, w pół spojrzenia. Kiedy Gotō już się domyśla, ale jeszcze nie wie. W zasadzie wciąż nie wie za dużo, ale ma już tropy, trzyma coś ulotnego w garści, jak kostkę lodu która za chwilę się rozpuści. Właśnie takie prywatne śledztwo przyszło mu prowadzić – na razie wciąż oparte na iluzorycznych przeświadczeniach o docieraniu do sedna.
Old Boy, czyli ślepnąc od tajemnic.
Czy jesteśmy dalej z tą tajemnicą? Czy Gotō już wie, kto go tak nienawidzi? Ten ktoś wykorzystał spore środki i zamknął go na dziesięć lat w celi! Niby coś wie, ale… wciąż ale. W drugim tomie mężczyzna pozna twarz swojego wroga. Cóż z tego, skoro ten (wróg) poddał się wcześniej operacji plastycznej i Gotō go nie rozpoznaje. Wie, że wątki prowadzą do jego lat szkolnych. Ale i to nie pomaga, bo Gotō nie ma pojęcia komu mógł wówczas zajść za skórę. Wszystko jest za mgłą, mężczyzna porusza się po omacku. Przecież zawsze był tym cichym i spokojnym chłopakiem. Nie ma tu zaciskania pętli na szyi, ale ja, mając z tyłu głowy arcydzieło Chan-wook Parka, wiem że Gotō dostał już do ręki sznur.
Nobuaki Minegishi i Garon Tsuchiya dwóch wirtuozów napięcia.
Old Boy, tom 2 to kontynuacja (Old Boy, tom 1), która nie posuwa fabuły naprzód w klasycznym sensie, lecz pogłębia jej strukturę. Tsuchiya odsłania mechanizmy gry, ale nie jej cel. Natomiast Minegishi wizualizuje ten stan zawieszenia z brutalną konsekwencją. Tutaj fabuła działa wciąż jak labirynt, w którym bohater porusza się intuicyjnie, a ja śledziłem jego ruchy z rosnącą świadomością, że każdy krok został wcześniej zaplanowany przez niewidzialnego antagonistę.
Miałem też wrażenie, że Minegishi wzmacnia klaustrofobię narracji. Kadry są ciasne, często oparte na zbliżeniach twarzy, w których drobne zmiany mimiki stają się nośnikami napięcia. Podobają mi się te spojrzenia na granicy, napięcie jest niesamowite, emocje takie że wychylasz się na krześle i niedużo brakuje byś z tego krzesła spadł. Jak Gotō, który siedzi w barze tuż obok swojego wroga. Wszystko zdaje się przenikać w mikroświecie mężczyzny, który jest pionkiem. Dokładane są tylko figury, ale on wciąż nie zna zasad, nie wie czego się chwycić, jakich reguł, pojawia się tylko więcej wież, hetmanów, gońców.
Pięknie i strasznie się to rozwija.
Rysunki: Nobuaki Minegishi
Scenariusz: Garon Tsuchiya
Tłumaczenie: Paweł Olejniczak
Redakcja: Radosław Bolałek
Korekta: Agnes Karczewska
Liternictwo i DTP: Emilia „Emi de clam” Marlewska
Ilość stron: 420
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: Hanami
Format: 150 x 210 mm

