Drugi tom Dorwać Ramireza (Akt II) autorstwa Nicolasa Petrimaux to kontynuacja projektu, który już w pierwszej odsłonie ujawnił ambicje wykraczające daleko poza ramy klasycznego komiksu sensacyjnego. Wciąż pobrzmiewa tu Tarantino – może nie w reżyserii, ale w duchu jego scenariuszy, jak w Prawdziwym romansie. Wciąż czuć też klimat Breaking Bad, a zwłaszcza Zadzwoń do Saula. Powstaje z tego koktajl o wielu składnikach: komedia, akcja, dużo dramatycznych spięć, a w drugim akcie także kilka istotnych odpowiedzi.
Z jednej strony to komedia przypadku, z drugiej – komedia sensacyjna o wyjściu z przypisanej roli. A może raczej opowieść o tym, że inni widzą nas w jakimś miejscu we wszechświecie (najczęściej rodzice), podczas gdy my z własną pasją dryfujemy w zupełnie innym gwiazdozbiorze. Przypomniał mi się od razu seans innego filmowego klasyka: Skrzydełko czy nóżka z 1976 roku, z Louisem de Funèsem. Tam Gerard, syn słynnego mistrza kuchni, marzył nie o gwiazdkach Michelin, lecz o występach w cyrku. Podobieństwo do Dorwać Ramireza jest znaczące.
Ramirez wraca. Głośniej, szybciej, bez hamulców.
W komiksie bowiem wszyscy widzą w Ramirezie mordercę. Owszem, rodzinne koneksje w drugim tomie są już jasne, ale on sam wciąż wydaje się nie na swoim miejscu. I na tym poprzestanę, by nie zdradzać więcej.
Energia, cyfrowa precyzja, szalony montaż – można by napisać, że nic się tu nie zmieniło w stosunku do pierwszego aktu. Ale to nieprawda. Nicolas Petrimaux wyraźnie podkręca tempo (50 stron więcej materiału!). Scena strzelaniny na stacji benzynowej zamienia się w kalejdoskop najlepszych ujęć rodem z blockbusterów. Czuć, że Dorwać Ramireza oddycha gatunkowym kinem, ale jednocześnie nieustannie igra z pastiszem.
Dorwać Ramireza. Akt II. Gdy komiks staje się kinem akcji na papierze
Autor uderza z większym rozmachem a wątki rozbiegają się i zderzają jak bile po pierwszym uderzeniu w bilardzie. Bohater o gęstym wąsie jest ścigany jednocześnie przez meksykańskich bandziorów i policję, wikłając się w coraz bardziej absurdalne, a zarazem widowiskowe sytuacje.
Formalnie album wciąż pulsuje kolorem, mieni się nawiązaniami i inspiracjami, a do tego jest wypełniony easter eggami. Warto zatrzymać wzrok na detalach, wodzić nim po kadrach. To uniwersum jest starannie zaprojektowane. Ponownie pojawia się multimedialny sztafaż: reklamy, przedruk czasopisma (z naprawdę zabawną treścią), kody QR, plakaty filmowe. Wszystko współgra tu idealnie, a miłość autora do własnego dzieła jest wyczuwalna na każdej stronie.
Najważniejsze jednak, że to nie koniec przygody. Dorwać Ramireza kończy się w drugim akcie pełnokrwistym cliffhangerem, jak rasowy serial. A ponieważ to album wyjątkowo esencjonalny, po cichu liczymy, że przed nami jeszcze kilka odcinków.
Scenariusz: Nicolas Petrimaux
Rysunki: Nicolas Petrimaux
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Korekta: Agnieszka Trzebska-Cwalina, Małgorzata Kuśnierz
Ilość stron: 192
Oprawa: twarda
Wydawnictwo: Egmont
Format: 204 x 312 mm
