Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Niedocenione ’48 - Radosław Wierzbicki

Nieoceniony Radek Wierzbicki powraca na łamy ‚Po napisach’ w cyklu ‚Niedocenione‚. Tym razem sięgnął do lat 40. ubiegłego wieku. Radka znajdziecie głównie na jego autorskiej stronie Film Roll (blog filmowy ze szczególną wrażliwością wizualną) oraz na fanpejdżu. Nie zapomnijcie zerknąć na poprzednie wpisy autora w cyklu, czyli rok 1988, 1977, 1987, 1997. Oddaję głos Radkowi.

Wyszukiwanie niedocenionych filmów to swoista przygoda. Nie jest zbyt trudno ulec powszechnej dziś nostalgii i nie wypuszczać się dalej niż do lat 70., a na pewno znajdzie się kilka gotowych do pokochania perełek. Żeby nie było zbyt łatwo sięgnąłem aż do 1948 roku. W związku z tym pojawił się jeden problem – w latach 40. znaczącą większość produkcji stanowiły filmy czarno-białe. Delikatnie rzecz ujmując nie jestem wielkim fanem tej technologii i cieszę się, że należy już do przeszłości. Co prawda od 1922 istniał już amerykański Technicolor ale system produkcyjny był tak ustalony, że dostęp do tej technologii mieli wyłącznie wybrańcy wielkich amerykańskich producentów. Film jednego z nich znalazł się zresztą w selekcji, ale zanim do niego dojdziemy przyjrzyjmy się produkcjom, które z konieczności całkowicie polegały na czerni i bieli.

Raw deal (1948), reż. Anthony Mann

Lata czterdzieste to czasy kina noir. Joe albo Johnny – zmęczony życiem główny bohater w prochowcu, z którego ust zwisa smutny papieros. Opowiadana jego słowami narracja, najczęściej już na samym początku sugeruje, że wszystko skończy się źle. Mdląca za bohaterem niewiasta, której miłość pomieszała się z potrzebą niesienia pomocy. Zakapior z lugerem, cygarem i w kwadratowej marynarce na trzy czwarte kadru. Mokre od deszczu ulice, na które padają długie rzucane przez latarnie cienie postaci. I to wszystko znajdziemy w nakręconym przez Anthony’ego Manna filmie, ale błyskotliwie odwrócone.

Joe Sullivan siedzi jeszcze w mamrze, gdy zaczyna się historia. Podczas odsiadki regularnie odwiedzała go młoda opiekunka społeczna Ann, słusznie wyczuwając w nim potrzebę odmiany. Właśnie kończy się jej kolejna wizyta. Obowiązkową narrację z offu prowadzi jednak zmierzająca do niego konkubentka Pat, która przemyci mu szczegóły ucieczki. Plan to swoisty prezent sporządzony przez ich wspólnika Ricka Coyle’a, w podzięce za to że Joe przyznał się do przestępstw zarzucanych Rickowi. Ani Joe, ani Pat a już tym bardziej idealistka Ann nie wiedzą jednak, że Rick tak zaplanował ucieczkę, by Joe dostał się prosto pod ogień karabinów strażników.

Raw Deal lub swobodnie tłumacząc Trudny układ, spotkał się z bardzo entuzjastycznym przyjęciem publiczności, zwracając się w bardzo krótkim czasie. Widzowie docenili niesztampowe podejście do fabuły, wystawne kostiumy i rekwizyty (papierośnica Ricka wykonana przez Cartiera kosztowałaby dziś ponad 9 tysięcy złotych), ujęte w pełnych rozmachu zdjęciach Johna Altona. Swoje zrobił też tragiczny trójką miłosny pomiędzy Joe, Pat i Ann. Na nic się to jednak zdało wśród krytyków, którzy wylewnego niezadowolenia oszczędzili jedynie zdjęciom. Po latach były nawet porównywane do klasycznego Obywatela Kane’a. I chociaż tutaj mogę się z krytyką zgodzić. Zapomniany dziś film Anthony’ego Manna to świetny przykład tego jak spektakularnie mogą mylić się ludzie zawodowo piszący o filmie.

Kłębowisko żmij (1948), reż. Anatole Litvak

Wystarczyły trzy lata po tym jak ucichły wojenne działa, by rywalizujące ze sobą wielkie amerykańskie wytwórnie zaczęły szukać sposobów na zwiększenie zysku z produkcji. Wschodząca gwiazda w 20th Century Fox, Daryl Zanuck, wpadł na pomysł po usłyszeniu którego dzisiejsi szefowie studiów puknęli by się w czoło. Według niego by film przyciągnął do kin publiczność, musiał odróżniać się od reszty produkcji i podejmować tematykę społeczną. Wydawało się, że ludzie muszą na nowo odnaleźć się w rzeczywistości pokoju. W tej sytuacji na temat kolejnej produkcji studia wybrano powieść Mary Jane Ward pod tytułem Kłębowisko żmij.

Virginię Cuninngham poznajemy podczas jednego ze spacerów gdy zostaje wraz z koleżanką wciągnięta pod opiekę osób i instytucji, których nie rozpoznaje. Następnie odwiedza ją dwóch mężczyzn. Czule przyglądający się jej Robert oraz bardziej zdystansowany, podający się za doktora Kik. Ten drugi objaśnia Virginii jej położenie – jest pacjentką szpitala psychiatrycznego, i cierpi na wieloobjawową schizofrenię. Nie potrafi sobie przypomnieć jak znalazła się w szpitalu, nie pamięta zatroskanego męża, a wszelkie próby zrozumienia swojego położenia pogarszają objawy. Doktor Kik jako jedyny lekarz w szpital wierzy Virginii i sięgając po nowatorskie metody stara się przywrócić ją do zdrowia.

Kłębowisko żmij spotkał los niemal dokładnie odwrotny od wyżej omawianego Trudnego układu. Znakomita kreacja znanej z wcześniejszego Przeminęło z wiatrem Olivii de Havilland, dała jej nominację do Oscara. Do złotej statuetki film był nominowany również w kategorii Najlepszy Reżyser, Najlepsza Muzyka, Najlepsza Ścieżka Dźwiękowa, Najlepszy Scenariusz Adaptowany i wreszcie Najlepszy Film. Statuetkę otrzymał tylko za aranżację dźwiękową, co można śmiało odczytywać jako potwarz. Również publiczność nie dopisała filmowi Anatola Litvaka, wyobraźnię widowni porwał jedynie w Anglii, gdzie zwrócił się z ogromnym zyskiem. Natychmiastowe uznanie zdobył jednak wśród krytyki, będąc już w momencie premiery nazywanym pierwszym filmem, który przekonująco zobrazował załamanie psychiczne i proces jego leczenia. Jako maluch obejrzał go Stephen King, przyznając później że wywoływany przez film stan niepokoju, mocno wpłynął na jego przyszłe wybory kreatywne. Rok po premierze filmu w trzynastu stanach wprowadzono program daleko idących reform, mający na celu poprawę warunków życia pacjentów placówek psychiatrycznych. Kłębowisko żmij nie spotkało się z uznaniem na które zasługuje, warto poznać ten zapomniany klasyk.

Sznur (1948), reż. Alfred Hitchcock

Dwóch młodych studentów Brandon i Philip okrutnie duszą swojego kolegę z roku. Ukrywają jego ciało w skrzyni i jeszcze tego samego wieczora wydają na miejscu zbrodni przyjęcie dla swoich przyjaciół. Skrzynię z ciałem aranżują na stół, wokół którego odbywać mają się towarzyskie rozmowy. Brandon i Philip celują w zbrodnię doskonałą i chcą w ten sposób udowodnić sobie przynależność do wyższej klasy ludzi. Zbrodnia jest realizacją akademickiej dyskusji jaką kiedyś przeprowadzili razem ze swoim wykładowcą Rupertem Cadellem. Ich dawny mentor, również otrzymuje zaproszenie na przyjęcie. Philip jednak nie jest pewny czy popełniona przez nich zbrodnia jest aż tak doskonała.

Reżyserem tego obrazu jest nie kto inny jak Alfred Hitchcock. Był to jego pierwszy film w Technicolorze i jak gdyby tego było mało, postanowił nakręcić go w dziesięciu ujęciach w specjalnie do tego celu zaaranżowanym studiu. Dodatkowo założył sobie by trzymać się reguły jedności miejsca i czasu akcji, co zaowocowało napiętą atmosferą na planie. Podczas jednego z ujęć ponad stukilogramowy wózek z ogromną kamerą Technicoloru, najechał na stopę jednego z operatorów. By nie psuć ujęcia, błyskawicznie go zagłuszono i wyniesiono z planu. Innym razem jedna z aktorek nie trafiła z kieliszkiem w stół i w ostatniej chwili po upadające szkło wśliznął się jeden z asystentów planu. Co ciekawe oba ujęcia są w filmie. Ryzykowne założenia produkcyjne, wcześniej nieużywana technologia operatorska, doborowa obsada z Jamesem Stewartem na czele. Dlatego do dziś Sznur wymieniany jest jako najodważniejszy film wyprodukowany przez wielkie studio.

Na ekranach nie miał niestety łatwego życia. Publiczność umiarkowanie dopisała, zachęcona specjalnie nakręconym zwiastunem z narracją Hitchcocka. Krytycy byli jednak znacznie mniej przychylni, zauważając (nie bez racji), że wysublimowane zabiegi techniczne zostały rozmienione na nieco waniliową fabułę. James Stewart nigdy nie był zadowolony ze swojej roli, kompletnie niesłusznie bo jego Cadell znakomicie ożywia fabułę. Najbardziej rozczarowany był jednak sam reżyser, który wykupił prawa do filmu by blokować jego późniejsze seanse. W ten sposób Sznur znalazł się w gronie tak zwanych pięciu zaginionych Hitchcocków razem z Oknem na podwórze, Człowiekiem, który wiedział za dużo, Kłopoty z Harrym i Zawrotem głowy. Nietrudno zauważyć, że Hitch podchodził do swoich filmów zdecydowanie zbyt krytycznie, i szybko przekonacie się że Sznur jest najbardziej pokrzywdzonym z całej piątki.