PoNapisach
Tumblr Instagram Facebook Twitter
NAJNOWSZE LOSOWE
STREFA VHS

Nightcrawler (2014)

Nightcrawler - Wolny Strzelec - 2014

Mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, że Jake Gyllenhall po występie w Nightcrawler rozpoczął swój trucht w kierunku najważniejszych nagród filmowych. Nawet jeżeli zostanie pominięty przy nominacjach, to swoją kreacją stworzył tak przejmujące widowisko, że studenci aktorstwa mogą czerpać z niego jak z otwartej książki. To jego film. Jake wypełnia go po brzegi, jak De Niro we Wściekłym Byku, jak Jean-Pierre Léaud w 400 Batów. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że Gyllenhall nie mieści się w tym filmie. Rozsadza swoim talentem resztę listy płac i gasi. Ba! Nie pozwoli się rozpalić takim gwiazdom jak Rene Russo, czy Bill Paxton. To reżyserski debiut 55-letniego Dana Gilroya. Umówmy się, że jak nie teraz, to nigdy. Gilroy nie podbił serc kinomanów jako scenarzysta (to jego główny fach).


Ciężko było go zapamiętać, bo z reguły występował jako współscenarzysta. I o ile jego pracę przy Freejack z 1992 roku i The Fall z 2006 warto wspomnieć, to już na Eskortę można spuścić zasłonę milczenia (no chyba że odchylimy kurtynę na Erikę Eleniak, która tam występowała). Gilroy w swoim Nightcralwer wskazuje jednego wroga. Nie wiem czy w życiu prywatnym jakoś mu zaszkodził, lecz coś musi być na rzeczy skoro rozpoczął taką krucjatę.

Media, bo o nich mowa są tutaj całym złem, a po filmie wydaje się nam, że nie ma już nic gorszego na świecie, niż krwiopijcy z telewizji.

Nightcrawler - Wolny Strzelec - 2014
Jake Gyllenhall to prawdziwy kameleon. Postać grana przez niego jest kimś w rodzaju Nikodema Dyzmy. Dokładniej rzecz ujmując wciela się tutaj w Louisa Blooma, który jest krętaczem, złodziejem i nałogowym kłamcą. Nie lubi ludzi, są dla niego tylko pionkami w pokrętnej grze, którą nazywamy życiem. Poznajemy go, gdy kradnie złom, by zaraz potem ukraść zegarek ochroniarza. Louis został pozbawiony kręgosłupa moralnego, nie widać u niego nawet zalążka rozwijającego się organu. Sprzedając kradzioną blachę, stal, zwoje prętów w skupie stara się tam jednocześnie o pracę. Louis potrafi gadać, jednak jest to specyficzny i irytujący typ monologu, którym nie da się kupić wszystkich. W swoim systemie wartości handlowych przypomina najlepszych sprzedawców z piramid finansowych. Idealny do zrobienia numeru „na wnuczka”.

Nightcrawler - Wolny Strzelec - 2014
Zwrot w życiu Blooma następuje, gdy staje się świadkiem wypadku drogowego i pracy wolnych strzelców uganiających się po mieście za drastycznymi materiałami. BAM! Nasz bochater (pozwólcie, że napiszę przez ch) oczyma wyobraźni zobaczył siebie biegającego po trupach w celu zdobycia najlepszego ujęcia. Nie można jednej rzeczy odebrać Bloomowi. Jest człowiekiem czynu.

Nightcrawler - Wolny Strzelec - 2014
Rozpoczyna pracę jako operator i z nagrania na nagranie, z wypadku na morderstwo jest coraz lepszy. Materiały sprzedaje stacji (o której mówi, że jest kanałem dla wampirów) i reprezentującej ów kanał Ninie Rominie (Rene Russo). Jako że widzowie chcą coraz więcej i więcej, Bloom daje coraz ostrzejsze i coraz bardziej pozbawione ograniczeń materiały. Gdzie jest granica, ile można pokazać? Przecież lepiej zapłacić grzywnę za drastyczny materiał, by zdobyć kilka procent więcej oglądalności…

To drastyczny obraz mediów pozbawionych skrupułów. Okrutny wizerunek ludzi pracujących w mediach, szczególnie tych na kierowniczych stołkach. Co gorsza, wiadomo jak się tam dostali. Tak samo jak emitowane reportaże, czyli po trupach do celu. Zapewne pojawią się porównania (a nawet już się pojawiły 🙂 porównania Blooma do Travisa Bickle. Coś w tym jest. Różnica polega na tym, że Travis ewoluował od skrytego taksówkarza do psychopaty. Nieleczona schizofrenia doprowadziła do wybuchu. Idąc tym tropem, szybciej zapewne można by się dogadać z Bloomem. Jest jak wyzuty z jakichkolwiek uczuć korporacyjny cyngiel, jednak jest zdolny do negocjacji. Travis był jak bomba, która mogła wybuchnąć w każdym miejscu. Tytułowy nightcrawler rzuca w swoje „ofiary” idealnie wymierzone ładunki wybuchowe, które ranią, zabijają. W swoim zachowaniu, gestach, sposobie chodzenia przypomina robota zaprogramowanego na jeden cel – sukces finansowy swojej własnej firmy Video News Production. W dążeniu do celu najbardziej przypomina mi Susanne Maretto, czyli Nicole Kidman z filmu Za Wszelką Cenę z 1995 roku. Podobne metody w myśl hasła, że cel uświęca środki…

Nightcrawler - Wolny Strzelec - 2014
W Wolnym Strzelcu może czasem odrzucać naiwność środowiska i to, że nikt nie chce Blooma zdemaskować jako miernego, nic nie wartego hochsztaplera. Osobiście, jak słyszę takie próby wciśnięcia mi kitu, to najeżam się ze zdwojoną mocą. No cóż, widocznie nightcrawler trafił na podatny grunt. Bardzo dobry film z powalająco dobrym Gyllenhallem. Tym razem wystąpił w trochę dłuższych włosach (sprytny zabieg, który doskonale się przydał w scenach, gdy Bloom objawia się ze swoją skrywaną wściekłością. Nic tak nie dodaje szaleństwa na twarzy jak potargana czupryna 🙂 Zdaję sobie sprawę, że twórca przez rozgrywającą się na ekranie komiksową czasem groteskę, chciał uwypuklić problem. Brakowało mi momentu, gdy Bloom odwrócił się (w cudzysłowie) do widza i powiedział: ja gram, ja też cierpię. Przecież nie ma takich robotów jak on. Każdy ma jakąś bliznę, w którą można zajrzeć, rozdrapać.

Wybór organizatorów, aby zaprezentować Nightcrawlera na festiwalu Camerimage był dla mnie całkowicie zrozumiały po pierwszych kilku kadrach. Już dawno nie widziałem tak pięknie dobranego światła, kolorów, ujęć. No dobrze, Cold in July miał świetne zdjęcia. Jednak porównując, to tam była pocztówka, tu mamy cały album doskonałych ujęć. Nocne przejazdy razem z wolnym strzelcem mają znamiona epickich rajdów przez piekło. Marzy mi się jakaś historia opowiedziana przez Michaela Mana, a zilustrowana zdjęciami Roberta Elswita.

Nightcrawler - Wolny Strzelec - 2014
Polecam, jako milowy skok aktora, który tą rolą zostawił całą aktorską brać daleko w tyle. Polecam, jako świetną, choć niebezpieczną rozrywkę. Jako że nie posiadam telewizora i ostatnie wiadomości oglądałem z 10 lat temu, podchodziłem do tego z dystansem. Mam jednak wyobraźnię, która szepcze mi do ucha „są takie miejsca i są tacy ludzie”…

8/10 - bardzo dobry + petarda


Czas trwania: 117 min
Gatunek: Dramat, Thriller
Reżyseria: Dan Gilroy
Scenariusz: Dan Gilroy
Obsada: Jake Gyllenhaal, Bill Paxton, Riz Ahmed, Rene Russo
Zdjęcia: Robert Elswit
Muzyka: James Newton Howard

  • Milo czytać takie recenzje na temat jednego z moich ulubionych aktorów 😉
    Zapraszam do bezpłatnej promocji bloga na mojej platformie (rejestracja zajmuje chwilę)
    http://www.top-blogs.eu

  • "Louis został pozbawiony kręgosłupa moralnego, nie widać u niego nawet zalążka rozwijającego się organu"

    Po pierwsze, to nie organ, po drugie nie można być pozbawionym moralności. Można mieć inny system, np. zły, ale nie można nie mieć w ogóle.

    Na sam film jadę w sobotę do Lidzbarka.:) Dobry temat, ciekaw jestem jak skomponuje się z "Newsroomem", gdzie wina za obraz mediów i tego konsekwencję jest wszędzie tak naprawdę.

  • Rozumiem o co Ci chodzi. Użyłem słów potocznych. Zagłębiając się w jej istnienie, to być oczywiście musi. Wiem Garrecie że temat moralności i rozwijającego się zła to jeden z Twoich ulubionych tematów do dyskusji 🙂 "Newsroomu" nie widziałem, choć przyznam że z przewijających się seriali, miałem na niego ochotę.

  • świetna recenzja! Mam ten film w planach na ten tydzień. Niegdy nie lubiłam Gyllenhaala, ale po roli w Enemy patrzę na niego bardziej łaskawym okiem, tym bardziej że w Nightcrawler w niczym nie przypomina grzecznego chłopaka.

  • Ludzie popełniają błędy w tym temacie z przyzwyczajenia. Jeszcze nikogo w ten sposób nie wkurwiłem.:)

    Jutro opiszę "Newsroom", myślę że w zachęcający natychmiastowo sposób. Ten serial ma tylko 25 odcinków i właśnie się kończy.

  • Tzn. jest coś takiego jak amoralizm czy immoralizm. Jeśli moralność ma być zbiorem zasad postępowania przyjętym przez daną grupę społeczną, czy przyjętym przez racjonalnie myślących ludzi, a postać Gyllenhaala jest dziennikarzem, który odrzuca etyką dziennikarską czy kradnie tą stal itd., to można powiedzieć, że jest pozbawiony moralności, bo odrzuca zasady, które normalnie powinny obowiązywać w pokazanych w tym filmie sytuacjach. Chyba?

  • Ok, filmu nie widziałem, może reżyser jest noga i nie robi jak trzeba ale:

    W praktyce, jeśliby nie przestrzegał jednych zasad, to dlatego, że wymieniłby je na inne. Kradłby tą stal bo według niego byłoby to właściwe itd. Ty rzucisz żebrakowi złotówkę, ja nie, i obaj będziemy mieć ku temu powody moralne.

    Nad samą "Niemoralnością" nie pogadam, bo musiałbym przejrzeć "Atlas zbuntowany". W ten sposób powinno się bodaj określać pogląd negujący moralność, chyba.

  • Reżyser robi to dobrze, bo nie gani za żadne zachowanie. To Ty musisz sam przyjąć jakiś punkt odniesienia. Ja zrecenzowałem ze swojego, dlatego dla mnie Louis był gnojem pozbawionym kręgosłupa moralnego 🙂 Nie jestem żadnym strażnikiem moralności, jednak dla mnie szereg zachowań głównego bohatera delikatnie mówiąc, wymykał się z ram. Lepiej będzie pogadać po filmie, bo na przykład można stwierdzić… Nie krzywdził nikogo (do czasu 🙂 Zbierał tylko drastyczny materiał z ulicy i pokazywał go widzom. No i dochodzimy do najważniejszego, czyli mediów. No bo ile można pokazywać trupów, wypadków i zwłok noworodków? Okazuje się, że reżyser trafnie zamknął w dwóch godzinach filmu, samo nakręcającą się spirale popytu i podaży… a może podaży i popytu?

  • @Garret
    Jesteś randystą? To… zabawne. Powiedziałbym głupie, ale nie chcę być niemiły 🙂

    Wydaje mi się, że zarówno normatywna i deskryptywna definicja moralności wymaga od jednostki, aby nie krzywdziła innych. Jeśli ktoś tego nie przestrzega to może się chyba co najwyżej złapać na immoralizm, amoralizm, czy moralny nihilizm. Tak mi się przynajmniej wydaje, żaden ze mnie w tej dziedzinie wymiatacz.

    Jeśli Gyllenhaal łamał etykę etyką dziennikarską czy kradł dla własnych korzyści, to można powiedzieć, że łamał zasady moralne i postępował niemoralnie, i think.

  • Czyli "Newsroom" jest bardziej złożony.:)

  • @Daniel To nigdy nie będzie rozwiązane 🙂 Trupy się sprzedają, więc szereg reporterów, w tym Louis trupy pokazuje i pokazywać będzie. Skoro jest popyt, a coś do garnka trzeba włożyć… Co innego jak bardzo można nagiąć prawo by trupa pokazać (ale to po filmie :).Odbiegając daleko od dziennikarstwa, jednak pozostając w temacie popytu, mam to samo w pracy. Robię reklamę dla klienta ładną i stonowaną, nie podoba się. Robię tak że gały wychodzą na wierzch, kolory rzygają, ogólnie mówiąc, jest nasrane, to wtedy się podoba… I później jadę miastem i widzę ją na kamienicy. Wisi takie gówno, patrzeć nie można. Klient zadowolony, mieszkańcy się wkurwiają, plastyk miejski się wkurwia bo nie zareagował, ale ja to sprzedałem…

  • Jak można Dżejka nie lubić? 🙂 "Prisoners", "Zodiac", "Donnie Darko", "End of Watch" to jedna z moich ulubionych filmów. "Enemy" jeszcze nie widziałem.

  • Ja obejrzałem niedawno "End of Watch". Znakomity film i świetna rola Jake'a.

  • Cieszę się Mariusz że "End of Watch" się przyjął. Dla mnie to jeden z lepszych policyjnych akcyjniaków ostatnich lat. Jake jest tam jak latający dynamit, i może nie jest takim świtem jak Gibson w "Zabójczej Broni" ale dorównuje mu zapałem. Tam jest scena gdy robią nalot na imprezę latynosów i reżyser uzyskał zajebiście gęsty klimat (potęgowany przez świetny kawałek "lisa's coming" z 1985 roku). Zresztą Michael Peña też się sprawdził. Fajnie wypadł gdy cały czas próbował dorównać kroku nagrzanemu Gyllenhaalowi. Zajebisty film.

  • Randystą? Lubię filozofię obiektywizmu, to to samo? 🙂

    Jeśli chcesz ze mną o tym pogadać, to musisz najpierw spełnić dwa warunki: przeczytać "Źródło" i "Atlas…", oraz umieć wymienić z 5 podstaw tej filozofii. Tak się ubezpieczam, bo do tej pory 100% ludzi z którymi o tym gadałem, wszelkie informacje na ten temat czerpało z Internetu i nie miało pojęcia o czym piszą.

    Wracając do tematu: a co w momencie, gdy obrona jednostki oznacza skrzywdzenie innej? Poza tym, moralność może być zła. Wielu ludzi chce pozabijać tych, co to wciąż podwyższają wiek emerytalny w naszym kraju. Mają logiczny powód? Mają. I nadal jest zły z moralnego punktu widzenia, ale to nadal moralność.

    @Patryk, a jesteś sobie szefem i możesz sobie wybrać klienta czy ktoś ci płaci za robienie wszystkich zleceń jak leci, a jak nie to na ulicę?

  • @Garret Robi się wszystko (a jak nie to na ulicę). Jednak ja w skrócie zamknąłem całe lata, które można odnieść do każdej branży. Również tej dziennikarskiej. Swój dobry smak zostawiam w samochodzie, później wchodzę do filmy i większość rzeczy projektuje wbrew temu czego się uczyłem. Nie narzekam, przecież nie boli mnie to tak bardzo. W "NightCrawler" wszyscy w studiu też robią to co potrafią. Robią to świetnie, chociaż na to co jest na ekranie patrzą przez palce. Louis i prowadząca program, doskonale rozumieją co chce klient i próbują mu to podać. Jednak o ile Rene Russo wie jak zamknąć okrucieństwo w jakichś ramach, to postać Gylenhalla podaje Twoje ulubione danie z czterema dokładkami… nie wie kiedy przestać.

  • Randystą? Lubię filozofię obiektywizmu, to to samo? 🙂

    Chyba tak? 🙂

    "Jeśli chcesz ze mną o tym pogadać, to musisz najpierw spełnić dwa warunki: przeczytać "Źródło" i "Atlas…", oraz umieć wymienić z 5 podstaw tej filozofii."

    To chyba nie pogadamy, bo nie czytałem i za bardzo się na tym nie znam.

    "Wracając do tematu: a co w momencie, gdy obrona jednostki oznacza skrzywdzenie innej?"

    Nie pisałem o obronie innych jednostek, tylko o ich nie krzywdzeniu. Akurat w przypadku obiektywizmu moralny jest egoizm (chyba coś między etycznym egoizmem a egoizmem racjonalnym), czyli, w uproszczeniu, moralnie jest postępować zgodnie z własnym interesem, jednocześnie Rand krytykowała altruizm jako niepraktyczny i niezgodny z ludzką naturą. Patryk, zgodnie z obiektywizmem postępujesz jak najbardziej moralnie, bierzesz zapłatę za pracę, którą uczciwie wykonujesz 🙂 Bohater Nightcrawlera, zgodnie z obiektywizmem, też jest chyba pod pewnymi względami moralnym człowiekiem to self-made man, który dąży do własnego szczęścia. Ale jedną z cnót obiektywizmu jest uczciwość, czyli za nieprawdziwe przedstawienie faktów jako dziennikarz, czy oszukiwanie ze stalą także Rand uznałaby postać graną przez Gyllenhaal za niemoralną.

  • Altruizm jest niemoralny, bo zakłada oddawanie własnego życia innym ludziom. To jeden z głównych powodów.:)

    Obiektywizm jest bardziej skomplikowany, i z tego co tu wyczytałem bohater Nightcrawlera dąży do autodestrukcji, więc jest niemoralny wg tej filozofii. Patryk nie dąży do własnego szczęścia (jest nieszczęśliwy, bo nie wykonuje pracy która daje mu satysfakcję), i to utrudnia sprawę. "Jedynym kryterium moralnym jest to, jak wykonujesz swoją pracę". Ale to zaczyna być naruszenie prywatności, a pan Patryk chyba sobie nie życzy takiego traktowania go? 🙂

  • Idźcie już na ten film 🙂 (Praca daje mi pieniądze, które dają mi satysfakcję. Byłbym szczęśliwszy gdybym leżał na plaży i popijał rum z colą i dostawał za to pieniądza. Ale chyba nie ma takiego wakatu)

  • "Patryk nie dąży do własnego szczęścia (jest nieszczęśliwy, bo nie wykonuje pracy która daje mu satysfakcję), i to utrudnia sprawę."

    Miałem na myśli, że nie musi się czuć nieszczęśliwy. Wykonuję uczciwą pracę i dostaje za nią uczciwą zapłatę – zgodnie z obietywizmem nie postępuje niemoralnie.

    "Ale to zaczyna być naruszenie prywatności"

    Powiedziałeś jak prawdziwy randysta 🙂

    "bohater Nightcrawlera dąży do autodestrukcji""

    Możesz to rozwinąć?

    "więc jest niemoralny wg tej filozofii"

    To w czym problem z pisaniem, że jest pozbawiony moralności skoro wg. światopoglądu Patryka taki właśnie jest (znaczy się pozbawiony moralności)?

    "Wracając do tematu: a co w momencie, gdy obrona jednostki oznacza skrzywdzenie innej?"

    A sorry, wcześniej nie skumałem pytania. Są różne definicje moralności i moralnego postępowania i są oczywiście przypadki, gdzie obrona wymaga skrzywdzenia kogoś, ale moralność polega na tym, że staramy się tej krzywdy uniknąć i jej zapobiec. Ogólnie chyba ma się kończyć tym, że wszystkim będzie lepiej. Nawet w przypadku tego całego egoizmu wg. obiektywizmu – dbając o własny byt zapewniamy też byt innym.

    "Poza tym, moralność może być zła. Wielu ludzi chce pozabijać tych, co to wciąż podwyższają wiek emerytalny w naszym kraju. Mają logiczny powód? Mają. I nadal jest zły z moralnego punktu widzenia, ale to nadal moralność."

    Nie wiem czy moralność może być zła. Tzn. jeśli akceptujesz deskryptywne definicje moralności, to możesz powiedzieć, że dana definicja moralność, reprezentowana przez jakąś grupę etc. cię nie dotyczy. Jeśli akceptujesz normatywną definicje moralności, to znaczy, że akceptujesz jedną konkretną definicje moralności (inne nie są złe tylko ich nie akceptujesz). Chyba?

  • Dostawanie uczciwej zapłaty to jedno, ale wykonywanie roboty w którą się nie wierzy to drugie. Jest to sprzeczność, która rodzi zarówno zadowolenie jak i niezadowolenie. Czas pokaże, czy można to pogodzić i zastąpić jedno drugim. Typowy problem z książek Ayn Rand.:) I nie wiem, co rozumiesz w tym kontekście przez "prawdziwy Randysta".

    Opieram się na przesłance, że bohater Nightcrawlera współtworzy świat w którym nie da się żyć. Stąd wniosek, że dąży do autodestrukcji. Film zobaczę w sobotę.:)

    Niemoralność nie jest równa braku moralności. To drugie nie jest możliwe w wypadku człowieka, który zawsze będzie mieć sumienie. Nawet jeśli wybierze, że nie będzie go słuchać, to wciąż będzie jego wybór, czyli moralność. Różnica pomiędzy tymi dwoma zwrotami jest taka, że pisząc o pierwszym, wyrażasz pogląd, iż bohater jest odpowiedzialny za własne czyny i może być zły/dobry. "Brak moralności" oznacza wiarę, że nie miał on wyboru i odbiera mu się status człowieka.

    W dalszej części twojego komentarza już się zgubiłem.:) Znamy inne definicje moralności i tyle, dla ciebie to chyba synonim czegoś pozytywnego jak kodeks zachowań w stylu 10 przykazań. Dla mnie obowiązuje neutralna definicja moralności jak zbioru zasad które sam sobie wybrałeś, określającej co jest dobre lub złe. I można sobie wybrać coś, co ma również zły skutek. I to będzie zła moralność, owszem.

  • "Znamy inne definicje moralności i tyle, dla ciebie to chyba synonim czegoś pozytywnego jak kodeks zachowań w stylu 10 przykazań."

    Bo tak właśnie jest. W deskryptywnym sensie może być moralność jakiejś starożytnej cywilizacji, która dopuszcza np. niewolnictwo, dla tej cywilizacji to nie będzie kolidować z jej moralnością. Moralny sposób postępowania jednostki (w deskryptywnym sensie) może się różnić od twojego, ale jednostka postępująca w ten sposób musi uważać swój sposób postępowania za nadrzędny, właściwy, i chce aby ogół jakiejś grupy zaakceptował ten sposób i też tak postępował. W tych przykładach, starożytna cywilizacja i jednostka mają swoją moralność, ale w deskryptywnym sensie, tzn. że jeżeli Patryk postrzega moralność w normatywnym sensie (czyli jako konkretny zbiór zasad, który obowiązuje każdego), to może powiedzieć, że ktoś jest niemoralny czy pozbawiony moralności.

    Wracając do moralności w deskryptywnym sensie – to co łączy różne deskryptywne definicje, to to że jest to zbiór zasad, którymi ludzie powinni się kierować (moralność jednostki też wymaga aby jej zasady były przestrzegane przez jakąś grupę) i te zasady z reguły zabraniają zadawania krzywdy. Moralność przestaje być moralnością w deskryptywnym sensie kiedy dopuszcza krzywdę innych (możemy mówić o moralności starożytnej cywilizacji w deskryptywnym sensie, dlatego że dla nich niewolnik. nie był pełnoprawną osobą, a więc jego krzywda się nie liczyła). Moralność przestaje być moralnością w normatywnym sensie, bo dopuszcza krzywdę innych co jest nieracjonalne, a moralność w normatywnym sensie musi być taka, aby wszyscy racjonalnie myślący ludzie mogli zgodnie z nią postępować. Egoizmy (takie jak ten randowski) są w etyce dopuszczalne, bo w nich samolubność ma poprawić byt innych, co jest w porządku kiedy jest racjonalnie uzasadnione.

    Wracając do Nightcrawlera – tak jak powiedziałem, jeżeli Patryk mówi o moralności w normatywnym sensie, to może powiedzieć, że Gyllenhaal jest niemoralny, pozbawiony moralności, immoralny, czy amoralny. Jeżeli mowa o moralności w deskryptywnym sensie to np. Gyllenhaal należy do grupy dziennikarzy, więc powinien przestrzegać moralnych zasad danej grupy, czyli w tym wypadku etyki dziennikarskiej. Nie przestrzega, w związku z czym można powiedzieć, że Gyllenhaal jest niemoralny, pozbawiony moralności, immoralny, czy amoralny. Jeżeli Gyllenhaal ma moralność indywidualną w deskryptywnym sensie, to powinien wyznawać zasady, które wg niego są nadrzędne, właściwe, i chce aby ogół jakiejś grupy zaakceptował jego zasady i też je wyznawał. Jego zasady nie powinny też dopuszczać krzywdy innych, chyba że postępuje nieracjonalnie. Tak że pod tym względem, też można powiedzieć, że jest niemoralny, pozbawiony moralności, immoralny, czy amoralny.
    "Nawet jeśli wybierze, że nie będzie go słuchać, to wciąż będzie jego wybór, czyli moralność."

    Moralność, to nie jest wybór, to rozróżnienie między dobrem a złem, i kierowanie się dobrem. To dobro może się nie pokrywać z dobrem z twojej perspektywy i wtedy ty nie akceptujesz tego jako moralności. Ale wciąż możesz to określać jako moralność w deskryptywnym sensie, tzn. jeśli spełnia określone warunki.

    "I nie wiem, co rozumiesz w tym kontekście przez "prawdziwy
    Randysta"."

    Sorry 🙂 No bo wy chyba nie lubicie jak się ktoś wtrąca w prywatność i inne rzeczy.

  • Simply

    Sorry, że się tak wtrącam, ale ;
    @ Garret
    Gdybyś dajmy na to znalazł się w poważnych , życiowych tarapatach, w sytuacji bez szans i ktoś by Ci wtedy pomógł , nie mając w tym żadnego własnego interesu ( altruistycznie ) , to co wtedy ? Odrzuciłbyś to nie godząc się na ,,zło'' , walnął mu wykład umoralniający i honorowo został dalej w dupie ? Chciałbym to zobaczyć .

  • Rola Gyllenhaala faktycznie różna od jego emploi – robi wrażenie, ale najbardziej podobały mi się zdjęcia i wizja nocnego Los Angeles, taka właśnie "mannowska" 🙂

  • "Niemoralność nie jest równa braku moralności. To drugie nie jest możliwe w wypadku człowieka, który zawsze będzie mieć sumienie. Nawet jeśli wybierze, że nie będzie go słuchać, to wciąż będzie jego wybór, czyli moralność. Różnica pomiędzy tymi dwoma zwrotami jest taka, że pisząc o pierwszym, wyrażasz pogląd, iż bohater jest odpowiedzialny za własne czyny i może być zły/dobry. "Brak moralności" oznacza wiarę, że nie miał on wyboru i odbiera mu się status człowieka."

    I jeszcze jedno. Nie twierdze, że brak moralności i niemoralność, to to samo. Brak moralności mógłby być tożsamy z amoralnośćią, a niemoralność chyba z immoralnością. Tak naprawdę to chyba właśnie ty swoimi teoriami twierdzisz, że brak moralności równa się niemoralności. No bo jeżeli dla ciebie moralność to wybór między tym co dobre lub złe, to niemoralne będzie pozbawienie kogoś tego wyboru, czyli brak moralności.

    Chyba że czegoś nie rozumiem. Niemoralność to dla ciebie zła moralność? Chyba nie bo przecież ktoś dokonuje wyboru, że będzie zły, czyli jest moralny, bo moralność to wybór. Niemoralni są ludzi, którzy nie są świadomi, że mają wybór? WTF!

    Naprawdę jak poprawiałeś ludzi w tym temacie, to nikt się nie stawiał? Trudno uwierzyć, może do tej pory poprawiłeś jakąś małą grupę ludzi i akurat trafili ci się sami przytakiwacze.