Byliśmy aniołami #01

Pierwszy tom Byliśmy aniołami dotyczy życia na francuskiej prowincji w latach 90. Dzieciaki z prowincji, a w tym przypadku już nastolatkowie, człapiący w kierunku dorosłości, choć wiadomo, że w głowach dudni im „no future”, podążają za swoimi idolami. Ktoś mógłby pomyśleć, że ubiór, wygląd to też podążanie za swoimi muzycznymi idolami. Jasne, na prowincji, na tle odrapanego muru, jednego sklepu spożywczego i tej smutnej ulicy, wyróżniasz się. Ale ten wygląd, fryzura, w żaden sposób nie zdradzą prawdziwego nastroju. Nastolatki są różne, ten wiek rządzi się swoimi prawami. Mam w domu dwie nastolatki, ty masz szesnastoletniego chłopaka. Bywa różnie, ale przeważnie jest tak samo.

Tutaj jest chaos. Ten na zewnątrz, ale też ten ukryty. To szczególny okres kształtowania się charakteru, szukania własnej drogi i podążania za każdą ciekawą rzeczą. Zostawić ich w spokoju? Czy może chuchać i ciągle strofować? Rodziców w Byliśmy aniołami raczej nie ma. Spóźnili się ze swoją młodością i teraz próbują ją nadrobić. Nie wszyscy, ale niektórzy na pewno.

Lubię pisać o młodości. Lubię filmy, komiksy i dzieła kultury zahaczające o tematykę coming of age, czyli po prostu opowiadające o dojrzewaniu. Mógłbym zrobić kilka list i rankingów z takimi tytułami, bo dobrze czuję się w tej tematyce. I mogę polecić Byliśmy aniołami, bo to album szczery i uczciwy. Traktuje o tym burzliwym etapie życia, opowiada o nastolatkach, które duszą się w swoim miejscu, czasie, a nawet we własnych ciałach.

Byliśmy aniołami #01Małe miasteczko, wielkie marzenia i nieustanne poczucie, że życie toczy się gdzieś obok.

Byliśmy aniołami nie jest komiksem o wielkich wydarzeniach. To raczej opowieść o oczekiwaniu na wydarzenie. O tym szczególnym momencie życia, gdy człowiek ma szesnaście lat i jest przekonany, że prawdziwe życie zaczyna się gdzieś indziej.

Koncept fabularny jest ci dobrze znany. Akcja rozgrywa się w fikcyjnym miasteczku Isheim, jednym z wielu podobnych miejsc w Europie. U nas mógłby to być Żnin albo Wąbrzeźno. Możliwe, że dla dorosłych niewielkie miasteczka są pewną obietnicą stabilizacji, ale dla młodych ludzi bywają pułapką. Wszyscy dobrze rozumiemy, że punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Tutaj, w Byliśmy aniołami, marzenie o wyjeździe okazuje się ważniejsze niż sam cel podróży.

Anne-Caroline Pandolfo bardzo dobrze rozumie naturę nastolatków. Nie ma tu żadnych manifestów ani długich monologów. Nikt nie prowadzi błyskotliwych rozmów. To czas wakacji, a oni wciąż przesiadują na tym samym murku. Znamy to z Osiedla Swoboda, znamy też z życia. Kłócą się, flirtują, snują plany, których pewnie nigdy nie zrealizują. A może jednak? W miasteczku pojawia się nieco szalona dziewczyna. Teoretycznie nie różni się od reszty, a jednak ma w sobie coś magnetycznego, jakby to, o czym mówi, naprawdę mogło się spełnić…

Niewiele się tu dzieje, a jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że stawką jest całe życie.

Tytuł, w którym pojawia się słowo „anioły”, jest nieco przewrotny. Jako czytelnicy wiemy już, obserwując plansze i śledząc wydarzenia, że to przede wszystkim szarość, nic wielkiego. Ale dla nich, młodych, każdy gest może być epicki. To jest wiarygodne. Anne-Caroline Pandolfo bardzo dobrze uchwyciła ten rytm młodości.

Co do rysunków, całość wygląda niemal jak coś spontanicznego, nieustannie będącego w ruchu, również w tym wymiarze trudnym do uchwycenia. Bohaterowie pozostają lekko rozedrgani, jakby znajdowali się w ciągłym ruchu. Czasem brakuje całego konturu i bardzo dobrze współgra to z treścią.

Jasne, brakuje tu fabularnych fajerwerków. Ot, snucie się po małym miasteczku, piątkowa impreza, zamknięte demony w kruchych ciałach, niemożność i nieumiejętność wyrażania siebie, tłumienie pragnień, no i muzyka. Tak jakby właśnie przez nią można było się wypowiedzieć, jakby młody człowiek krzyczał: „Patrz, taki jestem, o tym chcę powiedzieć!”. Wszystko w punkt.

Ale najciekawszy jest sam pomysł na uformowanie tej historii. W drugim albumie mamy spotkać tych młodych ludzi po trzydziestu latach. Serio, to właśnie najbardziej intryguje mnie w Byliśmy aniołami. Ten dalszy plan Pandolfo.

Patryk Karwowski

Rysunki: Terkel Risbjerg
Scenariusz: Anne-Caroline Pandolfo
Tłumaczenie: Elżbieta Janota
Redakcja: Krzysztof Ostrowski
Korekta: Hanna Antos
Skład: Agata Wawryniuk
Ilość stron: 154
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: Nagle! Comics
Format: 170 x 260 mm

KOMIKS UDOSTĘPNIONY PRZEZ WYDAWCĘ. ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH

Nagle Comics