Piękna i potwór

W historii filmowego gotyku niewiele jest dzieł, które mogą równać się z czechosłowackim obrazem Piękna i potwór pod względem gęstej atmosfery, uroku mrocznego piękna, niepokoju i melancholii. Juraj Herz stoi na tym samym artystycznym piedestale co włoscy mistrzowie grozy, choćby Mario Bava. Herz opowiada podobnie – tonacją, światłem, scenografią oraz znakomitym sprzężeniem muzyki z opowieścią.

Na początku trzeba wskazać krajobraz jako przestrzeń rozkładu. Od mgły, przez ludzkie oblicza, aż po figurę potwora i jego otoczenie. Decyzje formalne reżysera prowadzą do maksymalnego zagęszczenia nastroju. Jednak Piękna i potwór jest czymś więcej niż nawiązaniem do klasycznej francuskiej baśni z XVIII wieku czy kolejną filmową wersją, jedną z licznych, które zapoczątkował w 1946 roku Jean Cocteau swoją La Belle et la Bête. Pod względem fabularnym nie ma tu wielu odstępstw – chodzi o to samo, co zawsze.

Piękna i potwórJuraj Herz tworzy film, w którym gotyk nie jest dekoracją, lecz stanem psychicznym.

Julia trafia do tajemniczej posiadłości, aby ocalić ojca, lecz zamiast klasycznej próby otrzymuje świat odcięty od logiki, w którym zamek działa jak żywy organizm, a jego właściciel – istota o nieustannie zmieniającej się, niepokojącej cielesności – narzuca jej obecność pełną lęku, nieufności i niejasnych reguł. Julia zaczyna rozumieć, że potwór nie jest zagrożeniem w tradycyjnym sensie, lecz samotną, obcą istotą, z którą można współistnieć. Można na niego spojrzeć, można się nawet zakochać. To piękne i mądre.

To, co najciekawsze nie wynika jedynie z „wyglądu” filmu, ale również z tej genezy powstania dzieła. Powstanie filmu bowiem wynika z potrzeby ukrycia niewygodnych tematów pod powierzchnią baśni. W realiach późnych lat siedemdziesiątych w ówczesnej Czechosłowacji twórcy musieli szukać form pozwalających mówić o napięciach społecznych bez otwartego komentarza. Herz wykorzystuje tę sytuację, by stworzyć świat, w którym dekoracje nie są ozdobą, lecz narzędziem opresji. Myślę, że znaczący wpływ na kształt filmu miała przeszłość reżysera, który jako dziecko przeżył pobyt w niemieckim obozie Ravensbrück.

Samotność, deformacja i cichy lęk – film bardziej o przetrwaniu niż o miłości.

Oczywiście ani Piękna i potwór, ani żadne inne jego dzieło nie może równać się z wcześniejszym filmem Herza, z jego Palaczem zwłok, który jest kwintesencją traum. W Palaczu zwłok trauma wojny jest otwarta, widoczna, wpleciona w groteskową logikę totalitarnego fanatyzmu, który rozkłada człowieka od środka. Szybko zacząłem szukać punktów stycznych pomiędzy tymi utworami – i nie były trudne do odnalezienia i wskazania. Sądzę więc, że oba obrazy można zestawić na pewnym poziomie: w obu filmach Herz buduje świat, w którym przestrzeń jest wroga, a ciało podatne na deformację – w Palaczu zwłok deformacja jest moralna, w Pięknej i potworze fizyczna. Stałą pozostaje strach.

Piękna i potwór

Z tego wynika cała gęsta atmosfera – piękna scenografia, zamek, wszystko to tworzy charakter mrocznej medytacji nad izolacją i lękiem. Potwór boi się Julii tak samo, jak Julia boi się jego. Ten strach jest równoległy. Nie ma tu dominacji. Nie ma baśniowej logiki. Jest napięcie dwóch samotności, które nie wiedzą, jak się do siebie zbliżyć. Potwór nie jest figurą zła. Jest figurą ocalałego. Kogoś, kto przetrwał coś, co odebrało mu formę. Jego deformacja nie jest karą, lecz konsekwencją.

To znakomita alternatywa dla wymuskanych fantasy – brak moralnej przejrzystości, brak światła, brak obietnic. Pod powierzchnią baśni kryje się opowieść o życiu w cieniu – o strachu, który nie znika, o pragnieniu, które musi być tłumione, o relacji, która nie może zostać nazwana, bo nazwanie byłoby zbyt ryzykowne.

Patryk Karwowski
Czas trwania: 91 min
Gatunek: horror, baśń, gotyk
Reżyseria: Juraj Herz
Scenariusz: Pavla Marková
Obsada: Zdena Studenková, Vlastimil Harapes
Muzyka: Petr Hapka
Zdjęcia: Viktor Růžička