Feliks i Makary #02: W sidłach czarnoksiężnika

Drugie spotkanie z Feliksem i Makarym przyniosło lekkie rozczarowanie. Oto po wydarzeniach z pierwszej książeczki (Mijanie się z celem) dwója szczurynów kontynuuje eskapadę w kierunku sławy i bogactwa. Ok, bogactwo mogłoby im wystarczyć, bo mając na uwadze, że trudnią się procederem (za sprawą Makarego) opartym na szwindlach, ta sława nie jest im już potrzebna.

Feliks i Makary #02: W sidłach czarnoksiężnikaSzczuryny w przedbiegach przed trzecim tomem.

Po wydarzeniach z pierwszej części Feliks i Makary mają do odrobienia pracę domową, lub pisząc już brutalnie – prace społeczne. Tak, dosięgnęła ich wówczas w epizodzie Mijanie się z celem ręka sprawiedliwości, choć trzeba przyznać, że adwokata mieli kiepskiego (wspominają go w opisywanej teraz części). Do tematu podeszli jednak z pełną odpowiedzialnością, no prawie z pełną. Cóż z tego, skoro biednemu to nawet wiatr w oczy. A Makaremu to nawet podwójnie.

Albumik można podzielić na dwie części, z czego jedną odbieram po trosze jako tą pretekstową. A może cały komiks tak właśnie powinienem odczytać? Wszak wszystko prowadzi do tego, by znaleźć się w sidłach czarnoksiężnika, a spory fragment historii to ucieczki szczurynów przed zającem czy strasznym czarnym ptaszyskiem.

Szybkie nóżki, mniej intrygi.

Jasne, jest przez to trochę więcej akcji. Krzysztof Leszczewski jako ilustrator udowadnia, że świetnie radzi sobie z dynamiką. Feliks i Makary szybko przebierają nóżkami, tempo fajnie utrzymuje uwagę czytelnika. I było to poniekąd potrzebne, bo wskazuje na ten moment w medium przeznaczonym dla młodszych odbiorców, gdy pościg, ucieczka – po prostu być musi. Ja, jako starszy czytelnik, odniosłem wrażenie, że to taka pauza przed właściwymi wydarzeniami.

I choćby przez to drugie spotkanie odbieram gorzej, jak coś w rodzaju przedbiegów przed premierową trzecią częścią. Tym razem album ma 48 stron, poprzedni miał 64. Geneza tomu, według mnie, jest prosta: twórcy chcą rozwinąć bohaterów, ale nie w stronę epickiej przygody, tylko w stronę gęstszego, bardziej fizycznego doświadczenia świata. Stąd też pomysł na wprowadzenie figury złego czarnoksiężnika. Jasne, przypomina on w swojej aparycji i motywacjach Gargamela od Peyo, ale takiego typa można znaleźć w wielu opowieściach. Ten tutaj również widzi w szczurynowym materiale coś godnego uwagi.

Solidny, przyjemny, ale na pewno nie przełomowy.

Patryk Karwowski
Rysunki: Krzysztof Leszczewski
Scenariusz: Radosław Sołtysiak
Kolory: Mateusz Kurczoba
Ilość stron: 48
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: Kurc
Format: 215 x 290 mm

KOMIKS UDOSTĘPNIONY PRZEZ WYDAWCĘ. ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH

Wydawnictwo Kurc