Bestia z Północy

Energia narracji, dynamika w rysunku i wierność duchowi klasycznego heroic fantasy. Solidny, choć nie przełomowy. Jak udana sesja RPG z jedną małą przygodą, nastawioną na rzucanie kośćmi przy licznych starciach. To wszystko nie wystarcza, by uznać album za wybitny, ale absolutnie zamkniesz ostatnią stronę z przeświadczeniem, że to była dobra rzecz.

Są jednak elementy, które windują poziom nieco wyżej, niż sugeruje mój pierwszy akapit. Przede wszystkim krótki wstęp Oscara Martina (scenariusz), w którym czuć autentyczną miłość do tematu i zaangażowanie. To, o czym pisze na początku, później konsekwentnie serwuje w swoim scenariuszu — tutaj wszystko się zgadza. Conan wraca z kolejnej podróży, zatrzymuje się w nowym mieście, w karczmie, daje do wiwatu w szynkwasie, ktoś go zauważa i proponuje zadanie. Co tam na horyzoncie? Złoto, niewiasty i być może odpoczynek. Klasyk. Później mamy wspinanie po murach, przemykanie pomiędzy strażnikami, w końcu alarm i rzeźnię — wielostronicową, doskonale narysowaną, rozłożoną na planszach na duże kadry. Znakomite.

Bestia z PółnocyBestia z Północy, czyli Martin i Castellani przepisują klasykę na współczesny język.

Drugim atutem jest charakterne wydanie. Najlepszym określeniem będzie „vintage” (klasyczne, stylowe). Za tym „vintage” stoi rysunek, ale też kolory — lekko przygaszone, oparte na chłodnych barwach — na równie dobrze dobranym papierze, nie śnieżnobiałym, lecz wpadającym w delikatne écru. Słowem o ilustracjach: Castellani nie boi się gwałtownych przejść, ostrych cięć, kadrów wyglądających jak zatrzymane klatki z animacji.

Wchodząc w szczegóły, Martin krąży narracyjnie wokół mitologii barbarzyńców, wokół opowieści o samotnych wojownikach, którzy wchodzą w obce miasta jak w pułapki. Widać tę fascynację w każdym kadrze: to nie jest jedynie hołd dla klasyki, lecz próba jej przepisania na współczesny język, bez popadania w pastisz. Bestia z Północy żyje swoją powagą; cała ekspresja jest surowa i w tonacji czegoś prawdziwego. I tak jak wchodzisz na serio w sesje RPG heroic fantasy (jeżeli grasz w takowe), tak samo automatycznie wchodzisz na poważnie w świat Bestii z Północy. Tak uwidacznia się miłość autorów do gatunku i postaci — trochę nagości, trochę uciętych głów, przebitych i przepitych gardeł.

Solidny i prowadzony z żelazną konsekwencją.

Tematycznie to stałe obsesje dotyczące władzy i bogactwa — kolejna pewna stała w świecie Conana. Każda postać, od lokalnych watażków po zwykłych mieszkańców, gra swoją rolę w teatrze pozorów. Miasto jest tu bohaterem równie ważnym jak wojownik: skorumpowane, podzielone, pełne gangów, fałszywych sojuszy i nieustannego napięcia. Martin buduje emocje głównie poprzez konfrontację.

Intensywny, surowy, bezpretensjonalny. Nie zaskakuje konstrukcją, ale zaskakuje konsekwencją. Nie zachwyca subtelnością, lecz zachwyca energią. Dobry i satysfakcjonujący.

Patryk Karwowski
Rysunki: Leonel Castellani
Scenariusz: Oscar Martin
Kolory: Leonel Castellani
Tłumaczenie: Paweł Łapiński
Redakcja: Magdalena Stonawska
Korekta: Sonia Miniewicz
Skład: Piotr Margol
Ilość stron: 72
Oprawa: twarda
Wydawnictwo: Lost In Time
Format: 210 × 290 mm
KOMIKS UDOSTĘPNIONY PRZEZ WYDAWCĘ. ZNAJDZIESZ GO NA PÓŁKACH