14 maja o północy

Martin Antofagasta umrze 14 maja o północy. Jak zginie? Jeszcze nie wie, ale anonimy z pogróżkami dostaje już od jakiegoś czasu. Zamożny przemysłowiec, który od dawna „bierze, co chce”, czyli nieruchomości, różne interesy, no i kobiety, teraz stoi na krawędzi. Te listy wyraźnie nim wstrząsnęły, a nadawca wydaje się wyjątkowo pewny siebie.

„Zginiesz 14 maja o północy” – powtarza się w korespondencji. Wiadomości przychodzą systematycznie.

Dlaczego właśnie 14 maja? Co wydarzyło się tego dnia w przeszłości Martina w Madrycie? Tak, kilka ścieżek prowadzi właśnie do stolicy Hiszpanii. Mężczyzna nie chce ujawnić tajemnicy swojej dużo młodszej żonie, nie zamierza też zdradzić jej detektywowi, który ma go chronić. Nie chce również za bardzo rozmawiać o szczegółach z policją. Wszyscy wymienieni, ale także kilka innych osób – brat, ojciec, szwagierka – traktują sprawę poważnie. Policja i prywatny śledczy postanawiają Martina pilnować.

Groźba śmierci – Martin Antofagasta wie tylko jedno: umrze.

Tak się składa, że wszyscy znajdują się w tym samym mieszkaniu. Ale spokojnie – służby mają plan. Taki, że zacieśniają ochronę jeszcze bardziej. Czy to ocali mężczyznę?

To nie jest klasyczny whodunit, bo przecież zbrodnia jeszcze się nie wydarzyła. Nie ma zabójcy, nie ma ofiary, jest tylko groźba, która wisi w powietrzu. Im bliżej północy, tym atmosfera robi się bardziej gęsta.

– jeszcze minuta – mówi policjant.
– jeszcze pół minuty.

Wszyscy są na miejscu, wszyscy czuwają, a mimo to nikt nie potrafi zatrzymać tego, co ma nadejść.

14 maja o północy to klasyczny spektakl, który widzowie Telewizji Polskiej mogli zobaczyć po raz pierwszy w 1972 roku. Premiera telewizyjna odbyła się 13 kwietnia, a reżyserem tego konkretnego Teatru Sensacji Kobra był Stanisław Zaczyk. Główną rolę zagrał Ignacy Machowski. 14 maja o północy z 1972 roku to jedna z tych Kobr, które nie próbują udawać wielkiego kryminału – i właśnie dlatego działają mocniej niż większość spektakli, filmów czy seriali. Zaczyk inscenizuje tu historię, która w gruncie rzeczy jest prosta, ale nie uproszczona: to opowieść o prawdzie, która nie ma odwagi wyjść na światło dzienne.

Całość zbudowana jest jak odliczanie, choć nikt nie mówi tego wprost. Napięcie nie wynika z tego, co się wydarzy, lecz z tego, co już miało miejsce, a czego bohaterowie nie potrafią nazwać. Są pewne ograniczenia techniczne, wynikające ze specyfiki tego teatru – ostateczny cios mógłby być mocniejszy – ale też warunki tej konwencji zawsze trzeba mieć na uwadze. Polecam.

Patryk Karwowski
Czas trwania: 73 min
Gatunek: kryminał
Reżyseria: Stanisław Zaczyk
Scenariusz: Andrzej Wydrzyński
Obsada: Ignacy Machowski, Halina Kowalska, Jerzy Kamas, Janusz Zakrzeński, Czesław Roszkowski
Muzyka: Andrzej Fronczak
PODOBAŁ CI SIĘ TEN ARTYKUŁ? LUBISZ TĘ STRONĘ?